Zadał 20 ciosów nożem. Napadł, bo nie miał na alimenty

amk
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 18:36
A A A Drukuj
Łódzki sąd apelacyjny utrzymał w mocy karę 12 lat więzienia dla Pawła H., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa kwiaciarki, której zadał dwadzieścia ciosów nożem.
Temida
Fot. Łukasz Giza/AG
Temida
Do napadu doszło 13 sierpnia 2010 r. w Skierniewicach. Ewa S. była sama w kwiaciarni, gdy wszedł tam młody mężczyzna. Zapamiętała jego twarz, bo tydzień wcześniej pytał o wieniec pogrzebowy. Poprosił o trzy róże z przybraniem. Kobieta wyszła zza lady, aby przygotować wiązankę. Najpierw poczuła mocny uścisk dłoni napastnika na lewej ręce, a potem została ugodzona nożem w plecy.

Kwiaciarka zaczęła krzyczeć. Upadła na podłogę, napastnik usiadł na niej i zadawał kolejne ciosy. Kobieta broniła się i wołała o pomoc. Krzyki usłyszeli przechodnie. Sprawca próbował uciec, ale dwóch mężczyzn złapało go i obezwładniło. Ewa S. miała 20 ran na tułowiu, twarzy, szyi i rękach. Przeżyła dzięki szybkiej pomocy lekarzy.

33-letni Paweł H. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa i rozboju. Przed łódzkim sądem okręgowym przyznał się tylko do zamiaru rozboju. - Nie chciałem skrzywdzić tej pani, ona nic mi nie zrobiła - mówił. - Chciałem ją zastraszyć i wziąć pieniądze. Potrzebowałem ich, żeby móc coś zjeść, raz na jakiś czas przespać się w domu jak człowiek i dać coś byłej żonie na dzieci.

Przekonywał, że z samego zdarzenia niewiele pamięta. Przyznał, że od kilku miesięcy przed zdarzeniem brał dopalacze "podobne do marihuany". Wziął je także przed atakiem na kwiaciarkę.

W sierpniu sąd wymierzył mu karę 12 lat więzienia. Od wyroku odwołał się obrońca, ale sąd drugiej instancji utrzymał wyrok w mocy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład