Szpitalna podgrzewarka ratuje zmro¿onych ³odzian
14.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 20:57
Jak bardzo mo¿na zmarzn±æ, ¿eby nie zamarzn±æ? - Najbardziej wych³odzony cz³owiek, jakiego przyjêli¶my, mia³ 24 stopnie - mówi dr Dariusz Timler. Nie uda³o siê go uratowaæ. Prze¿y³ pacjent wych³odzony do 27 stopni.
ZOBACZ TAK¯E
- Pogoda w czwartek. Bêdzie s³onecznie, ale ch³odno (08-03-12, 06:50)
- Ostatnie podrygi zimy. Mo¿e padaæ ¶nieg i deszcz (25-02-12, 06:40)
- Wchodzisz do szpitala: gronkowiec, ¿ó³taczka, b³êdy (20-02-12, 09:00)
- Pogoda w £odzi: lekkie och³odzenie, mo¿liwe opady (20-02-12, 06:00)
- Oderwaæ seniora od telewizora. Milion na aktywizacjê (15-02-12, 10:00)
- Kolejki po zasi³ki. 80 mln wydane na pomoc spo³eczn± (15-02-12, 09:00)
- Atak zimy w £odzi: na ulicach korki, chodniki zasypane (15-02-12, 07:33)
- Pogoda w ¶rodê bêdzie prawdziwie zimowa. Du¿o ¶niegu (15-02-12, 07:10)
- Poranna awaria trakcji. Tramwaje stoj± na Ko¶ciuszki (15-02-12, 06:46)
- Nowoczesny kardiomonitor pomo¿e dzieciom w Matce Polce (13-02-12, 18:24)
Zima wci±¿ trzyma. Choæ arktyczne mrozy mamy ju¿ za sob±, koksowniki pewnie szybko z miasta nie znikn±.
Oprócz mrozu (dzi¶ termometry maj± pokazywaæ kilka stopni poni¿ej zera) bêdziemy jeszcze mieli solidny ¶nieg - ma padaæ ca³y dzieñ. I choæ w po³udnie s³upek rtêci powinien zbli¿yæ siê do zera, wci±¿ bêdziemy marzn±æ i odczuwaæ ch³ód, jakby by³o -20 stopni. Przy takiej pogodzie jedno jest pewne - lekarze bêd± mieli wiêcej pracy. Opowiada o niej dr Dariusz Timler, dyrektor medyczny i szef szpitalnego oddzia³u ratunkowego w "Koperniku".
Adam Czerwiñski: W ¶rodê ca³y dzieñ ma padaæ ¶nieg...
Dr Dariusz Timler*: Obawiam siê, ¿e zu¿yjemy wiêcej gipsu ni¿ zwykle. Pod ¶niegiem nie widaæ lodu i drobnych przeszkód, ³atwo siê potkn±æ albo po¶lizgn±æ. Dlatego w zawsze kiedy spadnie ¶wie¿y ¶nieg, trafia do nas wiêcej pacjentów ze z³amaniami. Typowy uraz kogo¶, kto siê po¶lizgn±³ i upad³, to z³amane ko¶ci r±k. Bo ludzie, którzy stracili równowagê odruchowo próbuj± amortyzowaæ upadek d³oñmi. L±duj± na nich i pêkaj± ko¶ci przedramienia. Starsze osoby - po siedemdziesi±tce - po upadku ³ami± sobie wiêcej ko¶ci. Oprócz r±k najczê¶ciej nie wytrzymuje u nich szyjka ko¶ci udowej. To bardzo powa¿ne z³amanie, bo mo¿e unieruchomiæ pacjenta na wiele tygodni.
Jak pada ¶nieg, przynajmniej nie ma wielkiego mrozu.
- Paradoksalnie w cieplejsze dni, które przychodz± po du¿ych mrozach, mamy sporo roboty. -5 to nie -20, wielu ludziom wydaje siê, ¿e jest ju¿ ciep³o i nie trzeba nak³adaæ czapki czy rêkawiczek. Pó³ biedy, je¶li skoñczy siê to przeziêbieniem. Nawet na kilkustopniowym mrozie mo¿na sobie co¶ odmroziæ. Najbardziej nara¿one s± odstaj±ce czê¶ci cia³a: palce u r±k i nóg, nos, uszy.
Ucinacie je?
- Je¶li kto¶ z odmro¿eniem l±duje w szpitalu, to czêsto koñczy siê amputacjami. Raczej palców, a nie nosów. Ostatnio na chirurgiê znów przyjêli¶my jedn± osobê. S± dwie kategorie pacjentów, którzy trafiaj± do nas z odmro¿eniami. Pierwsza to starsze osoby, które przemarz³y, bo mia³y nieodpowiednie albo za ciasne buty. Druga to bezdomni, którzy po alkoholu usypiaj± na mrozie.
Musz± byæ bardzo zmarzniêci.
- Nie zmarzniêci, tylko wych³odzeni. Osoby, które kilka godzin le¿a³y na mrozie, miewaj± poni¿ej 30 stopni. Mówiê o tak zwanej g³êbokiej temperaturze, czyli mierzonej na przyk³ad w gardle. Rekordzista mia³ 24 stopnie. Nie uda³o siê go uratowaæ. Prze¿y³ pacjent wych³odzony do 27 stopni.
Jak ogrzaæ prawie zamarzniêtego cz³owieka?
- Mamy kilka sposobów i specjalne urz±dzenia do podgrzewania. U ekstremalnie wych³odzonych stosujemy wszystko naraz. Podstawa to urz±dzenie do podgrzewania chorego w ³ó¿ku. Przykrywamy pacjenta specjaln± jednorazow± ko³dr±, pod³±czamy do niej rurê podobn± do tej w odkurzaczu. Specjalny aparat ogrzewa ciep³ym powietrzem. Podajemy te¿ ciep³e kroplówki. Mamy do tego podgrzewarkê. Wyci±gamy z niej p³yn, który ma ponad 40 stopni. W temperaturze pokojowej ciecz szybko stygnie. ¯eby ciep³a kapa³a do ¿y³y, wê¿yk kroplówki owijamy na specjalny podgrzewaj±cy bêben. Ciep³e p³yny mo¿na te¿ wlaæ do ¿o³±dka. Je¶li cz³owiek jest nieprzytomny, robimy to za pomoc± specjalnej sondy. Jest wreszcie sposób ze szpitali polowych. Do pêcherza moczowego wprowadza siê cewnik, czyli rurkê, a przez ni± ciep³y p³yn.
Pewnie za parê tygodni schowacie sprzêt do podgrzewania do piwnicy.
- Zim± przynajmniej raz w tygodniu trafia do nas pacjent, którego podgrzewamy na ró¿ne sposoby. Szczerze mówi±c, nie spodziewali¶my siê, ¿e tak czêsto bêdziemy u¿ywaæ tego sprzêtu. Ale korzystamy z niego ca³y rok. Kupili¶my go z my¶l± o ofiarach wypadków. Ka¿dego ciê¿ko rannego pacjenta trzeba rozebraæ i dok³adnie obejrzeæ. W temperaturze pokojowej chory zaczyna siê wych³adzaæ, a to bardzo niebezpieczne, wiêc trzeba go przed tym chroniæ.
Oprócz mrozu (dzi¶ termometry maj± pokazywaæ kilka stopni poni¿ej zera) bêdziemy jeszcze mieli solidny ¶nieg - ma padaæ ca³y dzieñ. I choæ w po³udnie s³upek rtêci powinien zbli¿yæ siê do zera, wci±¿ bêdziemy marzn±æ i odczuwaæ ch³ód, jakby by³o -20 stopni. Przy takiej pogodzie jedno jest pewne - lekarze bêd± mieli wiêcej pracy. Opowiada o niej dr Dariusz Timler, dyrektor medyczny i szef szpitalnego oddzia³u ratunkowego w "Koperniku".
Adam Czerwiñski: W ¶rodê ca³y dzieñ ma padaæ ¶nieg...
Dr Dariusz Timler*: Obawiam siê, ¿e zu¿yjemy wiêcej gipsu ni¿ zwykle. Pod ¶niegiem nie widaæ lodu i drobnych przeszkód, ³atwo siê potkn±æ albo po¶lizgn±æ. Dlatego w zawsze kiedy spadnie ¶wie¿y ¶nieg, trafia do nas wiêcej pacjentów ze z³amaniami. Typowy uraz kogo¶, kto siê po¶lizgn±³ i upad³, to z³amane ko¶ci r±k. Bo ludzie, którzy stracili równowagê odruchowo próbuj± amortyzowaæ upadek d³oñmi. L±duj± na nich i pêkaj± ko¶ci przedramienia. Starsze osoby - po siedemdziesi±tce - po upadku ³ami± sobie wiêcej ko¶ci. Oprócz r±k najczê¶ciej nie wytrzymuje u nich szyjka ko¶ci udowej. To bardzo powa¿ne z³amanie, bo mo¿e unieruchomiæ pacjenta na wiele tygodni.
Jak pada ¶nieg, przynajmniej nie ma wielkiego mrozu.
- Paradoksalnie w cieplejsze dni, które przychodz± po du¿ych mrozach, mamy sporo roboty. -5 to nie -20, wielu ludziom wydaje siê, ¿e jest ju¿ ciep³o i nie trzeba nak³adaæ czapki czy rêkawiczek. Pó³ biedy, je¶li skoñczy siê to przeziêbieniem. Nawet na kilkustopniowym mrozie mo¿na sobie co¶ odmroziæ. Najbardziej nara¿one s± odstaj±ce czê¶ci cia³a: palce u r±k i nóg, nos, uszy.
Ucinacie je?
- Je¶li kto¶ z odmro¿eniem l±duje w szpitalu, to czêsto koñczy siê amputacjami. Raczej palców, a nie nosów. Ostatnio na chirurgiê znów przyjêli¶my jedn± osobê. S± dwie kategorie pacjentów, którzy trafiaj± do nas z odmro¿eniami. Pierwsza to starsze osoby, które przemarz³y, bo mia³y nieodpowiednie albo za ciasne buty. Druga to bezdomni, którzy po alkoholu usypiaj± na mrozie.
Musz± byæ bardzo zmarzniêci.
- Nie zmarzniêci, tylko wych³odzeni. Osoby, które kilka godzin le¿a³y na mrozie, miewaj± poni¿ej 30 stopni. Mówiê o tak zwanej g³êbokiej temperaturze, czyli mierzonej na przyk³ad w gardle. Rekordzista mia³ 24 stopnie. Nie uda³o siê go uratowaæ. Prze¿y³ pacjent wych³odzony do 27 stopni.
Jak ogrzaæ prawie zamarzniêtego cz³owieka?
- Mamy kilka sposobów i specjalne urz±dzenia do podgrzewania. U ekstremalnie wych³odzonych stosujemy wszystko naraz. Podstawa to urz±dzenie do podgrzewania chorego w ³ó¿ku. Przykrywamy pacjenta specjaln± jednorazow± ko³dr±, pod³±czamy do niej rurê podobn± do tej w odkurzaczu. Specjalny aparat ogrzewa ciep³ym powietrzem. Podajemy te¿ ciep³e kroplówki. Mamy do tego podgrzewarkê. Wyci±gamy z niej p³yn, który ma ponad 40 stopni. W temperaturze pokojowej ciecz szybko stygnie. ¯eby ciep³a kapa³a do ¿y³y, wê¿yk kroplówki owijamy na specjalny podgrzewaj±cy bêben. Ciep³e p³yny mo¿na te¿ wlaæ do ¿o³±dka. Je¶li cz³owiek jest nieprzytomny, robimy to za pomoc± specjalnej sondy. Jest wreszcie sposób ze szpitali polowych. Do pêcherza moczowego wprowadza siê cewnik, czyli rurkê, a przez ni± ciep³y p³yn.
Pewnie za parê tygodni schowacie sprzêt do podgrzewania do piwnicy.
- Zim± przynajmniej raz w tygodniu trafia do nas pacjent, którego podgrzewamy na ró¿ne sposoby. Szczerze mówi±c, nie spodziewali¶my siê, ¿e tak czêsto bêdziemy u¿ywaæ tego sprzêtu. Ale korzystamy z niego ca³y rok. Kupili¶my go z my¶l± o ofiarach wypadków. Ka¿dego ciê¿ko rannego pacjenta trzeba rozebraæ i dok³adnie obejrzeæ. W temperaturze pokojowej chory zaczyna siê wych³adzaæ, a to bardzo niebezpieczne, wiêc trzeba go przed tym chroniæ.
- Dodaj komentarz
- Kup licencjê
-
Ocena:
- s³abe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 g³osów




wiêcej zdjêæ