Fabryki Łodzi: Zmiany u Geyerów

Aleksandra Hac, Joanna Podolska
04.07.2008 , aktualizacja: 25.07.2008 15:43
A A A Drukuj
W tym tygodniu wędrujemy po kolejnym potężnym fabrycznym kompleksie, jego twórcą był Ludwik Geyer. To pierwsza w Łodzi potężna fabryka i pierwsze takiej klasy przedsiębiorstwo. Dziś już ma niewiele wspólnego z dawnym przeznaczeniem i wyglądem. Na jego terenie można dziś podziwiać sztukę, a wkrótce po zachodniej stronie Piotrkowskiej staną apartamentowce.

Ojcowie miasta: Geyerowie



Historia fabryki Geyerów zaczyna się w 1828 roku. To wtedy do Łodzi przyjechała 23-letni wówczas Ludwik. Fabrykant zobowiązał się przez co najmniej 10 lat prowadzić tkalnię wyrobów wełnianych i wybudować dom. Otrzymał plac w osadzie Łódka nad rzeką Jasień przy ul. Piotrkowskiej 284-286. Przejmując bądź wykupując grunty leżące w sąsiedztwie, a także po drugiej stronie ulicy, stworzył kompleks obejmujący prawie 48 ha. - Początkowo Geyer zatrudniał chałupników, którym dostarczał przędzę, potem w nowo wybudowanym domu urządził ręczną farbiarnię i drukarnię perkali sprowadzając z zagranicy drukarzy i kolorystów. Już w 1833 roku miał własną tkalnię, gdzie były 33 krosna, 11 stołów drukarskich, 7 kotłów farbiarskich, dwie maszyny do maglowania i jedna do osmalania tkanin - opowiada Piotr Jaworski, znawca tematu.



Początki

Ludwik Geyer w krótkim czasie stał się najważniejszym łódzkim fabrykantem. Jego rola jeszcze wzrosła po zakupie pierwszej w Królestwie maszyny do wielobarwnego drukowania perkali. W 1835 roku przystąpił do budowy mechanicznej przędzalni i tkalni. Trzypiętrowa fabryka przy ul. Piotrkowskiej 282, w której pracuje pierwsza w Łodzi maszyna parowa, rusza w 1839 roku. Choć za niespłacanie kredytu Bank Polski przejmuje majątek Geyera, fabrykant dostaje odroczenie spłaty rat i na przełomie lat 40. i 50. rozbudowuje przedsiębiorstwo w sposób niebywały.

- Był to wówczas jedyny w Łodzi w pełni zmechanizowany zakład włókienniczy o pełnym cyklu produkcyjnym. Pracowały tu trzy maszyny parowe napędzające przędzalnię o 20.384 wrzecionach oraz 168 mechanicznych warsztatów tkackich - precyzuje Jaworski.

Geyer zatrudniał ponad 650 robotników. W chwili gdy firma świetnie prosperowała, jej właściciel zaczął realizować inne przedsięwzięcia. Uruchomił m.in. cukrownię, tartak, cegielnię, a nawet gorzelnię i staw rybny w Rudzie Pabianickiej. Miał też mnóstwo innych pomysłów, na które wydawał pieniądze, tymczasem w Łodzi zaczęła się prężnie rozwijać konkurencja - fabryka Karola Scheiblera. Kryzys bawełniany spowodowany wojną secesyjną w Stanach Zjednoczonych i kłopoty finansowe zmusiły Geyera do zaprzestania produkcji w 1862 roku. Wznowił ją dopiero po sześciu latach. Pomógł w tym berliński bankier Bernard Ginsberg, który dał pieniądze na uruchomienie maszyn, zakupił surowiec, zajął się też sprzedażą produktów.

Ludwik Geyer przekazał firmę synowi Gustawowi w 1869 roku, zmarł wkrótce potem. Stopniowo przedsiębiorstwo zaczęło stawać na nogi. W 1886 roku powstało Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych Ludwika Geyera. Utworzyli je bracia: Gustaw, Ryszard, Emil, Eugeniusz i Cezar Geyerowie oraz wnuk Ludwika z nieślubnego związku Adolf Knoll. Wkrótce był to ponownie jeden z najpotężniejszych zakładów w Łodzi. Towarzystwo dysponowało sporym majątkiem i już w pierwszym roku wypracowało zysk. Zakład był stopniowo rozbudowywany i modernizowany, w końcu XIX stulecia zatrudniano w nim ponad 2700 osób. Kolejny rozkwit nastąpił w przededniu I wojny światowej, kiedy załoga liczyła już 4680 robotników. Kres prosperity położył wybuch wojny. Łączna suma strat poniesionych przez firmę wyniosła ponad 9,5 mln rubli, co - jak czytamy w katalogi wystawy - prawie dwukrotnie przewyższyło kapitał zakładowy spółki. Wiele lat trwało odbudowywanie przedsiębiorstwa, nigdy nie udało się odtworzyć kapitału obrotowego. Firma, by sprawnie funkcjonować, musiała zaciągać kredyty, co miało konsekwencje w latach kryzysu gospodarczego. W 1934 roku został ogłoszony stan upadłości, produkcja była jednak kontynuowana. Zakłady Przemysłu Bawełnianego "Ludwik Geyer" zostały podniesione ze stanu upadłości i tuż przed ll wojną sytuacja uległa znaczącej poprawie. Ale wkrótce nadszedł rok 1939. Geyerowie zostali usunięci z fabryki bez prawa wstępu na jej teren.

Po wojnie na bazie ich przedsiębiorstwa powstały Państwowe Zakłady Przemysłu Bawełnianego nr 3 (fabrykę połączono wówczas z innymi przedsiębiorstwami), w 1950 roku dawne zakłady Ludwika Geyera otrzymały nowego patrona - Feliksa Dzierżyńskiego. W połowie lat 60. do kompleksu przyłączono kolejne zakłady i nadano mu nową nazwę - Eskimo, która przetrwała do lat 90. Jeszcze w 1970 roku fabryka zatrudniała prawie 6 tys. pracowników, w 2000 roku już tylko 460. Przedsiębiorstwa nie udało się sprzedać, a w 2002 roku ogłoszono upadłość. W ciągu kilku dni wstrzymano produkcję i zwolniono wszystkich pracowników. W grudniu 2005 roku teren dawnego Eskimo kupiła od syndyka firma House 21, wchodząca w skład polsko-hiszpańskiej grupy Urbanica, z zamiarem wybudowaniem tam biur i mieszkań.



Hala i skansen

W 1960 roku z ówczesnych zakładów im. Feliksa Dzierżyńskiego wydzielono najstarszą część - tzw. Białą Fabrykę. Przeznaczono ją na muzeum historii włókiennictwa. W starych halach ustawiono zabytkowe maszyny, prezentowane są wystawy tkaniny artystycznej. Do dziś jest to jedyne w Polsce Centralne Muzeum Włókiennictwa. Muzeum stopniowo zajmowało kolejne hale. Ale dopiero niedawno zakończono remont kolejnego skrzydła fabryki (dotąd było nie używane), tzw. hala D, na tyłach "białej fabryki", która została zmodernizowana według projektu Anity Luniak i Teresy Marmolińskiej. Dzięki temu Łódź zyskała nową wspaniałą przestrzeń wystawienniczą, w tym liczące 18 metrów wysokości atrium z przeszklonym dachem i wysoką na 10 metrów salę. Są też dwa bardzo ładne dziedzińce, gdzie ustawione są fragmenty dawnych maszyn i wyposażenia fabryki Gayera.

Modernizacja hali to tylko część projektu. Druga to stworzenie na tyłach muzeum pierwszego w Polsce skansenu miejskiego budownictwa drewnianego. Jest tam siedem obiektów przeniesionych z różnych miejsc Łodzi: pięć domów rzemieślniczych z drugiej połowy XIX i początku XX wieku z ul. Kopernika, Wólczańskiej, Żeromskiego i Mazowieckiej - wszystkie stoją przy wybrukowanej uliczce, inne obiekty to: kościół ewangelicki z Nowosolnej i willa z ulicy Scaleniowej w Rudzie Pabianickiej.

Przez wakacje skansen można podziwiać tylko z zewnątrz. Dopiero we wrześniu będą się tam stopniowo wprowadzać rzemieślnicy, którzy w zabytkowych domkach mają prowadzić warsztaty. Również jesienią ma stanąć ogrodzenie okalające cały teren i stróżówka - drewniany dom z placu Kilińskiego w Zgierzu. Będzie też wejście do muzeum od ul. Milionowej. Remontu doczekała się również stara łaźnia, gdzie powstaje kawiarenka.

Budowa skansenu i adaptacja nowego skrzydła Fabryki Geyera zostały sfinansowane w znacznym stopniu z Europejskiego Funduszu Regionalnego Rozwoju. Koszty całości inwestycji to około 32 mln zł. Teraz można z niecierpliwością czekać na wystawy.

Nie możemy odżałować, że od muzeum zostało odłączony bezpośrednio sąsiadujący z nim budynek, gdzie mieściła się kiedyś elektrownia. Został kupiony przez prywatnego właściciela i powstaje tam apartamentowiec. Przyszli mieszkańcy będą mieli piękny widok od południa: skansen i dziedzińce muzeum, a także park im. Reymonta. Na razie jednak wydaje się, że to sąsiedztwo nie jest najlepsze dla zrewitalizowanego obiektu.



Mieszkania i... tramwaj u Geyera

Dla drugiej części dawnego kompleksu Ludwika Geyera, na zachód od ul. Piotrkowskiej, powstaje dopiero miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Planiści z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej kończą jego przygotowanie. Dokument obejmuje nie tylko część miasta pomiędzy ulicami Czerwoną, Piotrkowską, Sieradzką i Wólczańską, ale również m.in. dawne fabryki Dietzla, Höffera czy Landaua i Weilego po zachodniej stronie Wólczańskiej. Na terenie kompleksu Geyera urbaniści przewidują kilka istotnych zmian, można się spodziewać prawdziwej rewolucji. Przede wszystkim przedłużenia ul. Przybyszewskiego do ul. Wólczańskiej. Tą drogą pojadą nie tylko samochody, ale i tramwaje - będzie to część trasy Łódzkiego Tramwaju Regionalnego, który docelowo ma jeździć ul. Wólczańską.

Zmieni się również sama Wólczańska. Zgodnie z zapisami w projekcie planu zostanie poszerzona do 40 metrów i będzie dwujezdniową ulicą. Mur, który ciągnie się po jej zachodniej stronie, zostanie wyburzony, a linia zabudowy odsunięta o kilkanaście metrów na wschód.

Jedną z najważniejszych spraw określonych w planie będzie ochrona konserwatorska znajdujących się na tym obszarze zabytków. Bez wątpienia zachowane zostaną: willa Karola Geyera z 1896 roku przy ul. Czerwonej 4, dwa domy Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Ludwika Geyera przy ul. Czerwonej 6 i 8 wzniesione odpowiednio w 1898 i 1902 roku, część budynków fabryki Ludwika Geyera przy ul. Piotrkowskiej 293/305, czyli dom i biura, kantor, tkalnia, bielnik, przędzalnia, kotłownia i wieża. To raptem kilka budynków z całego kompleksu. Duża część pozostałych została już niestety wyburzona przez właściciela nieruchomości - firmę House 21 - po uzgodnieniu rozbiórek z magistratem.

Warto zaznaczyć, że po uchwaleniu planu wschodnia część kompleksu Geyera zostanie objęta ścisłą ochroną konserwatorską. To oznacza, że swoje zamierzenia każdy inwestor będzie musiał konsultować z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków (należy żałować, że nie było planu, gdy wydawano zgodę na apartamentowiec przy ul. Milionowej). Zachodnia część terenu podlegać będzie pośredniej ochronie, jako otoczenie najbardziej wartościowych budynków, a właściwie tego, co z nich pozostało. Plan zakłada też zachowanie mniej wartościowych obiektów, czyli tych nie wpisanych ani do rejestru, ani ewidencji zabytków. Będzie można je przebudowywać, rozbudowywać i nadbudowywać po uzgodnieniach z wojewódzkim konserwatorem zabytków.

Na razie trudno powiedzieć, jak będzie wyglądać nowe osiedle na terenie fabryki Geyera - Eskimo. Nowa zabudowa ma być dostosowana do starej i utrzymywać jej linię. Koło fabryk mogą stanąć maksymalnie 20-metrowe budynki. Mogą to być domy wielorodzinne lub powierzchnie przeznaczone pod usługi. Dużą zaletą kompleksu w przyszłości powinien być teren zielony, który zostanie urządzony nad podziemnym korytem rzeki Jasień. Z powodów technicznych niemożliwe jest jego odkrycie, dlatego zostanie zaznaczony na powierzchni właśnie zielenią.

Przy pracy nad artykułem korzystałyśmy z publikacji: "Zakłady Ludwika Geyera 1828-2002", Centralne Muzeum Włókiennictwa, Łódź 2006. Kopalnią wiedzy na temat fabryki Geyerów i losów rodziny jest kustosz Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, Piotr Jaworski.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Zmiany u Geyerów nefnef 04.07.08, 19:36

    Kolejny piękny plan, który nie tylko przywraca rangę historycznym miejscomŁodzi, ale też może poprawić wizerunek estetyczny miasta i jego komunikacyjnąfunkcjonalność. I obyśmy doczekali »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład