Wiemy, gdzie w Łodzi powstanie wreszcie hospicjum

Adam Czerwiński, Marcin Markowski
13.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 14:59
A A A Drukuj
Zlikwidowane liceum, w którym siedzibę będzie miało hospicjum Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Zlikwidowane liceum, w którym siedzibę będzie miało hospicjum
Ośrodek dla nieuleczalnie chorych - tak potrzebny w Łodzi - powstanie w budynku likwidowanej szkoły. Jest szansa, że pierwsi pacjenci otrzymają w nim pomoc jeszcze w tym roku
Zlikwidowane liceum, w którym siedzibę będzie miało hospicjum
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Zlikwidowane liceum, w którym siedzibę będzie miało hospicjum
Zlikwidowane liceum, w którym siedzibę będzie miało hospicjum
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Zlikwidowane liceum, w którym siedzibę będzie miało hospicjum
- Nie mam wątpliwości, że takie miejsce musi powstać niezwłocznie - mówił kilka dni temu Krzysztof Piątkowski, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny m.in. za miejskie szpitale i przychodnie. Nie chciał jednak powiedzieć, gdzie powstanie.

"Gazeta" dowiedziała się, że hospicjum będzie w budynku przy ul. Pojezierskiej, w którym mieści się XLI Liceum Ogólnokształcące. Dlaczego tam? - Ostatni uczniowie opuszczą szkołę w czerwcu. Budynek jest duży, ale niski. Łatwo więc pozbawić go barier architektonicznych. W dodatku w pobliżu jest sporo terenów zielonych, można urządzić piękny ogród - twierdzi nasze źródło.

Szkoła przy ul. Pojezierskiej jest pierwszą łódzką tysiąclatką. W 1960 r. otwierał ją sam Władysław Gomułka, ówczesny pierwszy sekretarz KC PZPR. Budynek był nietypowy jak na tamte czasy. Nowoczesny. Miasto chwaliło się nim nawet na pocztówkach.

Przez trzy dekady szkoła kształciła m.in. mechaników i tokarzy. Była znana nie tylko w Łodzi. W czasach wyżu demograficznego miała prawie dwa tysiące uczniów! Uczyła siedem dni w tygodniu - dziennie, wieczorowo i zaocznie. Pierwszy dzwonek był o siódmej, ostatni o dwudziestej.

Niestety, na początku lat 90. mało kto chciał chodzić do szkoły zawodowej. Wtedy przy ul. Pojezierskiej powstało XLI LO. Gdy już w tym tysiącleciu do łódzkich szkół zaczął pukać niż, miasto postanowiło zlikwidować liceum wraz z kilkunastoma innymi placówkami. W maju pomysł poparli radni. Jeśli po feriach zagłosują za likwidacją ponownie, od lipca budynek będzie pusty. A jeśli w wakacje rozpocznie się remont, pierwsi pacjenci pojawią się na Pojezierskiej jeszcze w tym roku.

Hospicjum - czyli miejsce, w którym nieuleczalnie chorzy znajdują opiekę w ostatniej fazie choroby - jest w mieście bardzo potrzebne. Dziś takiego miejsca w Łodzi nie ma. Mimo że mamy najwyższy spośród dużych miast odsetek ludzi po sześćdziesiątce. Dużo częściej niż w innych miastach chorujemy i umieramy na nowotwory złośliwe. Europejska norma to 80 hospicyjnych miejsc na milion mieszkańców.

W Łodzi rolę hospicjum często pełnią OIOM-y ratujące najciężej chorych. Kiedy to się uda, mają kłopot, bo zostają z pacjentami wymagającymi wielomiesięcznej pielęgnacji. Na OIOM-ach brakuje więc łóżek dla nagłych przypadków. Dlatego łodzianie wymagający intensywnej terapii lądują w szpitalach kilkadziesiąt kilometrów za miastem.

Na hospicjum z prawdziwego zdarzenia czekają w Łodzi m.in. Bolesław i Teodozja. On ma raka odbytu, wymaga pomocy przy codziennych czynnościach. Jego żona, emerytka z chorobą nowotworową piersi (amputacja cztery lata temu), po udarze mózgu (dwa lata temu), z niedowładem lewostronnym i porażeniem lewej ręki. Mieszkają sami, utrzymują się z emerytur. Ich dzieci przeprowadziły się 300 km od Łodzi i mają własne rodziny. Codzienne przygotowanie posiłków, sprzątanie czy higiena osobista sprawia im wielką trudność. W dodatku stan pana Bolesława ostatnio bardzo się pogorszył. Żona z tylko jedną ręką nie jest w stanie pomóc, a wizyty pielęgniarki i wolontariuszy nie wystarczają.

Poszukiwania miejsca dla hospicjum trwały w Łodzi od lat. W 2007 roku miasto chciało urządzić je w Szpitalu im. Jordana przy ul. Przyrodniczej, ale zaprotestowali niektórzy okoliczni mieszkańcy. Ich argumenty przerażały. W liście do rady miejskiej pisali, że inwestycja obniży wartość ich działek (choć zaprzeczał temu specjalista z biura nieruchomości), a w rozmowach z dziennikarzami wykrzykiwali, że nie chcą słuchać jęków umierających. Ostatecznie pomysł upadł.

Budynek przy ul. Pojezierskiej podoba się Aleksandrze Ciałkowskiej-Rysz, szefowej Stowarzyszenia Hospicjum Łódzkie i konsultantowi krajowemu ds. medycyny paliatywnej. - Kiedyś już o nim z panem Piątkowskim rozmawialiśmy. Świetnie nadaje się na nasze potrzeby - cieszy się pani doktor.

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład