Łódzkie fabryki: Richterowie

Joanna Podolska
18.07.2008 , aktualizacja: 25.07.2008 16:01
A A A Drukuj
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Richterowie zajęli kilka działek na zachód od ul. Wólczańskiej, wzdłuż dzisiejszej ul. Skorupki i Radwańskiej. Zostało po nich kilka fabryk, a przede wszystkim wspaniałe wille - duma Łodzi

Fot. Małgorzata Kujawka / AG Fot. Małgorzata Kujawka / AG

Ojcowie miasta: Richterowie



Dziś kolejna opowieść o właścicielach łódzkich zakładów i o tym, co po nich zostało. Tym razem historia fabryk Richterów, jutro napiszemy o losach rodziny. Richterowie przybyli do Łodzi z Czeskiej Lipy już w 1825 roku. Zaczynali od chałupnictwa, a w 1841 r. Józef Richter (syn pierwszych osadników) kupił trzy działki przy skrzyżowaniu ul. Wólczańskiej z Placową (dziś Skorupki) i uruchomił ręczną tkalnię wyrobów wełnianych. Szybko postanowił zmechanizować zakład. Po wiedzę wyjechał na kilka lat do Rosji, by po powrocie uruchomić mechaniczną fabrykę wyrobów wełnianych i półwełnianych.



Fabryki

Fabryka stała przy dzisiejszej ul. Skorupki 17/19. Pierwsza była wyposażona w osiem ręcznych krosien i zatrudniała 31 robotników. Druga stanęła na tym samym miejscu w połowie XIX w. i była już wyposażona w nowoczesny sprzęt. Jak pisze Leszek Skrzydł, w latach 80. u Richterów pracowały trzy maszyny parowe, 170 mechanicznych krosien, a zatrudniano 450 robotników. Teraz w tym budynku, po remoncie, znajdują się redakcje "Dziennika Łódzkiego" i "Expressu Ilustrowanego".

Znacznie mniej szczęścia miały fabryki Zygmunta Richtera, zwłaszcza ta przy ul. Radwańskiej. Po zakończeniu pracy przędzalni wprowadziły się tam różne instytucje. Niestety, żadna nie zagrzała dłużej miejsca. Natomiast każdy najemca wyburzał okna i otwory wejściowe w niekontrolowany sposób, przez co fasada od ulicy Radwańskiej prezentuje się bardzo nieciekawie.

Od niedawna w narożnej części budynku, blisko al. Politechniki, działa restauracja Gęsi Puch. Prowadzą do niej drewniane drzwi zakończone łukiem w bocznej ścianie. Wokół nich są drewniane grube belki, a przed nimi stoi drewniany płotek, w którym są wycięte kontury gęsi. Na tarasie - ażurowe altanki. Restauracja ma trzy kondygnacje, ale tylko dwie są do użytku. Na piętrze jest sala balowa, na dole bar i stoliki. Właściciele podkreślają, że zachowali zewnętrzną elewację i zabytkowe elementy, ale cegły zostały zwyczajnie pomalowane. Przy wejściu stoją oczyszczone motacze do tkanin pochodzące z dawnej fabryki. W środku wokół słupów stoją dwie drewniane gęsi, puch gęsi znajduje się w szklanym blacie baru i w łazienkach (!)

- Wszystko co możliwe zostało odnowione, odświeżone, przemalowane, wykorzystana jest każda odnaleziona rzecz. Jak tutaj była ruina, to nikt się tym nie zajmował, a jak wzięliśmy się za to, to się nie podoba - denerwuje się właścicielka.

Działka narożna przy zbiegu ulicy Radwańskiej i Stefanowskiego należała niegdyś do Zygmunta Richtera, najstarszego syna Józefa Richtera, pierwszego z rodu łódzkich fabrykantów. Zygmunt ukończył łódzką szkołę rzemieślniczą, praktykował w Czechach i w 1875 r. założył z pomocą ojca własną przędzalnię i apreturę wełny. Budynki fabryczne zostały zbudowane na skrajnej działce przy ul. Radwańskiej. Był to nowoczesny, zmechanizowany zakład, w 1897 r. zatrudniał 213 robotników. W sąsiedztwie fabryki stanęła willa - dziś siedziba Chorągwi ZHP.



Wille

Wille to chyba najważniejszy spadek po łódzkich Richterach. Willa Reinholda Richtera to dziś rektorat Politechniki Łódzkiej (ul. Skorupki 6/8). Zaprojektowana przez architekta Ignacego Stebelskiego, w 1904 r. była gotowa. Świadczy o tym data widoczna w elewacji, a także na meblach. Bo willa, choć miała różnych właścicieli - po 1945 r. ulokowało się tu Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, następnie Studium Przygotowawcze do Wyższych Uczelni i Wydział Budownictwa Lądowego PŁ, a dopiero na końcu rektor Politechniki Łódzkiej - przetrwała w doskonałym stanie. Łączy cechy różnych stylów: gotyckiego, manierystycznego i secesyjnego. Pełno tu wieżyczek, okien o różnym kształcie, załamań, kominów, ciekawych detali. Nic dziwnego, że dla wielu małych łodzian tajemnicza willa, która niegdyś kryła się za wysokim murem, była domem krasnoludków. Ale i dziś wzbudza ogromne zainteresowanie. Kiedy rok temu organizowaliśmy wycieczkę po willi - ten budynek trafił na naszą listę 10 najpiękniejszych zabytków Łodzi - przyszło ponad 600 chętnych do obejrzenia wnętrza! Tak samo jest, gdy na otwarte drzwi zaprasza Politechnika Łódzka. Wystarczy zajrzeć do korytarza, by odnaleźć niezwykłe dzieła sztuki - nad drzwiami jest np. kopia rzeźby "Zwiastowanie" Andrei della Robia, w holu wspaniały neogotycki kominek z rzeźbionymi skrzydłami z Madonną i rycerzem w zbroi. Nad schodami wisi ogromny obraz ze sceną rodzajową namalowany przez Paula Hermana i Carla Langhmana. Jest też mnóstwo secesyjnych detali. W dawnej sali jadalnej (dziś obraduje tam Senat PŁ) zachował się przepiękny kredens z metalowymi okuciami.

W sąsiedztwie stoi willa Józefa Richtera (ul. Skorupki 10/12), która powstała w latach 1888-1889 według projektu Karla Seidla z Wiednia. Wyglądem nawiązuje do włoskich budowli renesansowych. Miała charakter wyłącznie mieszkalny. W 1933 r. była rezydencją wojewody łódzkiego. Tuż przed wybuchem wojny właścicielem został Helmut Biedermann (o Biedermannach pisaliśmy tydzień temu). Po wojnie budynek kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Był tam dom dziecka, Urząd Stanu Cywilnego, Centrum Kształcenia Międzynarodowego PŁ, teraz biura administracji tej uczelni.

Pałace przy ul. ks. Skorupki otacza park Klepacza - wpisany do rejestru zabytków - najpiękniejszy wiosną, kiedy to pod dębem tworzy się lazurowy kobierzec z kwiatów cebulicy. Pomiędzy willami przetrwała okazała brama z portiernią.

Najstarsza zachowana willa Richterów (dziś przy ul. Stefanowskiego 19) należała do najstarszego z braci - Zygmunta. Początkowo w sąsiedztwie zakładu w otoczeniu zieleni stanął drewniany parterowy dom. W 1888 r. po wybudowaniu pałacu przy ul. Wólczańskiej 199 został on przeznaczony na biura. W 1895 r. łódzki architekt Franciszek Chełmiński przebudował go na neorenesansową willę. W latach 20. stała się ona własnością Eitingonów, a od 1959 r. jest siedzibą Komendy Chorągwi Łódzkiej ZHP.

Natomiast przy ul. Wólczańskiej 199 mieści się drugi pałacyk Zygmunta - dziś biura Międzynarodowych Targów Łódzkich. Budynek nawiązuje do neorenesansowych willi włoskich. Ma skromną bryłę, którą zdobi taras na parterze i szeroki balkon na I piętrze podtrzymywany przez wsporniki pokryte roślinnymi zdobieniami. O tym, że w tym roku budynek świętuje 120. urodziny, przypomina płyta z datą "1888", ozdobiona głową aniołka i liśćmi wawrzynu. W środku pałacyku zachował się prostokątny westybul, sztukaterie, lustro w marmurowej oprawie i wąski witraż przedstawiający amorka w ramie ze stylizowanych liści akantu.

Grobowiec Richterów znajduje się na katolickiej części Starego Cmentarza przy ul. Ogrodowej.

Tajemnice Starego Cmentarza: Tragedia sprzed lat.



Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Łódzkie fabryki: Richterowie maciekzy 18.07.08, 07:53

    Dlaczego miasto pozwala na funkcjonowanie Gęsiego Puchumimo iż restauracja ośmiesza miasto i idee renowacji, niemówiąc o łamaniu prawa?»

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład