Lekarze walczą o oddział. Rodzice: "To przerażające"
15.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 23:23
Kolejna odsłona konfliktu o oddział dzieci chorych na raka. Czy trzeba będzie go podzielić między dwie rywalizujące kliniki?
ZOBACZ TAKŻE
- Bez dentysty w pogotowiu. Gdzie z bolącym zębem w nocy (29-02-12, 15:11)
- Dzieci wyrzucone ze szpitalnych izolatek. Jest śledztwo (24-02-12, 14:43)
- Sieć szpitalna. Dane o chorym w 2,5 tysiącu komputerów (22-02-12, 13:00)
- Wchodzisz do szpitala: gronkowiec, żółtaczka, błędy (20-02-12, 09:00)
- Onkologia dziecięca na pół. Konflikt w szpitalu (02-02-12, 07:00)
- Pacjent jak piłka.Można nim strzelić w prywatny szpital (23-01-12, 09:00)
- NFZ zabiera psychologów dzieciom chorym na raka (16-01-12, 08:00)
- Pani Mirka: od lat walczy z rakiem, ale pomaga innym (27-11-11, 10:00)
- Na onkologii zamiast skalpela strzał działa fotonowego (18-01-11, 15:35)
- Co się stanie z onkologią dziecięcą? Zostanie zburzona (15-01-11, 10:00)
Na oddziale siódmym w szpitalu przy ul. Spornej leczą się chore na raka dzieci. Maluchy walczą z białaczkami, nowotworami mózgu, wątroby. - Dla rodziców choroba to potworny ciężar - mówi Dariusz Kociołek, tata Weroniki, która w tym tygodniu skończyła cztery latka i ma guza mózgu. - Ale mamy też inne problemy. O oddział toczy się wojna między lekarzami.
Na oddział prowadzony przez Klinikę Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii kilka lat temu Uniwersytet Medyczny postanowił wprowadzić jeszcze klinikę stworzoną przez prof. Elżbietę Zielińską. Współpraca się nie układała. Jak mówił prof. Radzisław Kordek, prorektor Uniwersytetu Medycznego, któremu podlega szpital, żaden onkolog w szpitalu nie chciał przejść do kliniki prof. Zielińskiej.
Po serii awantur dyrektor szpitala zdecydował, że oddział będzie prowadzić Klinikę Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii. Prof. Zielińska nie pogodziła się z tą decyzją i poszła do sądu. Sąd pierwszej instancji przyznał jej wysokie odszkodowanie, ale nie zdecydował się oddać jej władzy na oddziale. Prof. Zielińska złożyła apelację i wygrała. Powinna zostać przywrócona do pracy na stanowisku ordynatora. Okazało się, że inaczej wyrok rozumie Zielińska, inaczej dyrekcja szpitala. Dlatego sprawa znów - z inicjatywy tej pierwszej - trafiła do sądu.
Dyrekcja szpitala uważa, że wyrok wykonała, bo poinformowała lekarkę o przywróceniu do pracy i poprosiła szefa Kliniki Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii o oddanie jej połowy oddziału. Polecenie nie zostało wykonane, bo sale są zajmowane przez śmiertelnie chore dzieci. Zielińska zwróciła się do Sądu Pracy dla Łodzi-Śródmieścia o egzekucję wyroku. Jej adwokat Jadwiga Werner-Rusewicz mówiła dziś, że szpital pozoruje wykonanie decyzji sądu. Powinien oddać Zielińskiej cały oddział i o decyzji poinformować wszystkich pracowników szpitala.
Witold Owczarek, który bronił szpitala, przekonywał, że wtedy chore na raka dzieci trzeba by wyrzucić ze szpitala. Nawet gdyby do tego doszło, w pękającej w szwach placówce stałby zupełnie pusty oddział, bo prof. Zielińska przyjęła w tym roku jednego pacjenta. I to w dniu rozprawy.
Sędzia Iwona Matyjas tłumaczyła, że nie leży w jej kompetencjach dociekanie, czy wyrok był wykonany, czy nie. I ogłosiła, że szpital w ciągu tygodnia ma przywrócić Zielińską do pracy na dotychczasowych warunkach, czyli wykonać prawomocny wyrok. Dyrektor medyczny szpitala dr Zbigniew Jankowski mówił, że będzie musiał przedyskutować orzeczenie z prawnikami. - Ale rozumiem je tak, że nic nie musimy zmieniać, bo przecież wyrok już wykonaliśmy. I tak się z nim nie zgadzamy i złożyliśmy skargę kasacyjną - dodaje.
Prof. Zielińska nie chciała rozmawiać z "Gazetą". Onkolodzy ze Spornej twierdzą, że ogłasza w szpitalu, iż przejmuje oddział. - Coś strasznego - komentuje Kociołek. - Wszyscy się zastanawiają, czy pani profesor ma mieć cały oddział, czy pół. A nikt się nie zastanawia, czy to dobre dla dzieci, czy nie.
Na oddział prowadzony przez Klinikę Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii kilka lat temu Uniwersytet Medyczny postanowił wprowadzić jeszcze klinikę stworzoną przez prof. Elżbietę Zielińską. Współpraca się nie układała. Jak mówił prof. Radzisław Kordek, prorektor Uniwersytetu Medycznego, któremu podlega szpital, żaden onkolog w szpitalu nie chciał przejść do kliniki prof. Zielińskiej.
Po serii awantur dyrektor szpitala zdecydował, że oddział będzie prowadzić Klinikę Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii. Prof. Zielińska nie pogodziła się z tą decyzją i poszła do sądu. Sąd pierwszej instancji przyznał jej wysokie odszkodowanie, ale nie zdecydował się oddać jej władzy na oddziale. Prof. Zielińska złożyła apelację i wygrała. Powinna zostać przywrócona do pracy na stanowisku ordynatora. Okazało się, że inaczej wyrok rozumie Zielińska, inaczej dyrekcja szpitala. Dlatego sprawa znów - z inicjatywy tej pierwszej - trafiła do sądu.
Dyrekcja szpitala uważa, że wyrok wykonała, bo poinformowała lekarkę o przywróceniu do pracy i poprosiła szefa Kliniki Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii o oddanie jej połowy oddziału. Polecenie nie zostało wykonane, bo sale są zajmowane przez śmiertelnie chore dzieci. Zielińska zwróciła się do Sądu Pracy dla Łodzi-Śródmieścia o egzekucję wyroku. Jej adwokat Jadwiga Werner-Rusewicz mówiła dziś, że szpital pozoruje wykonanie decyzji sądu. Powinien oddać Zielińskiej cały oddział i o decyzji poinformować wszystkich pracowników szpitala.
Witold Owczarek, który bronił szpitala, przekonywał, że wtedy chore na raka dzieci trzeba by wyrzucić ze szpitala. Nawet gdyby do tego doszło, w pękającej w szwach placówce stałby zupełnie pusty oddział, bo prof. Zielińska przyjęła w tym roku jednego pacjenta. I to w dniu rozprawy.
Sędzia Iwona Matyjas tłumaczyła, że nie leży w jej kompetencjach dociekanie, czy wyrok był wykonany, czy nie. I ogłosiła, że szpital w ciągu tygodnia ma przywrócić Zielińską do pracy na dotychczasowych warunkach, czyli wykonać prawomocny wyrok. Dyrektor medyczny szpitala dr Zbigniew Jankowski mówił, że będzie musiał przedyskutować orzeczenie z prawnikami. - Ale rozumiem je tak, że nic nie musimy zmieniać, bo przecież wyrok już wykonaliśmy. I tak się z nim nie zgadzamy i złożyliśmy skargę kasacyjną - dodaje.
Prof. Zielińska nie chciała rozmawiać z "Gazetą". Onkolodzy ze Spornej twierdzą, że ogłasza w szpitalu, iż przejmuje oddział. - Coś strasznego - komentuje Kociołek. - Wszyscy się zastanawiają, czy pani profesor ma mieć cały oddział, czy pół. A nikt się nie zastanawia, czy to dobre dla dzieci, czy nie.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Lekarze walczą o oddział. Rodzice: "To przeraża...
terleo
16.02.12, 08:32
*Rak atakuje, lekarze walczą, kraj się zmaga, rząd kiwa* - permanentna WOJNA w Kraju, który TAK kocha wolność.»




więcej zdjęć