Zadał 20 ciosów nożem. Napadł, bo nie miał na alimenty
08.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 18:36
Łódzki sąd apelacyjny utrzymał w mocy karę 12 lat więzienia dla Pawła H., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa kwiaciarki, której zadał dwadzieścia ciosów nożem.
ZOBACZ TAKŻE
- Nożownik w Pabianicach. Zaatakował bez powodu i uciekł (02-04-12, 15:44)
- Kobieta uwięziła włamywacza, który plądrował jej dom (23-02-12, 16:36)
- Polscy Bonnie i Clyde skazani za napady na banki (23-02-12, 10:57)
- Gwoździem po karoserii. Bo sąsiedzi przerwali imprezę (14-02-12, 15:28)
- Akcja CBŚ. Zlikwidowana nielegalna fabryka tytoniu (14-02-12, 13:04)
- Łódzcy antyterroryści pojechali na misję do Kosowa (14-02-12, 12:13)
- Zginał w domu podczas meczu, bo za głośno kibicował (05-02-12, 20:43)
- Pokłócił się z konkubiną. Śmiertelnie pobił kobietę (02-02-12, 15:53)
- Proces za próbę zabójstwa tasakiem pracownika MPK (02-02-12, 10:38)
- Miała długi, napadła z nożem na bank. Wyrok - dwa lata (27-01-12, 18:13)
Do napadu doszło 13 sierpnia 2010 r. w Skierniewicach. Ewa S. była sama w kwiaciarni, gdy wszedł tam młody mężczyzna. Zapamiętała jego twarz, bo tydzień wcześniej pytał o wieniec pogrzebowy. Poprosił o trzy róże z przybraniem. Kobieta wyszła zza lady, aby przygotować wiązankę. Najpierw poczuła mocny uścisk dłoni napastnika na lewej ręce, a potem została ugodzona nożem w plecy.
Kwiaciarka zaczęła krzyczeć. Upadła na podłogę, napastnik usiadł na niej i zadawał kolejne ciosy. Kobieta broniła się i wołała o pomoc. Krzyki usłyszeli przechodnie. Sprawca próbował uciec, ale dwóch mężczyzn złapało go i obezwładniło. Ewa S. miała 20 ran na tułowiu, twarzy, szyi i rękach. Przeżyła dzięki szybkiej pomocy lekarzy.
33-letni Paweł H. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa i rozboju. Przed łódzkim sądem okręgowym przyznał się tylko do zamiaru rozboju. - Nie chciałem skrzywdzić tej pani, ona nic mi nie zrobiła - mówił. - Chciałem ją zastraszyć i wziąć pieniądze. Potrzebowałem ich, żeby móc coś zjeść, raz na jakiś czas przespać się w domu jak człowiek i dać coś byłej żonie na dzieci.
Przekonywał, że z samego zdarzenia niewiele pamięta. Przyznał, że od kilku miesięcy przed zdarzeniem brał dopalacze "podobne do marihuany". Wziął je także przed atakiem na kwiaciarkę.
W sierpniu sąd wymierzył mu karę 12 lat więzienia. Od wyroku odwołał się obrońca, ale sąd drugiej instancji utrzymał wyrok w mocy.
Kwiaciarka zaczęła krzyczeć. Upadła na podłogę, napastnik usiadł na niej i zadawał kolejne ciosy. Kobieta broniła się i wołała o pomoc. Krzyki usłyszeli przechodnie. Sprawca próbował uciec, ale dwóch mężczyzn złapało go i obezwładniło. Ewa S. miała 20 ran na tułowiu, twarzy, szyi i rękach. Przeżyła dzięki szybkiej pomocy lekarzy.
33-letni Paweł H. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa i rozboju. Przed łódzkim sądem okręgowym przyznał się tylko do zamiaru rozboju. - Nie chciałem skrzywdzić tej pani, ona nic mi nie zrobiła - mówił. - Chciałem ją zastraszyć i wziąć pieniądze. Potrzebowałem ich, żeby móc coś zjeść, raz na jakiś czas przespać się w domu jak człowiek i dać coś byłej żonie na dzieci.
Przekonywał, że z samego zdarzenia niewiele pamięta. Przyznał, że od kilku miesięcy przed zdarzeniem brał dopalacze "podobne do marihuany". Wziął je także przed atakiem na kwiaciarkę.
W sierpniu sąd wymierzył mu karę 12 lat więzienia. Od wyroku odwołał się obrońca, ale sąd drugiej instancji utrzymał wyrok w mocy.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos




