Na sesji radni wysłuchali informacji o sytuacji w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania. Ta sprawa interesowała ich bardzo, bo od lipca prezes Kaźmierczak nie pracuje. Kiedy był na urlopie, prokuratura chciała postawić mu zarzuty w sprawie niegospodarności w spółce. Chodziło o handel surowcami wtórnymi, na którym miała zarabiać wyłoniona bez przetargu niewielka firma. Odbierała od MPO na przykład czystą folię, PET-y lub chemię gospodarczą i sprzedawała z kilkakrotnym zyskiem. Jest też badana sprawa kupna od gminy mieszkania przez prezesa MPO oraz wykorzystywania pracowników do remontu własnego domu.
Kaźmierczak nie stawił się na żądanie prokuratury. Prosto z urlopu poszedł na zwolnienie lekarskie. To właśnie wzbudziło wątpliwości radnych, czy prezes "nie uciekł w chorobę".
Na sesji rezydent zapewniał, że spółka MPO pracuje normalnie i że za prezesa Kaźmierczaka finanse MPO zostały uzdrowione. Nie chciał mówić o ewentualnych zarzutach, bo tych prokuratura nie zdołała jeszcze prezesowi postawić. Jeśli postawi, to prezydent się do nich odniesie.
- Jeśli prezes Kaźmierczak uważa się za osobę pomówioną, powinien przerwać urlop, zorganizować konferencję prasową i zapewnić, że wszystkie informacje są nieprawdziwe. Gdybym się znalazł w takiej sytuacji, dążyłbym do jak najszybszego wyjaśnienia sprawy - mówił na sesji Tomasz Kacprzak, przewodniczący rady miejskiej. Zwrócił uwagę, że kiedy w poprzedniej kadencji wiceprezydenci Włodzimierz Tomaszewski i Karol Chądzyński mieli zarzuty, a potem sprawę w sądzie, byli zawsze dostępni dla mediów, prokuratury [sprawa ostatecznie zakończyła się oczyszczeniem ich z zarzutów - przyp. red.].
Prezydent odpowiedział, że Tomaszewski i Chądzyński mają doświadczenie w działalności opozycyjnej i inną konstrukcję psychiczną niż Kaźmierczak, który jest człowiekiem wrażliwym i w sytuacji stresu zachorował na serce.
Kropiwnicki jeszcze kilka razy w czasie sesji zapewniał o uczciwości Kaźmierczaka.
Dlaczego prezydent bronił go jak lew? Bo Kaźmierczak należy do najbliższych współpracowników prezydenta. Jest wiceprezesem ZChN-u i sekretarzem generalnym Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego. To jego w ogólnopolskich telewizjach było widać za plecami prezydenta Łodzi podczas wieczorów wyborczych i wszelkich działań związanych z inicjatywą przywrócenia święta Trzech Króli.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź