Wielcy architekci projektują dla Łodzi. Bez umowy
14.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 23:28
Daniel Libeskind zaprojektował Bramę Miasta i Rynek Kobro w Nowym Centrum Łodzi. To trzeci światowej sławy architekt w projekcie NCŁ. Tak jak z Robem Krierem czy Frakiem Gehrym, miasto nie ma z nim umowy
ZOBACZ TAKŻE
- Łódź na targach w Cannes. Czym będziemy się chwalić? (05-03-12, 08:00)
- Czy Nowe Centrum Łodzi ma być podobne do historycznego? (29-02-12, 14:07)
- Komisja ds. Nowego Centrum Łodzi. Problemy z kworum (29-02-12, 13:07)
- W Łodzi ma powstać Narodowe Centrum Kultury Filmowej (27-02-12, 17:56)
- Łódź w targowej superlidze. Nowa hala już w piątek (19-02-12, 17:38)
- Sztuka nieprzyjemna. Kontrola finansów w teatrze (15-02-12, 08:00)
- Spór o odkupienie EC1. Sąd pisze uzasadnienie wyroku (31-01-12, 06:00)
- List: Co z terenami obok dworca Fabrycznego? Niczyje? (20-01-12, 16:57)
- Co dalej z instytucją EC1 Miasto Kultury? Trwają obrady (18-01-12, 10:23)
- Komisja ds. projektu Nowego Centrum Łodzi już pracuje (28-12-11, 23:15)
- "Nowe Centrum Łodzi: prezentacja funta kłaków warta" (11-11-11, 20:15)
- Libeskind angażuje się w projekt Łodzi [wizualizacja] (29-07-11, 11:16)
W lipcu 2011 r. prezydent Hanna Zdanowska poleciała do Mediolanu na spotkanie z Danielem Libeskindem. To urodzony w Łodzi wielki architekt, twórca m.in. projektu zagospodarowania pustki po World Trade Center w Nowym Jorku, Muzeum Żydowskiego w Berlinie i Imperial War Museum North w Manchesterze. W ostatniej "Polityce" w artykule "Dmuchana Łódź" Bianka Mikołajewska pisze, że Libeskind tworzy "master plan" dla 24 ha wokół dworca Łódź Fabryczna. W biurze rzecznika prezydenta Łodzi mówią, że miasto nic u znanego architekta nie zamawiało. - Łódź nie posiada żadnej umowy z biurem Daniela Libeskinda - informuje Marcin Masłowski, zastępca rzecznika prezydent Hanny Zdanowskiej.
Sprawdzamy, co i dla kogo rysuje Libeskind. - Zlecenia dla biura Daniela Libeskinda dokonała EC 1 Fundacja Łódzka - informuje Błażej Moder, pełnomocnik prezydenta miasta ds. NCŁ. Jej fundatorem jest Andrzej Walczak, współwłaściciel grupy Atlas - największej polskiej firmy produkującej chemię budowlaną. Mimo że nie ma umowy między magistratem a sławnym architektem, spod jego ręki wyszła już wstępna koncepcja projektu Bramy Miasta, Rynku Kobro i zagospodarowania Specjalnej Strefy Kultury. Zapłaciła za nią fundacja.
Libeskind to kolejny wielki architekt zaangażowany w NCŁ, z którym gminy nie wiąże żadna umowa. W 2007 roku, kiedy Rob Krier projektował plan przestrzenny dla NCŁ, zapłaciła mu Fundacja Sztuki Świata. Potem, kiedy do Łodzi przyjechał Frank Gehry, wynagrodzenie dostał od spółki Camerimage Łódź Center, która wszystkie pieniądze, jakie miała, dostała od miasta. Architekt o tym, że płaciła mu Łódź, dowiedział się dopiero po latach od prezydent Hanny Zdanowskiej. Wcześniej był przekonany, że zapłacił mu Marek Żydowicz, szef Camerimage. Teraz sytuacja się powtarza. Mimo że projekty powstają dla Łodzi, płaci za nie kto inny.
Pomysł z zamawianiem wielkich projektów nie przez magistrat, tylko przez spółki czy fundacje, już raz odbił się czkawką. Mimo wydanych blisko 6 milionów złotych z koncepcji Gehry'ego nic nie będzie. Konstrukcje prawne zastosowane tam do dziś budzą zdziwienie, a sprzątanie po CŁC będzie jeszcze długo trwało. Dlaczego, mimo tych nie najlepszych przecież doświadczeń, miasto nadal brnie w zamawianie projektów "naokoło".
- Nie nazwałbym tych doświadczeń nie najlepszymi. Plan Kriera nadal jest główną wytyczną urbanistyczną dla realizacji programu NCŁ. Za koncepcję centrum festiwalowo-kongresowego Gehry'ego miasto zapłaciło poprzez dokapitalizowanie spółki CŁC. Projekt nie jest realizowany ze względu na problemy organizacyjno-finansowe, a nie z powodu konfliktu z Frankiem Gehrym - przekonuje Moder. Układ z Libeskindem, w którym to Andrzej Walczak płaci za projekty dla Łodzi, można potraktować jako gest bogatego filantropa. Jednak wydaje się, że gdy w grę wchodzą duże pieniądze, a tak przecież będzie, miastu szczególnie powinno zależeć na przejrzystości. Tymczasem skazuje się na łaskę filantropa i nie każdy musi wierzyć, że biznesmen działa zupełnie bezinteresownie. Ponadto, choć to mało prawdopodobne, może zdarzyć się, że projekt architekta nie spodoba się łodzianom i radnym. Co wtedy? - Koncepcje Daniela Libeskinda nie są wiążące dla miasta. Jednakże zaangażowanie tej klasy autorytetu architektonicznego w projektowanie elementów NCŁ byłoby ze wszech miar pożądane - uważa Moder. Jednak jeśli efekt pracy się nie spodoba, kolejny wielki projekt wyląduje w koszu.
Sprawdzamy, co i dla kogo rysuje Libeskind. - Zlecenia dla biura Daniela Libeskinda dokonała EC 1 Fundacja Łódzka - informuje Błażej Moder, pełnomocnik prezydenta miasta ds. NCŁ. Jej fundatorem jest Andrzej Walczak, współwłaściciel grupy Atlas - największej polskiej firmy produkującej chemię budowlaną. Mimo że nie ma umowy między magistratem a sławnym architektem, spod jego ręki wyszła już wstępna koncepcja projektu Bramy Miasta, Rynku Kobro i zagospodarowania Specjalnej Strefy Kultury. Zapłaciła za nią fundacja.
Libeskind to kolejny wielki architekt zaangażowany w NCŁ, z którym gminy nie wiąże żadna umowa. W 2007 roku, kiedy Rob Krier projektował plan przestrzenny dla NCŁ, zapłaciła mu Fundacja Sztuki Świata. Potem, kiedy do Łodzi przyjechał Frank Gehry, wynagrodzenie dostał od spółki Camerimage Łódź Center, która wszystkie pieniądze, jakie miała, dostała od miasta. Architekt o tym, że płaciła mu Łódź, dowiedział się dopiero po latach od prezydent Hanny Zdanowskiej. Wcześniej był przekonany, że zapłacił mu Marek Żydowicz, szef Camerimage. Teraz sytuacja się powtarza. Mimo że projekty powstają dla Łodzi, płaci za nie kto inny.
Pomysł z zamawianiem wielkich projektów nie przez magistrat, tylko przez spółki czy fundacje, już raz odbił się czkawką. Mimo wydanych blisko 6 milionów złotych z koncepcji Gehry'ego nic nie będzie. Konstrukcje prawne zastosowane tam do dziś budzą zdziwienie, a sprzątanie po CŁC będzie jeszcze długo trwało. Dlaczego, mimo tych nie najlepszych przecież doświadczeń, miasto nadal brnie w zamawianie projektów "naokoło".
- Nie nazwałbym tych doświadczeń nie najlepszymi. Plan Kriera nadal jest główną wytyczną urbanistyczną dla realizacji programu NCŁ. Za koncepcję centrum festiwalowo-kongresowego Gehry'ego miasto zapłaciło poprzez dokapitalizowanie spółki CŁC. Projekt nie jest realizowany ze względu na problemy organizacyjno-finansowe, a nie z powodu konfliktu z Frankiem Gehrym - przekonuje Moder. Układ z Libeskindem, w którym to Andrzej Walczak płaci za projekty dla Łodzi, można potraktować jako gest bogatego filantropa. Jednak wydaje się, że gdy w grę wchodzą duże pieniądze, a tak przecież będzie, miastu szczególnie powinno zależeć na przejrzystości. Tymczasem skazuje się na łaskę filantropa i nie każdy musi wierzyć, że biznesmen działa zupełnie bezinteresownie. Ponadto, choć to mało prawdopodobne, może zdarzyć się, że projekt architekta nie spodoba się łodzianom i radnym. Co wtedy? - Koncepcje Daniela Libeskinda nie są wiążące dla miasta. Jednakże zaangażowanie tej klasy autorytetu architektonicznego w projektowanie elementów NCŁ byłoby ze wszech miar pożądane - uważa Moder. Jednak jeśli efekt pracy się nie spodoba, kolejny wielki projekt wyląduje w koszu.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Wielcy architekci projektują dla Łodzi. Bez umowy
mineyko
14.02.12, 10:55
Amerykanie po prostu porzucali miasta zdychające z powodów gospodarczych. Natomiast my przyozdabiamy obiektami podnoszącymi koszty utrzymanie tychże. Mamy już kosztowną "ARENĘ" budujemy »
-
Wielcy architekci projektują dla Łodzi. Bez umowy
terleo
14.02.12, 18:26
Judymów ci u nas dostatek. Wielcy potrafią pracować dla Maluczkich.»





więcej zdjęć