6latki wybrały przedszkole - pójdą do szkoły

Marcin Markowski
01.05.2009 , aktualizacja: 01.05.2009 20:48
A A A Drukuj
Magistrat chce przenieść najstarsze przedszkolaki do szkół. - Żeby pomieścić w przedszkolach młodsze dzieci - tłumaczy rodzicom. Ale czy ich przekona?
W marcu do łódzkich przedszkoli zgłosiło się 16 536 dzieci - prawie 700 więcej niż jest miejsc. Miasto obiecało wtedy, że dla dzieci, które nie zostaną przyjęte, utworzy dodatkowe grupy. Nie gwarantowało, że starczy w nich miejsca dla wszystkich ani że powstaną w najbardziej oblężonych przedszkolach, ale zapowiadając dodatkowe grupy, wyraźnie mówiło o przedszkolach.

W poniedziałek rozpoczyna się rekrutacyjna dogrywka. Miasto miało ogłosić, do których przedszkoli znów można zapisywać dzieci. Niestety, nie ogłosi.

- Dodatkowych grup w przedszkolach właściwie nie będzie - mówi "Gazecie" Dorota Szafran, wicedyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi. - Będziemy poszerzać miejsca w przedszkolach poprzez tworzenie oddziałów w szkołach.

Szafran precyzuje, że te oddziały będą dla sześciolatków. Dzięki przeniesieniu najstarszych przedszkolaków do szkół w przedszkolach zrobi się miejsce dla młodszych dzieci. Dla tych prawie 700 nieprzyjętych wcześniej do żadnego z przedszkoli.

- Warunki w szkołach zostaną mocno zbliżone do przedszkolnych. Sześciolatki będą mieć trzy posiłki, swoją salę, opiekę do siedemnastej, a może nawet swoją panią z przedszkola - zapewnia Szafran.

- A szkolne korytarze, toalety, świetlica też będą oddzielne? - dopytujemy.

- Tego się nie da zrobić - przyznaje Szafran. - Ale to nie będzie żadna pierwsza klasa, tylko przedszkole w szkole. Będziemy rozmawiać z rodzicami i przekonywać. Rzeczywiście, jest troszkę inaczej, niż miało być, ale przedszkoli nie poszerzymy, a fizycznie nie ma w nich już miejsca - dodaje.

Magistrat już raz chciał przenieść sześciolatki do szkolnych zerówek, na początku 2008 r. Natychmiast zaprotestowali rodzice. - Szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków na cały dzień. Małe dzieci potrzebują ruchu, nie ciasnych sal z ławkami. Na przerwy maluchy nie wyjdą, bo na korytarzach zostaną stratowane. A po kilku godzinach trafią do świetlicy, gdzie uczniowie krzyczą, w kącie ryczy telewizor, a nad wszystkimi próbuje zapanować jedna pani - mówili. Rodzice założyli stronę internetową, zebrali ponad tysiąc podpisów. Robili pikiety. Magistrat wreszcie ustąpił.

Co, jeśli scenariusz się powtórzy? - Jeśli gdzieś rodzice sześciolatków nie zgodzą się na przeniesienie do szkoły, to do tego konkretnego przedszkola nie zostaną przyjęte młodsze dzieci z listy oczekujących - odpowiada wicedyrektor Szafran.



Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów