Telefon do niedosłyszącej. Nie potwierdza? Koniec konta
23.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 20:20
Pani Agnieszka jest niedosłysząca. Kiedy się z nią rozmawia, musi patrzyć na usta. Bank zamknął jej rachunek, bo nie mógł dogadać się przez telefon.
ZOBACZ TAKŻE
- "Telekomunikacja, dzień dobry". Podszywają się pod TP (11-04-12, 10:00)
- Rekordowe zyski łódzkiego banku - prawie miliard zł (12-02-12, 19:43)
- Banki pokazały wyniki. W Łodzi można zarobić miliard (09-02-12, 07:00)
- Łodzianka przegrała sądowy spór z bankiem o "Alicję" (07-02-12, 19:10)
- Miała długi, napadła z nożem na bank. Wyrok - dwa lata (27-01-12, 18:13)
- Dowód zamiast pistoletu. Jak banki pilnują naszej kasy? (22-12-11, 07:00)
Pani Agnieszka Nowakowska mówi trochę niewyraźnie, ale bez problemu można się z nią porozumieć. Poza tym jej życie niczym się nie różni od życia osób słyszących. - Wychowywałam się w środowisku osób słyszących i kontakt z nimi nie sprawia mi problemu. Gorzej, kiedy zadzwoni telefon - przyznaje pani Agnieszka.
Kobieta w komunikowaniu się ze znajomymi i klientami wykorzystuje zdobycze techniki - internetowe komunikatory, e-maile i SMS-y. - Telefon jest dla mnie najgorszym wynalazkiem. Kiedy zadzwoni, proszę kogoś o pośredniczenie w rozmowie - uśmiecha się.
Nowakowska jest absolwentką Politechniki Łódzkiej. Zrobiła specjalność "Surowce kosmetyczne", ale bardziej od produkcji interesowało ją ich zastosowanie. Dlatego podyplomowo skończyła jeszcze kosmetologię. W branży kosmetycznej zaczynała jako wizażystka, jednak zawsze marzył jej się własny salon. W 2009 roku wzięła udział w konkursie "Pomysł na biznes" akcji "Młodzi w Łodzi". Zajęła w nim drugie miejsce. Wymyśliła, że będzie prowadziła salon kreowania wizerunku - połączenie gabinetu kosmetycznego, salonu masażu, wizażu i salonu fryzjerskiego. Dzięki dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy udało się otworzyć wymarzony lokal przy ul. Północnej 19.
Kilkudziesięciometrowy salon udekorowany jest dyplomami z jej nazwiskiem. Na ścianach wiszą też zdjęcia młodych par i kobiet, które dzięki niej przeszły wizerunkową metamorfozę. Jest również specjalistyczny sprzęt. Lampy do naświetlania i stół do masażu. Jak każda bizneswoman, pani Agnieszka korzysta z różnych instrumentów finansowych. Kartą Sygma Banku płaciła od 2004 roku. W 2007 r. dostała pismo, że musi telefonicznie aktywować kod PIN, bo wcześniej transakcje autoryzowała jedynie podpisem. Kobieta nie mogła zadzwonić pod wymieniony numer, ponieważ nie rozmawia przez telefon. Pojechała więc do hipermarketu Real, gdzie wydano jej kartę. - Pani ze sklepu pośredniczyła w całej operacji. Słuchała, co mówi bank, i tłumaczyła mi, a potem ja odpowiadałam - opowiada pani Agnieszka.
Właścicielka salonu korzystała z karty jeszcze kilka lat. W sierpniu ubiegłego roku wysłała e-mailem informację do banku, że zmienia adres zamieszkania. Za kilka dni zadzwonił telefon. - To bank chciał potwierdzić, czy rzeczywiście się przeprowadzam. Wiedział, że ma do czynienia z osobą niedosłyszącą, a mimo to zadzwonił. Przekazałam słuchawkę tacie, by pośredniczył, jak wtedy kiedy aktywowałam PIN - mówi właścicielka lokalu przy Pomorskiej. Nowakowska opowiada, że z rozmowy nic nie wyszło. - Pracownik banku nie mógł zrozumieć, że po drugiej stronie słuchawki jest osoba niedosłysząca. Próbowałam mówić do słuchawki, ale nic z tego nie wyszło - wspomina.
Kiedy w styczniu pani Agnieszka chciała w internecie sprawdzić historię operacji, okazało się, że dostęp do konta jest zablokowany. Ponownie pojechała do Reala przy al. Piłsudskiego. Tam dowiedziała się, że po feralnej rozmowie telefonicznej konto zostało zamknięte. Kobieta zapewnia, że karta nie była zadłużona, i pokazuje pismo z banku z saldem 0 zł. - Bank napisał, że to ja wypowiedziałam umowę. Zażądałam kopii wypowiedzenia z moim podpisem, ale nie odpowiedział. Nic dziwnego, bo umowy nie wypowiadałam. Dobrze, że nie zarzucili mi, że zrobiłam to telefonicznie - śmieje się właścicielka salonu i dodaje: - Jestem zła, bo kiedy dzwonili w sprawie ofert promocyjnych, to nie przeszkadzało im, że w moim imieniu rozmawia tata. A kiedy trzeba było potwierdzić adres, okazało się, że nie można się dogadać.
Sygma Bank nie chce komentować sprawy, zasłaniając się tajemnicą bankową. - Prawo bankowe bezwzględnie zabrania mi udzielenia informacji objętych tajemnicą bankową bez zgody zainteresowanej osoby. Dlatego w przypadku spraw zgłaszanych przez media przede wszystkim staramy się wyjaśnić sprawę bezpośrednio z osobą zainteresowaną - mówi Damian Ziąber, rzecznik prasowy Sygma Banku.
