A-ha gra w Łodzi swoje największe przeboje
17.11.2009
, aktualizacja: 18.11.2009 10:41
W ramach ostatniej w historii zespołu trasy koncertowej norweskie trio zawitało we wtorek do Atlas Areny. To pierwszy koncert zachodniej gwiazdy w nowej hali. Przed A-ha zagra polski zespół Afromental
ZOBACZ TAKŻE
- Tankował pijany. Już nie odjechał (18-11-09, 10:26)

Życie A-ha się kończy. Zaczyna natomiast koncertowe życie hali Atlas Areny.
Teraz pora na afterparty. Zaprasza Klub 19 przy ul. Jaracza 19. Zagrają m.in. dj Serafin i dj No.107. Wstęp - 10 zł.
23.00 To już naprawdę koniec. - Fajniej brzmiałoby, gdyby cała hala była wypełniona po brzegi - tłumaczy komuś w szatni Piotr Rubik.
Komu mało, może pędzić do Rosji. 20 listopada zespół zagra w St. Petersburgu, a 22 w Moskwie. Ostatni koncert jako A-ha dadzą w przyszłym roku, 4 grudnia w Oslo.
22.50 JEST!!! Wreszcie Take on me. Już nikt nie stoi w miejscu, pląsa nawet sektor VIPów.
22.45 Trzeci bis. Grają Living Daylights. Wszyscy stoją. Publiczność skanduje Take on me! Take on me!
22.35 Drugi bis. Ale ciągle nie było Take on me ani Crying in the rain. Panowie!
22.31 Na ekranie pojawia się czarno-biała Mona Lisa. A-ha bisuje. Cała publiczność klaszcze.
22.30 Koncert chyba się kończy. Ale pewnie będą bisy. Publiczność klaszcze i gwiżdże, a na ekranie wielki napis: We (serce) love Lodz - napisany odręcznie przez Magne.
Publiczność w ekstazie. Gdyby Magne mógł startować w wyborach na prezydenta Łodzi, dzisiaj wygrałby je w cuglach.
22.28 Tytułowy kawałek z najnowszej płyty Foot of the mountain, może i nie jest jeszcze aż takim przebojem, ale publiczności w łódzkiej hali ewidentnie się spodobał. Reakcja, znowu, żywiołowa.
aha- foot of the mountain OFICIAL
Załadowane przez: mandy180888. - Klipy wideo, wywiady, koncerty i wiele więcej.
22.26 Sanitariusze na koncercie mają pełne ręce roboty. Co rusz biegają gdzieś z podręcznymi walizeczkami. Fani nie dają im się nacieszyć muzyką.
22.25 Summer moved on. Wygląda na to, że limit superprzebojów z początków XXI wieku wyczerpany. Usłyszeć na żywo to wysokie przedrefrenowe "staaaay" - bezcenne.
22.15 Forever not yours - to już pierwsza liga hitów A-ha.
Aha, ale co ma z nimi wspólnego kameleon na ekranie? Może miał się zabrać na arkę? Pamiętacie teledysk?
22.00 Zespół zniknął, a przed sceną wyrosły gigantyczne dmuchane chwieje. Wszystko po to, by zamontować nowe instrumenty.
Paul i Morten chwycili za gitary akustyczne. Jednym słowem czas na A-ha unplugged
21.55 Kolejny przebój - tym razem Velvet.
21.50 Znowu Morten przy mikrofonie: - Thank you Lodz! L o d z (cmoknięcie). Trudne słowo.
21.45 Po porcji nowszych piosenek wracamy do początków zespołu. Muzycy grają właśnie tytułową balladę ze swojej debiutanckiej płyty Hunting High and Low...
...ale i tak wiadomo na co wszyscy czekają...
21.35 - Dobry wieczór Polska! - to znowu Magne, który zbiera kolejne punkty u łódzkiej publiczności.
Wokalista A-ha Morten Harket - dzisiaj w ciemnym garniturze. Nie tylko czysto śpiewa, ale rusza się też żwawo po scenie. Żeńska część widowni już otwarcie wzdycha do swojego idola. Trudno zgadnąć, że Harket skończył już 50 lat. Po pozostałych członkach grupy: keybordziście Magne Furuholmenie i gitarzyście Paulu Waaktaar-Savoy też nie widać upływu lat. Ale w końcu nie są rockmenami, więc mają prawo dobrze się odżywiać i wysypiać.
21.25 - Hey Lodz! - krzyknął keybordzista A-ha Magne Furuholmen. Dozgonny szacun!
21.20 Część publiczność z sektorów już w czasie pierwszej piosenki zaczęła schodzić na płytę. Fani cisną się pod scenę.

21.13 Na płycie szaleństwo. Publiczność zgromadzona w Łodzi nagrodziła muzyków gromkimi brawami. Hala wypełniła się prawie w 80 proc.
21.12 Komórki i aparaty fotograficzne poszły w górę. Każdy chce mieć fotkę z początku. Pierwsza piosenka: Sun always shines on tv.
21.11 Jeeeeeest!!! A-ha na scenie!!
21.10 Coś się jakby zaczyna dziać. Dźwiękowcy sprawdzają instrumenty, obsługa techniczna poprawia kable. Fotoreporterzy czekają w gotowości. Nagłośnieniowcy wkładają w uszy zatyczki i zajmują miejsca. Czyżby koniec przerwy?
21.00 Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Światła na scenie wygaszone i nic się nie dzieje. Afromental nie gra, A-ha nie gra.
Paul i Morten chwycili za gitary akustyczne. Jednym słowem czas na A-ha unplugged
21.55 Kolejny przebój - tym razem Velvet.
21.50 Znowu Morten przy mikrofonie: - Thank you Lodz! L o d z (cmoknięcie). Trudne słowo.
21.45 Po porcji nowszych piosenek wracamy do początków zespołu. Muzycy grają właśnie tytułową balladę ze swojej debiutanckiej płyty Hunting High and Low...
...ale i tak wiadomo na co wszyscy czekają...
21.35 - Dobry wieczór Polska! - to znowu Magne, który zbiera kolejne punkty u łódzkiej publiczności.
Wokalista A-ha Morten Harket - dzisiaj w ciemnym garniturze. Nie tylko czysto śpiewa, ale rusza się też żwawo po scenie. Żeńska część widowni już otwarcie wzdycha do swojego idola. Trudno zgadnąć, że Harket skończył już 50 lat. Po pozostałych członkach grupy: keybordziście Magne Furuholmenie i gitarzyście Paulu Waaktaar-Savoy też nie widać upływu lat. Ale w końcu nie są rockmenami, więc mają prawo dobrze się odżywiać i wysypiać.
21.25 - Hey Lodz! - krzyknął keybordzista A-ha Magne Furuholmen. Dozgonny szacun!
21.20 Część publiczność z sektorów już w czasie pierwszej piosenki zaczęła schodzić na płytę. Fani cisną się pod scenę.

21.13 Na płycie szaleństwo. Publiczność zgromadzona w Łodzi nagrodziła muzyków gromkimi brawami. Hala wypełniła się prawie w 80 proc.
21.12 Komórki i aparaty fotograficzne poszły w górę. Każdy chce mieć fotkę z początku. Pierwsza piosenka: Sun always shines on tv.
21.11 Jeeeeeest!!! A-ha na scenie!!
21.10 Coś się jakby zaczyna dziać. Dźwiękowcy sprawdzają instrumenty, obsługa techniczna poprawia kable. Fotoreporterzy czekają w gotowości. Nagłośnieniowcy wkładają w uszy zatyczki i zajmują miejsca. Czyżby koniec przerwy?
21.00 Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Światła na scenie wygaszone i nic się nie dzieje. Afromental nie gra, A-ha nie gra.
20.40 Afromental: - Zwijamy się! Zróbcie hałas dla A-ha!!
Olsztyński zespół żegna się już z publicznością.
Zapalono światła w hali Atlas Areny. Teraz już widać, że prawie całe trybuny są już zajęte. Płyta wypełniona jest jedynie w połowie.
20.35 Fani Afromental w natarciu. W rytm piosenek klaszcze już cała płyta. Fani próbują rozgrzać zespół. Najbardziej aktywni? Jak zawsze ci pod samą sceną. Trybuny jeszcze niemrawe, oszczędzają siły na później.
20.20 Gra Afromental, a dla Was garść informacji około koncertowych.
* Ogromna diodowa siatka LED, która znajduje się za sceną ma wymiary 18x8 metrów.
* Nagłośnienie to po 120 kW mocy na każdą stronę sceny.
* Ponad 100 osób z obsługi technicznej przez dwa dni pracowało nad przygotowaniem hali i sceny. Najwięcej pracy mieli z oświetleniem. Wykorzystano najnowocześniejsze lampy bezżarówkowe.
godz. 20.08 - Hej Łódź! Rozgrzewacie się?! - krzyczy wokalista Afromental Wojtek "Łozo" Łozowski.
Widownia: - Aha!!! (czy może A-ha?)
godz. 20.00 Zgasły światła, zaczyna grać Afromental. Pod sceną jest około tysiąca osób, trybuny wypełnione są mniej więcej w połowie. Potok ludzki jednak nieprzerwanie napływa
Bilety na koncert norweskiej grupy nie sprzedawały się rewelacyjnie, także hala pewnie nie będzie pełna. Koników sprzedających wejściówki można spotkać już w okolicach dworca Łódź Kaliska.
- Chcecie kupić bilet?
- Nie, ale możemy sprzedać - to dość częsta odpowiedź pod halą.
Olsztyński zespół żegna się już z publicznością.
Zapalono światła w hali Atlas Areny. Teraz już widać, że prawie całe trybuny są już zajęte. Płyta wypełniona jest jedynie w połowie.
20.35 Fani Afromental w natarciu. W rytm piosenek klaszcze już cała płyta. Fani próbują rozgrzać zespół. Najbardziej aktywni? Jak zawsze ci pod samą sceną. Trybuny jeszcze niemrawe, oszczędzają siły na później.
20.20 Gra Afromental, a dla Was garść informacji około koncertowych.
* Ogromna diodowa siatka LED, która znajduje się za sceną ma wymiary 18x8 metrów.
* Nagłośnienie to po 120 kW mocy na każdą stronę sceny.
* Ponad 100 osób z obsługi technicznej przez dwa dni pracowało nad przygotowaniem hali i sceny. Najwięcej pracy mieli z oświetleniem. Wykorzystano najnowocześniejsze lampy bezżarówkowe.
godz. 20.08 - Hej Łódź! Rozgrzewacie się?! - krzyczy wokalista Afromental Wojtek "Łozo" Łozowski.
Widownia: - Aha!!! (czy może A-ha?)
godz. 20.00 Zgasły światła, zaczyna grać Afromental. Pod sceną jest około tysiąca osób, trybuny wypełnione są mniej więcej w połowie. Potok ludzki jednak nieprzerwanie napływa
Bilety na koncert norweskiej grupy nie sprzedawały się rewelacyjnie, także hala pewnie nie będzie pełna. Koników sprzedających wejściówki można spotkać już w okolicach dworca Łódź Kaliska.
- Chcecie kupić bilet?
- Nie, ale możemy sprzedać - to dość częsta odpowiedź pod halą.
- 31 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
A-ha gra w Łodzi swoje największe przeboje
vinner1
18.11.09, 16:25
Piękny koncert fajna Atlas Arena i wiecznie młody Morten ah ci Norwegowie 3x brawo,warto było się wybrać z wrocka.»
-
A-ha gra w Łodzi swoje największe przeboje
kasiakawczynska1977
18.11.09, 22:47
super koncert,100% profeska.kaśka i paweł»
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć
