Dlaczego Łódź nie zasługuje na wyrafinowane pomniki?
10.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 17:15
Co się stało z rzeźbą "Milczący sojusznik" z pasażu Rubinsteina? Wiele osób jest przekonanych, że trafiła na złom, bo łodzianie nie poznali się na sztuce. Legendę miejską powtórzył właśnie autor całkiem poważnej książki i wysnuł z niej krzywdzącą tezę.
ZOBACZ TAKŻE
- Pomnik Kościuszki zostaje. Ile osób o tym zdecydowało? (14-03-12, 13:30)
- Zostawcie pomnik Kościuszki, wyremontujcie Stary Rynek (21-02-12, 10:00)
- Kup Kościuszkę. Kultowy pomnik wystawiony na sprzedaż (07-01-12, 15:05)
- Architekt miasta chce przesunąć pomnik Kościuszki (29-12-11, 11:36)
- Nowy pomnik. Zaczarowany Ołówek już światu pomaga (25-09-11, 22:11)
- Korczak. Ściągnąć z pomnika "przyjaciela dzieci" (20-09-11, 00:00)
Tygodnik "Polityka" wydał właśnie książkę Piotra Sarzyńskiego "Wrzask w przestrzeni", której okładka została opatrzona podtytułem "Dlaczego w Polsce jest tak brzydko?". Autor na kolejnych stronach wylicza estetyczne grzechy przestrzeni, w której żyjemy: w mikroskali naszych mieszkań i w makroskali naszych miast. W książce poświęconej głównie szpetocie, głównie, bo nie zabrakło także opisów pozytywnych zjawisk, pojawia się w kilku miejscach Łódź.
Lofty u Scheiblera i Manufaktura przedstawione są jako udane przykłady adaptacji postindustrialnej architektury do nowych funkcji. Z kolei zdjęciem bloczyska z Retkini został zilustrowany jeden z piętnastu - zdaniem Sarzyńskiego - koszmarów estetycznych w kraju: wielkopłytowe elewacje po termomodernizacji. Autor wspomina również we "Wrzasku w przestrzeni" o paskudnych rzeźbach, które rozrzuca po mieście Marcel Szytenchelm: fortepianie Rubinsteina, kuferku Reymonta czy lampiarzu. Opowieść o "Galerii Wielkich Łodzian" kwituje dwoma zdaniami: "Co ciekawe, lud zasadniczo akceptował galerię, burzyli się natomiast eksperci. Ale czy Łódź zasługuje na wyrafinowane pomniki, skoro przed paru laty jedną z plenerowych rzeźb Amerykanina Richarda Nonasa wywieziono na złomowisko, ponieważ uznano, że to zaśmiecające teren pozostałości po jakiejś budowie?".
Co to za historia z dziełem Nonasa? Chodzi o rzeźbę, która powstała w pasażu Rubinsteina podczas festiwalu artystycznego Konstrukcja w Procesie. Instalacja znikała stamtąd dwa razy. Za pierwszym trafiła na złom. Kilku "przedsiębiorczych" łodzian sprzedało ją za ówczesne 6,5 mln zł. Przed sądem tłumaczyli, że nie mieli pojęcia, że metalowa konstrukcja leżąca w pasażu to dzieło sztuki. Kilka lat temu rzeźba zniknęła po raz drugi. Tym razem nie trafiła na złom, ale historia sprzed niemal 20 lat urosła do miejskiej legendy i wiele osób jest przekonanych, że "Milczący sojusznik" jednak dokonał żywota w którymś ze skupów złomu. Również ja nie uniknęłam wpadki i powtórzyłam historyjkę.
Teraz legendę odkurzył Sarzyński, ale nie dość, że ją przeinaczył, to jeszcze wysnuł na jej podstawie krzywdzącą tezę. Po pierwsze, pisze on, że "uznano" i "wywieziono", czym daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z jakimś powszechnym w Łodzi poglądem, a tym, kto dopuścił się usunięcia z pasażu Rubinsteina rzeźby bądź tę pracę zlecił, jest przynajmniej jakiś decyzyjny urzędnik. A tymczasem "Milczący sojusznik" (i tylko w latach 90.!) padł ofiarą kilku amatorów złomu.
Po drugie, zniknięcie rzeźby ma oznaczać, że Łódź nie zasługuje na wyrafinowane pomniki. Jest mi zwyczajnie przykro, kiedy czytam takie rzeczy.
Co rzeczywiście stało się przed paru laty, a Sarzyński o tym nie wie? "Milczący sojusznik" razem z kilkoma innymi dziełami trafił do Muzeum Konstrukcji w Procesie w Manufakturze. Można go odnaleźć od strony ul. Drewnowskiej, niedaleko sklepu zoologicznego.
Zerkam na okładkę książki. Sarzyński pisze o sobie, że zajmuje się problematyką kulturalną, a szczególnie popularyzacją sztuki. Łodzi zrobił ewidentnie czarny PR.
Lofty u Scheiblera i Manufaktura przedstawione są jako udane przykłady adaptacji postindustrialnej architektury do nowych funkcji. Z kolei zdjęciem bloczyska z Retkini został zilustrowany jeden z piętnastu - zdaniem Sarzyńskiego - koszmarów estetycznych w kraju: wielkopłytowe elewacje po termomodernizacji. Autor wspomina również we "Wrzasku w przestrzeni" o paskudnych rzeźbach, które rozrzuca po mieście Marcel Szytenchelm: fortepianie Rubinsteina, kuferku Reymonta czy lampiarzu. Opowieść o "Galerii Wielkich Łodzian" kwituje dwoma zdaniami: "Co ciekawe, lud zasadniczo akceptował galerię, burzyli się natomiast eksperci. Ale czy Łódź zasługuje na wyrafinowane pomniki, skoro przed paru laty jedną z plenerowych rzeźb Amerykanina Richarda Nonasa wywieziono na złomowisko, ponieważ uznano, że to zaśmiecające teren pozostałości po jakiejś budowie?".
Co to za historia z dziełem Nonasa? Chodzi o rzeźbę, która powstała w pasażu Rubinsteina podczas festiwalu artystycznego Konstrukcja w Procesie. Instalacja znikała stamtąd dwa razy. Za pierwszym trafiła na złom. Kilku "przedsiębiorczych" łodzian sprzedało ją za ówczesne 6,5 mln zł. Przed sądem tłumaczyli, że nie mieli pojęcia, że metalowa konstrukcja leżąca w pasażu to dzieło sztuki. Kilka lat temu rzeźba zniknęła po raz drugi. Tym razem nie trafiła na złom, ale historia sprzed niemal 20 lat urosła do miejskiej legendy i wiele osób jest przekonanych, że "Milczący sojusznik" jednak dokonał żywota w którymś ze skupów złomu. Również ja nie uniknęłam wpadki i powtórzyłam historyjkę.
Teraz legendę odkurzył Sarzyński, ale nie dość, że ją przeinaczył, to jeszcze wysnuł na jej podstawie krzywdzącą tezę. Po pierwsze, pisze on, że "uznano" i "wywieziono", czym daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z jakimś powszechnym w Łodzi poglądem, a tym, kto dopuścił się usunięcia z pasażu Rubinsteina rzeźby bądź tę pracę zlecił, jest przynajmniej jakiś decyzyjny urzędnik. A tymczasem "Milczący sojusznik" (i tylko w latach 90.!) padł ofiarą kilku amatorów złomu.
Po drugie, zniknięcie rzeźby ma oznaczać, że Łódź nie zasługuje na wyrafinowane pomniki. Jest mi zwyczajnie przykro, kiedy czytam takie rzeczy.
Co rzeczywiście stało się przed paru laty, a Sarzyński o tym nie wie? "Milczący sojusznik" razem z kilkoma innymi dziełami trafił do Muzeum Konstrukcji w Procesie w Manufakturze. Można go odnaleźć od strony ul. Drewnowskiej, niedaleko sklepu zoologicznego.
Zerkam na okładkę książki. Sarzyński pisze o sobie, że zajmuje się problematyką kulturalną, a szczególnie popularyzacją sztuki. Łodzi zrobił ewidentnie czarny PR.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Dlaczego Łódź nie zasługuje na wyrafinowane pom...
mineyko
10.02.12, 09:46
Dlatego, że posiada nadzwyczajnie wyrafinowane kamienice mieszkalne i ulice!»
-
nowa kategoria sztuki: pomnik wyrafinowany ...
old_lodzer
10.02.12, 11:59
ten złom z łódzkiej fabryki ( może ktos pamieta z której ... ) to raczej drwina autora z łódzkich kompleksów niż sztuka .... dla niektórych nawet pierdn...e będzie sztuką ..... w zależności »




więcej zdjęć