Pracują w sklepie, w którym zamarza woda w butelkach
09.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 19:49
W cieplejsze dni w sklepie jest plus dwa. W dni chłodniejsze w magazynie zamarza woda w butelkach. - Bez czterech swetrów i bluzy polarowej nie byliśmy w stanie wydawać pieniędzy. Z zimna trzęsły nam się ręce - mówią pracownicy Zielonego Marketu
ZOBACZ TAKŻE
- Awarie wodociągów. Zobacz, gdzie dziś nie będzie wody (23-02-12, 07:21)
- Awarie wodociągów. Zobacz, gdzie dziś nie będzie wody (21-02-12, 07:19)
- Poślizgnąłeś się i złamałeś rękę? Straż wskaże winnych (18-02-12, 11:00)
- Hałdy śniegu na Piotrkowskiej. Zróbmy sobie Kamieńsk! (18-02-12, 10:00)
- Kamienica od tygodnia bez wody - mieszkańcy załamani (10-02-12, 08:00)
- Pojazdy z papieru i folii. W piątek na Górze Kamieńsk (09-02-12, 08:00)
- Choinki, sanie i renifery znikają z Piotrkowskiej (08-02-12, 12:47)
- Express ilustrowany: Fotoradary nie na tęgie mrozy (08-02-12, 08:23)
- Pasażerowie marzną w wagonach. PKP zapewnia, że grzeje (08-02-12, 07:00)
Pierwsza rzecz przykuwająca uwagę po wejściu do Zielonego Marketu przy ul. Matejki w Łodzi to zawieszone pod sufitem nawiewy. Rury skierowane są w dół. Wydobywające się z nich chłodne powietrze wieje klientom w twarz. Ale to niejedyne zaskoczenie.
Patrzę na termometr, który zabrałem ze sobą. Pokazuje 7 st. Celsjusza. Ekspedientka siedząca przy kasie ubrana jest w polar, a na rękach ma rękawiczki z uciętymi palcami. W nich wydaje pieniądze. - Pod polarem mam jeszcze cztery bluzy. Wszyscy pracownicy są tak ubrani. Bez tego nie byliśmy w stanie wydawać pieniędzy. Z zimna za bardzo trzęsły nam się ręce - opowiada. O hipermarkecie, w którym zimą zaczęła działać klimatyzacja, opowiedziała nam jedna z czytelniczek, stała klientka sklepu.
- Mnie to nie przeszkadza - mówi pani Katarzyna. - Ja wchodzę do środka, robię zakupy i po 15 minutach wychodzę. Szkoda mi tylko pracowników, którzy pracują tam od rana do wieczora. Wielu z nich to moi znajomi.
Ekspedientki, z którymi rozmawiam, mówią, że dzisiaj w sklepie jest ciepło. - Kilka dni temu na magazynie zamarzła woda w plastikowych butelkach. Termometr pokazywał minus dwa stopnie - wspominają.
Ewa Gibaszek, kierowniczka sklepu, o problemie wie i rozumie swoje pracownice. Sama siedzi przy kasie i marznie razem z nimi. - Też bardzo bym chciałabym, żeby w sklepie było ciepło - opowiada i bezradnie rozkłada ręce. A potem pokazuje kaloryfery w pomieszczeniu. Wszystkie grzeją tak, że trudno je dotknąć. Mimo to w sklepie zimnica.
- Kaloryfery są zbyt małe, żeby ogrzać cały teren sklepu - mówi Gibaszek. - Budynek jest stary, niedocieplony. Nie pomagają nawet nagrzewnice zawieszone na ścianach. Urządzenia nie mają czasu się nagrzać i wydmuchują zimne powietrze.
Czy w poprzednich latach też było tak zimno? - Nie zawsze - mówi Gibaszek. - Kilka lat temu, gdy mieliśmy w sklepie stare lodówki, sprawy nie było - opowiada. - Lodówki dodatkowo ogrzewały pomieszczenie. Ale w czasie remontu wymieniliśmy je na nowe, które są energooszczędne i mają pochowane agregaty. I zrobiło się zimno.
Rozwiązaniem byłoby ocieplenie całego budynku. Ale ten nie należy do sieci sklepów Zielony Market. Sieć jest jedynie najemcą kilku pomieszczeń. - Umowa najmu kończy się nam za dwa lata. Właściciel nie chce jej z nami przedłużyć. Nie opłaca się ocieplać pomieszczenia, z którego przestaniemy korzystać - mówi kierowniczka.
W piątek o zimnicy w Zielonym Markecie została poinformowana Państwowa Inspekcja Pracy w Łodzi. - Od poniedziałku mieliśmy około 30 podobnych zgłoszeń z całej Łodzi - informuje Kamil Kałużny, rzecznik łódzkiej PIP. - Wszystkie miejsca skontrolowaliśmy.
W markecie przy Matejki inspektorzy zanotowali temperaturę, która była znacznie niższa niż wymagane przepisami 18 st. Celsjusza.
Kałużny: - Od dyrektora placówki dostaliśmy zapewnienie, że to tylko awaria, która jeszcze w tym tygodniu zostanie usunięta. Sprawdzimy to.
Po naszej wizycie w sklepie pracownicy pojechali do hipermarketu, w którym kupili butlę gazową i promiennik ciepła. Urządzenie ma ogrzać sklep do czasu, aż awaria nie zostanie naprawiona.
Plusy minusów. Siarczyste mrozy mają swoje dobre strony

Patrzę na termometr, który zabrałem ze sobą. Pokazuje 7 st. Celsjusza. Ekspedientka siedząca przy kasie ubrana jest w polar, a na rękach ma rękawiczki z uciętymi palcami. W nich wydaje pieniądze. - Pod polarem mam jeszcze cztery bluzy. Wszyscy pracownicy są tak ubrani. Bez tego nie byliśmy w stanie wydawać pieniędzy. Z zimna za bardzo trzęsły nam się ręce - opowiada. O hipermarkecie, w którym zimą zaczęła działać klimatyzacja, opowiedziała nam jedna z czytelniczek, stała klientka sklepu.
- Mnie to nie przeszkadza - mówi pani Katarzyna. - Ja wchodzę do środka, robię zakupy i po 15 minutach wychodzę. Szkoda mi tylko pracowników, którzy pracują tam od rana do wieczora. Wielu z nich to moi znajomi.
Ekspedientki, z którymi rozmawiam, mówią, że dzisiaj w sklepie jest ciepło. - Kilka dni temu na magazynie zamarzła woda w plastikowych butelkach. Termometr pokazywał minus dwa stopnie - wspominają.
Ewa Gibaszek, kierowniczka sklepu, o problemie wie i rozumie swoje pracownice. Sama siedzi przy kasie i marznie razem z nimi. - Też bardzo bym chciałabym, żeby w sklepie było ciepło - opowiada i bezradnie rozkłada ręce. A potem pokazuje kaloryfery w pomieszczeniu. Wszystkie grzeją tak, że trudno je dotknąć. Mimo to w sklepie zimnica.
- Kaloryfery są zbyt małe, żeby ogrzać cały teren sklepu - mówi Gibaszek. - Budynek jest stary, niedocieplony. Nie pomagają nawet nagrzewnice zawieszone na ścianach. Urządzenia nie mają czasu się nagrzać i wydmuchują zimne powietrze.
Zobacz też: W jakiej temperaturze zamarza wódka, a w jakiej paliwo?
Czy w poprzednich latach też było tak zimno? - Nie zawsze - mówi Gibaszek. - Kilka lat temu, gdy mieliśmy w sklepie stare lodówki, sprawy nie było - opowiada. - Lodówki dodatkowo ogrzewały pomieszczenie. Ale w czasie remontu wymieniliśmy je na nowe, które są energooszczędne i mają pochowane agregaty. I zrobiło się zimno.
Rozwiązaniem byłoby ocieplenie całego budynku. Ale ten nie należy do sieci sklepów Zielony Market. Sieć jest jedynie najemcą kilku pomieszczeń. - Umowa najmu kończy się nam za dwa lata. Właściciel nie chce jej z nami przedłużyć. Nie opłaca się ocieplać pomieszczenia, z którego przestaniemy korzystać - mówi kierowniczka.
W piątek o zimnicy w Zielonym Markecie została poinformowana Państwowa Inspekcja Pracy w Łodzi. - Od poniedziałku mieliśmy około 30 podobnych zgłoszeń z całej Łodzi - informuje Kamil Kałużny, rzecznik łódzkiej PIP. - Wszystkie miejsca skontrolowaliśmy.
W markecie przy Matejki inspektorzy zanotowali temperaturę, która była znacznie niższa niż wymagane przepisami 18 st. Celsjusza.
Kałużny: - Od dyrektora placówki dostaliśmy zapewnienie, że to tylko awaria, która jeszcze w tym tygodniu zostanie usunięta. Sprawdzimy to.
Po naszej wizycie w sklepie pracownicy pojechali do hipermarketu, w którym kupili butlę gazową i promiennik ciepła. Urządzenie ma ogrzać sklep do czasu, aż awaria nie zostanie naprawiona.
Plusy minusów. Siarczyste mrozy mają swoje dobre strony

- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Pracują w sklepie, w którym zamarza woda w bute...
jacek.nie.placek
09.02.12, 10:20
A ktoś sprawdzał temperaturę na łódzkich targowiskach? A u handlarzy pudełkowych jest cieplej? Wiem, wiem - ci pudełkowi są niedobrzy, GORSI, a w sklepie mamy BHP i PIPę...A handlarzy na »