Kobieta w komunikowaniu się ze znajomymi i klientami wykorzystuje zdobycze techniki - internetowe komunikatory, e-maile i SMS-y. - Telefon jest dla mnie najgorszym wynalazkiem. Kiedy zadzwoni, proszę kogoś o pośredniczenie w rozmowie - uśmiecha się.
Nowakowska jest absolwentką Politechniki Łódzkiej. Zrobiła specjalność "Surowce kosmetyczne", ale bardziej od produkcji interesowało ją ich zastosowanie. Dlatego podyplomowo skończyła jeszcze kosmetologię. W branży kosmetycznej zaczynała jako wizażystka, jednak zawsze marzył jej się własny salon. W 2009 roku wzięła udział w konkursie "Pomysł na biznes" akcji "Młodzi w Łodzi". Zajęła w nim drugie miejsce. Wymyśliła, że będzie prowadziła salon kreowania wizerunku - połączenie gabinetu kosmetycznego, salonu masażu, wizażu i salonu fryzjerskiego. Dzięki dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy udało się otworzyć wymarzony lokal przy ul. Północnej 19.
Kilkudziesięciometrowy salon udekorowany jest dyplomami z jej nazwiskiem. Na ścianach wiszą też zdjęcia młodych par i kobiet, które dzięki niej przeszły wizerunkową metamorfozę. Jest również specjalistyczny sprzęt. Lampy do naświetlania i stół do masażu. Jak każda bizneswoman, pani Agnieszka korzysta z różnych instrumentów finansowych. Kartą Sygma Banku płaciła od 2004 roku. W 2007 r. dostała pismo, że musi telefonicznie aktywować kod PIN, bo wcześniej transakcje autoryzowała jedynie podpisem. Kobieta nie mogła zadzwonić pod wymieniony numer, ponieważ nie rozmawia przez telefon. Pojechała więc do hipermarketu Real, gdzie wydano jej kartę. - Pani ze sklepu pośredniczyła w całej operacji. Słuchała, co mówi bank, i tłumaczyła mi, a potem ja odpowiadałam - opowiada pani Agnieszka.
Właścicielka salonu korzystała z karty jeszcze kilka lat. W sierpniu ubiegłego roku wysłała e-mailem informację do banku, że zmienia adres zamieszkania. Za kilka dni zadzwonił telefon. - To bank chciał potwierdzić, czy rzeczywiście się przeprowadzam. Wiedział, że ma do czynienia z osobą niedosłyszącą, a mimo to zadzwonił. Przekazałam słuchawkę tacie, by pośredniczył, jak wtedy kiedy aktywowałam PIN - mówi właścicielka lokalu przy Pomorskiej. Nowakowska opowiada, że z rozmowy nic nie wyszło. - Pracownik banku nie mógł zrozumieć, że po drugiej stronie słuchawki jest osoba niedosłysząca. Próbowałam mówić do słuchawki, ale nic z tego nie wyszło - wspomina.
Kiedy w styczniu pani Agnieszka chciała w internecie sprawdzić historię operacji, okazało się, że dostęp do konta jest zablokowany. Ponownie pojechała do Reala przy al. Piłsudskiego. Tam dowiedziała się, że po feralnej rozmowie telefonicznej konto zostało zamknięte. Kobieta zapewnia, że karta nie była zadłużona, i pokazuje pismo z banku z saldem 0 zł. - Bank napisał, że to ja wypowiedziałam umowę. Zażądałam kopii wypowiedzenia z moim podpisem, ale nie odpowiedział. Nic dziwnego, bo umowy nie wypowiadałam. Dobrze, że nie zarzucili mi, że zrobiłam to telefonicznie - śmieje się właścicielka salonu i dodaje: - Jestem zła, bo kiedy dzwonili w sprawie ofert promocyjnych, to nie przeszkadzało im, że w moim imieniu rozmawia tata. A kiedy trzeba było potwierdzić adres, okazało się, że nie można się dogadać.
Sygma Bank nie chce komentować sprawy, zasłaniając się tajemnicą bankową. - Prawo bankowe bezwzględnie zabrania mi udzielenia informacji objętych tajemnicą bankową bez zgody zainteresowanej osoby. Dlatego w przypadku spraw zgłaszanych przez media przede wszystkim staramy się wyjaśnić sprawę bezpośrednio z osobą zainteresowaną - mówi Damian Ziąber, rzecznik prasowy Sygma Banku.
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
Telefon do niedosłyszącej. Nie potwierdza? Koni...
wezyronly
23.02.12, 11:47
całe szczęście jest konkurencja. I to należy wytknąć bankowi - i pójść do następnego... Bardzo dobrze, że taki artykuł się pojawił. »
-
Telefon do niedosłyszącej. Nie potwierdza? Koni...
wtyka82
23.02.12, 12:28
Ktoś tu udaje przysłowiowego ,, głupa " jeżeli osoba niesłysząca podaje swój telefon lub ktoś w jej imieniu co za problem dopisać że rozmówca może być niesłyszący !!!»
-
Telefon do niedosłyszącej. Nie potwierdza? Koni...
quri3
23.02.12, 17:21
Nie tylko ten bank tak ma. Jest taki bank bardzo euro-pejski, który załatwia sprawy reklamacji telefonicznej w dziwny sposób. Mianowicie dzwoni do klienta i pyta o potwierdzenie danych »




