Magistrat: Pięciolatki też do szkoły

Marcin Markowski
20.05.2009 , aktualizacja: 20.05.2009 09:31
A A A Drukuj
Fot. Marcin Wojciechowski / AG
- Tylko namawiamy - zastrzega Dorota Szafran, wicedyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi odpowiedzialna za nabór do... przedszkoli
Jak pisaliśmy wczoraj, miasto przekonuje rodziców sześciolatków, by przepisywali dzieci do szkół. Chce przenieść najstarsze przedszkolaki do podstawówek, żeby pomieścić w przedszkolach młodsze dzieci, dla których zabrakło miejsc.

Od początku maja pracownicy Wydziału Edukacji UMŁ organizują spotkania z rodzicami. Wczoraj zadzwonił do naszej redakcji Czytelnik, który był na takim spotkaniu w przedszkolu na Retkini. - Mój syn ma cztery i pół roku. Dlatego trochę się zdziwiłem, że ktoś zaprasza mnie na spotkanie dotyczące sześciolatków, ale szybko okazało się, że to, niestety, żadna pomyłka - opowiada Czytelnik. - Na spotkaniu rozpoznałem rodziców innych dzieci z grupy pięciolatków, pani z wydziału edukacji wyraźnie zaś zaznaczyła, że wszystko, co mówi, dotyczy także nas. A co mówiła? Tłumaczyła, w jak trudnej sytuacji znaleźli się rodzice trzylatków, dla których w przedszkolach zabrakło miejsc. Zachęcała, by im pomóc, czyli przepisać nasze dzieci do szkół, robiąc w przedszkolach miejsce dla maluchów. Zapewniała, że w szkole będzie fajnie. Dzieci będą się czuć prawie jak w przedszkolu. No i że szkoła jest dla nas tańsza. Nie ma czesnego, darmo jest także angielski i gimnastyka korekcyjna, za którą w przedszkolu płacimy.

Kilku rodziców pięciolatków dało się namówić, ale nasz Czytelnik nie. - Syn ledwo co zaczął chodzić do przedszkola. W swoich Biedronkach czuje się świetnie i bezpiecznie. Nie wyobrażam sobie, by nagle przenieść go do obcego budynku z mnóstwem korytarzy, w którym wszyscy są starsi. Na szkołę jest za mały!

Co sprawiło, że magistrat proponuje rodzicom pięciolatków coś, co miał zaoferować wyłącznie najstarszym przedszkolakom? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przyczyny są dwie: * miejsc w łódzkich przedszkolach zabrakło dla większej liczby maluchów, niż wynikało to z początkowych wyliczeń [w marcu miasto mówiło o 700 dzieciach odesłanych z kwitkiem], * ciężko idzie przekonywanie rodziców sześciolatków. Zwłaszcza że nie wystarczy przekonać kilku. Trzeba całą grupę. Jak w przedszkolu nr 4 przy ul. Kmicica, w którym rodzice jednego dziecka byli skłonni przepisać je do pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 205 pod warunkiem, że to samo zrobią rodzice pozostałych dzieci z tej grupy. Bo wspólnie raźniej i bezpieczniej. Miasto nie utworzy zaś grupy dla jednego przedszkolaka czy nawet dla pięciu.

Szafran potwierdza: - Rodzice pięciolatków też mogą przepisywać dzieci do szkół. Ale czy robimy coś złego?! Tylko namawiamy. Nic na siłę. Albo się rodzice decydują, albo nie.

Miasto będzie namawiać do 3 czerwca w prawie 20 łódzkich przedszkolach, głównie na Retkini, Widzewie, Olechowie i Górnej. Obiecuje, że grupom dla przedszkolaków w szkołach zapewni "lepsze warunki" w porównaniu z klasami dla uczniów. Sześciolatki i pięciolatki mają mieć lepiej wyposażone sale (także w zabawki dydaktyczne), trzy posiłki i opiekę do 17 w oddzielnych świetlicach.

Co, jeśli rodzice w którymś z przedszkoli nie zgodzą się na przepisanie dzieci do szkół? - Do tego konkretnego przedszkola nie zostaną przyjęte młodsze dzieci z listy oczekujących - odpowiada stanowczo Szafran.

marcin.markowski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów