Dziewczyny na diecie. Oczywiście ?od jutra?

red
2009-03-01 , aktualizacja: 01.03.2009 00:00
A A A Drukuj
Przechodzę na dietę - łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Bo mozzarella jest ciut smaczniejsza od ?zupy nic?. Nie mówiąc już o ?świnksach?.
Patrycja
Fot.Dariusz Kulesza / AG Fot.Dariusz Kulesza / AG
Patrycja
ZOBACZ TAKŻE
Marta:

Niby że dietę mam od czwartku... Ale jak w środę zobaczyłam w jadłospisie "zupę nic" - gotowane mleko (bleeee), białko ubite (bleeeeeeeee), żółtko i łyżka cukru (tak, jedna jedyna łyżka) postanowiłam się pocieszyć.

Takie malutkie malusieńkie pocieszenie..... Mozzarella, feta, plesniowy, pepperoni, tabasco....... Aż mi ślinka cieknie. Było boskie.

Pocieszyło mnie na tyle, że w czwartek rano zupy nie zjadłam. Nie zjadłam nic ściśle mówiąc, bo nie miałam czasu - jechałam na uczelnię udawać, że znam się na e-biznesie. Skutecznie. Tak, dziękuję, prawdopodobnie jestem na 10 semestrze zarządzania.

Ale że od rana nie ruszyłam, to tak bez sensu w połowie dnia dietę zaczynać. Pomyślałam - wystartuję w piątek, i z czystym sumieniem zakupiłam 2 Ciechany miodowe.

Dzisiaj niestety nie wyszło znów, bo cały dzień w trasie. W Płocku byłam, poloneza maturzyści oddtańczyli a ja zostałam przyłapana w Gazeta Cafe na... Nie, nie powiem. Podobno można się będzie na płockim blogu dowiedzieć (nasza zaprzyjaźniona redakcja również się odchudza - Płocczanie do boju!)

Także od jutra. Obiecuję....

Patrycja:

A więc dieta miała się zacząć w czwartek - ale w czwartek się do późna po mieście latało, trudno odmówić sobie dania ciepłego. Po drodze był Sphinx (serwujący pyszne świnksy), co jako sieć ponoć upada, ale jeszcze stoi. Moją winą to nie było do końca - stek grillowany przyciągnął mnie swym mięsnym magnetyzmem. Cóż poradzić, że zupy "nic" tam nie serwują.

Już miałam w piątek oddać się w niewolę diety-cud, ale znów tak jakoś się człowiek zasiedział, na obiad nie było czasu... Jednym zdaniem kolejną próbę nieudaną zamykając, po drodze był Istambuł (kuchnia - uwaga!- turecko-bałkańska), a tam mają tortillę z baraniną i też w tę stronę co ja również byłam szłam w dawnym Piano Cafe o gęstej pianie ale piwa typ serwują. Grzech było nie wejść.

Sobotę całą walczyłam dzielnie, choć przyznam się bez bicia, że przepisanego przez dietetyka soku pomidorowego pić nie będę.

Jak radzą sobie pozostałe dziewczyny? Zobacz blog: Łódź na diecie

Zapraszamy: dołączcie do nas.

Podpowiemy co i jak jeść, jak ćwiczyć, jak sprawić, by ciału każdego dnia chciało się żyć. Przez najbliższe cztery miesiące będziemy:

* zdrowo odżywiać się pod okiem osobistych dietetyczek z Vitalii <b>* ćwiczyć z trenerami z Gymnasionu i Stacji Nowa Gdynia

A wszystkie doświadczenia - dobre i złe - opisywać na naszym blogu: Łódź na diecie

O akcji czytaj na:

www.odwazsie.pl

Wspierają nas

Vitalia, Gymnasion i Stacja Nowa Gdynia



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów