Rodzicu! Wybieraj przedszkole!

Marcin Markowski
2009-03-02 , aktualizacja: 02.03.2009 00:00
A A A Drukuj
Od 2 marca można zapisywać dzieci do łódzkich przedszkoli. Jest 17 770 miejsc, z tego 1920 w szkołach
Dzieci z Przedszkola numer 125 przy ulicy Małachowskiego w Łodzi świętują urodziny Kubusia Puchatka
Fot. Tomasz Stańczak /AG
Dzieci z Przedszkola numer 125 przy ulicy Małachowskiego w Łodzi świętują urodziny Kubusia Puchatka
Nabór jest elektroniczny. Rodzic siada przed komputerem (jeśli nie ma go w domu, to w przedszkolu), wchodzi na stronę rekrutacyjną (ze strony UMŁ), wybiera trzy placówki (najbardziej pasującą i dwie zapasowe) oraz wypełnia formularz. Potem ten formularz drukuje i zanosi do przedszkola pierwszego wyboru. Najpóźniej do 31 marca.

Kolejność zgłoszeń nie ma znaczenia. Na podstawie informacji o maluchu system ulokuje go pod jednym z trzech wybranych adresów. Finał rekrutacji 30 kwietnia.

O tegorocznych nowościach już informowaliśmy. Najważniejsza to uprzywilejowanie pięciolatków - reforma nakazuje przedszkolom przyjęcie każdego, jeśli rodzic sobie tego życzy. Dlatego gminie zależy, by jak najwięcej sześciolatków poszło do szkół, robiąc w przedszkolach miejsce dla dzieci rok młodszych.

W szkole sześciolatek może chodzić do zerówki lub - to również nowość zaserwowana przez reformę - do pierwszej klasy. Za trzy lata prawo sześciolatka do szkoły zamieni się w obowiązek, a przez ten czas będą decydować rodzice, gdzie posłać dziecko: do przedszkola, zerówki w szkole czy pierwszej klasy.

Już dziś na stronie rekrutacyjnej gmina ma zamieścić oferty 76 podstawówek, w których planuje zerówki. Teraz jest ich raptem 20. Niestety, rodzic, który chce zapisać dziecko do pierwszej klasy, nie może zrobić tego przez komputer. Musi iść do szkoły. - Reforma wciąż czeka na podpis prezydenta. Wprowadzanie jej do systemu już teraz byłoby wybieganiem przed orkiestrę - tłumaczy magistrat.

Reszta bez zmian. Oprócz pięcio- i sześciolatków w pierwszej kolejności nadal będą przyjmowane dzieci, które mają niepełnosprawnego rodzica, z rodzin zastępczych, chodzące wcześniej do przedszkola lub żłobka, ale także te, które mają w przedszkolu starsze rodzeństwo, oboje rodziców pracujących lub zmieniają przedszkole z powodu zmiany miejsca zamieszkania. I jeszcze jedna nowość: rodzice, których dzieci chodzą już do przedszkola, nie muszą wypełniać formularza od początku. - Wystarczy, że wpiszą do systemu PESEL i ich dane same wyskoczą - zapewnia Dorota Szafran z Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi.

Magistrat przygotował 17 770 miejsc: 15 850 w przedszkolach i 1920 w szkołach. Dzieci w wieku od 3 do 6 lat jest w Łodzi 21 254, ale do przedszkola chodzi niecałe 80 proc. Miejsc może zabraknąć, jeśli procent przedszkolaków wzrośnie lub rodzice sześciolatków odrzucą ofertę szkół.

Komentarz - Sześciolatek pierwszak lepszy od tego w zerówce!

Dobrze, że miastu zależy, by jak najwięcej sześciolatków poszło do szkół. Źle, że zupełnie mu obojętne, kim ten sześciolatek w szkole będzie - przedszkolakiem w zerówce czy pierwszakiem. Dlaczego to takie ważne?

Na każdego ucznia samorząd dostaje państwową subwencję. Rocznie 3590 zł. Przedszkolaka "utrzymuje" z własnej kieszeni. Rachunek jest prosty. Im więcej pierwszaków, tym więcej pieniędzy dla miasta, za które można wyposażyć szkoły w zabawki dydaktyczne czy niższe ławki albo dodać etat na świetlicę, by była czynna dłużej.

Drugim problemem są pięciolatki. Od 2011 r. mają chodzić do przedszkola obowiązkowo. Gmina będzie musiała znaleźć wtedy ponad tysiąc dodatkowych miejsc w przedszkolach - dla tych pięciolatków, które dziś siedzą w domach. A "znaleźć miejsca" znaczy "znaleźć pieniądze" na nowe przedszkola. Obecne już teraz przypominają tramwaj regionalny w godzinach szczytu - wolnych miejsc nie ma nawet na przystankach.

Mogą je zwolnić sześciolatki idące do szkoły, ale do zerówek nie pójdą. Po co? Lepiej chodzić do przedszkola w... przedszkolu. Konkurencją jest wyłącznie prawdziwa szkoła. Nie żadna zerówka, ale pierwsza klasa. Dziecko wcześniej opuszcza świat bezpieczniejszy, ale szybciej kończy naukę i rozpoczyna pracę. Coś traci, ale i zyskuje. Z takim komunikatem gmina powinna przedostać się w sferę rodzicielskich dylematów. Szkoda, że nawet nie próbuje.

Jej obojętność w kwestii statusu sześciolatka w szkole dziwi, tym bardziej że są chętni do pomocy. Kuratorka Wiesława Zewald podała miastu listę 40 podstawówek już dziś niemal gotowych na przyjęcie najmłodszych uczniów. Świetną robotę wykonują szkoły, które zapraszają rodziców i mówią. - Patrzcie, jakie mamy kolorowe pracownie, dobrych nauczycieli, ile się u nas dzieje!

Jarosław Wojcieszek, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny za edukację, zapowiada, że będzie reklamować pierwsze klasy, ale dopiero w kwietniu. Za późno. Szczęśliwcy, których komputer w marcu umieści w przedszkolach, już z nich nie zrezygnują.

Najgorszy scenariusz jest więc również najbardziej prawdopodobnym: sześciolatki i pięciolatki zajmują miejsca młodszym, a miasto i tak nowych przedszkoli nie buduje, bo nie ma za co.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów