Dopalacze są legalne! Prokuratura umorzyła dochodzenie
2009-11-06
, aktualizacja: 06.11.2009 17:42
Śródmiejska prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie dopalaczy, sprzedawanych w łódzkim sklepie. Nie stwierdziła w nich zakazanych substancji. Nie znalazła też dowodów na to, że dopalacze mogą szkodzić zdrowiu
ZOBACZ TAKŻE
- Ofiara dopalaczy? Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi (31-03-10, 13:54)
- Pierwsza ofiara dopalaczy? Zmarł na schodach klubu (30-03-10, 14:36)
- Dopalacze - biznes świetnie się kręci, walka to fikcja (11-03-10, 19:56)
- Dopalacze przed szkołą. Legalnie (11-09-09, 19:47)
- Minister Zdrowia: Dopalacze znikną z rynku (07-05-09, 13:50)
- Dopalacze (21-10-08, 13:31)
Pierwszy sklep z dopalaczami - syntetycznymi substancjami, które działają stymulująco i pobudzająco - powstał w Łodzi we wrześniu ubiegłego roku. Należy do ogólnopolskiej sieci World Wide Suplements Importer z siedzibą w Manchesterze - znanej z internetowego sklepu dopalacze.com. Dopalacze są tam sprzedawane z adnotacją "nie do spożycia dla ludzi" - jako kadzidła czy obiekty kolekcjonerskie.
Prokuratura zainteresowała się nim po doniesieniu prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego. Chciał, aby śledczy sprawdzili, czy sprzedaż tych używek nie narusza ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz czy nie zagrażają one życiu i zdrowiu.
W piątek dochodzenie zostało umorzone. - Trwało długo, bo wymagało wnikliwego zbadania - mówi Krzysztof Kopania z łódzkiej Prokuratury Okręgowej. - Dwukrotnie pobieraliśmy próbki preparatów sprzedawanych w sklepie, w sprawie wydano dwie opinie, przesłuchaliśmy też wiele osób, które zażywały te specyfiki.
Próbki pobierano dwukrotnie, bo w maju weszła w życie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. Poszerzono listę substancji psychotropowych i środków odurzających, które są w Polsce zakazane.
Prokuratura nie poprzestała na analizie składu deklarowanego na opakowaniach. Śledczym nie wystarczyła też opinia Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego, dostarczona przez właściciela sklepu, z której wynikało, że w preparatach nie ma zakazanych substancji.
O zbadanie specyfików poprosili toksykologów z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie. Gdy eksperci zbadali próbki pobrane w październiku ubiegłego roku, były w nich substancje, które pojawiły się na liście zabronionych dopiero kilka miesięcy później. W próbkach pobranych po zmianie przepisów niedozwolonych substancji już nie było. - W tej sytuacji nie może być mowy o przestępstwie - tłumaczy prokurator Kopania.
Prokuratura nie znalazła też podstaw, aby uznać, że zażycie dopalaczy może być zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzi. O opinię poprosiła nie tylko biegłych z Krakowa, ale także lekarza toksykologa. Przesłuchała wiele osób, które kupowały i zażywały dopalacze. Także mężczyznę, który po zażyciu kombinacji kilku używek trafił do szpitala. - Żadna z tych osób nie uskarżała się na komplikacje zdrowotne po zażyciu jednej dawki preparatu - mówi Krzysztof Kopania. - Opinia biegłego także nie dała podstaw, aby przyjąć, że doszło do przestępstwa.
Prokuratura zainteresowała się nim po doniesieniu prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego. Chciał, aby śledczy sprawdzili, czy sprzedaż tych używek nie narusza ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz czy nie zagrażają one życiu i zdrowiu.
W piątek dochodzenie zostało umorzone. - Trwało długo, bo wymagało wnikliwego zbadania - mówi Krzysztof Kopania z łódzkiej Prokuratury Okręgowej. - Dwukrotnie pobieraliśmy próbki preparatów sprzedawanych w sklepie, w sprawie wydano dwie opinie, przesłuchaliśmy też wiele osób, które zażywały te specyfiki.
Próbki pobierano dwukrotnie, bo w maju weszła w życie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. Poszerzono listę substancji psychotropowych i środków odurzających, które są w Polsce zakazane.
Prokuratura nie poprzestała na analizie składu deklarowanego na opakowaniach. Śledczym nie wystarczyła też opinia Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego, dostarczona przez właściciela sklepu, z której wynikało, że w preparatach nie ma zakazanych substancji.
O zbadanie specyfików poprosili toksykologów z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie. Gdy eksperci zbadali próbki pobrane w październiku ubiegłego roku, były w nich substancje, które pojawiły się na liście zabronionych dopiero kilka miesięcy później. W próbkach pobranych po zmianie przepisów niedozwolonych substancji już nie było. - W tej sytuacji nie może być mowy o przestępstwie - tłumaczy prokurator Kopania.
Prokuratura nie znalazła też podstaw, aby uznać, że zażycie dopalaczy może być zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzi. O opinię poprosiła nie tylko biegłych z Krakowa, ale także lekarza toksykologa. Przesłuchała wiele osób, które kupowały i zażywały dopalacze. Także mężczyznę, który po zażyciu kombinacji kilku używek trafił do szpitala. - Żadna z tych osób nie uskarżała się na komplikacje zdrowotne po zażyciu jednej dawki preparatu - mówi Krzysztof Kopania. - Opinia biegłego także nie dała podstaw, aby przyjąć, że doszło do przestępstwa.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Cóż, czlowiek lubi się odurzać
aaa202
06.11.09, 20:53
problem tylko w tym, żeby robić to z umiarem.Jedni swoją granicę znajdują, dla innych poszukiwania kończą się tragedią.Żadne zakazy, żadna penalizacja tego nie zmieni. Wóda, leki, »




więcej zdjęć