Łodzianka przegrała sądowy spór z bankiem o "Alicję"
07.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 17:59
Łodzianka Urszula Przygodzka przegrała spór z bankiem o kredyt "Alicja". Łódzki sąd okręgowy uznał dziś, że racja jest po stronie PKO BP
ZOBACZ TAKŻE
- Citibank: 200 nowych miejsc pracy. A będzie więcej (06-04-12, 18:47)
- Telefon do niedosłyszącej. Nie potwierdza? Koniec konta (23-02-12, 11:00)
- Tydzień pomocy ofiarom. Gdzie po bezpłatną poradę? (20-02-12, 07:38)
- Skazany za znęcanie. Szarpał i kopał swojego amstaffa (20-02-12, 07:00)
- Nowy sąd powstanie na Bałutach. Jest już działka (13-02-12, 08:00)
- Sądowy spór z bankiem o kredyt "Alicja". Wyrok w lutym (25-01-12, 09:00)
- Zawyżone odsetki od kredytów.894 osoby pozwały BRE Bank (28-12-11, 17:46)
- Klienci banków przewalutowują kredyty w drugą stronę (18-08-11, 08:15)
- Sądowy spór o kredyt "Alicja". Egzekucja na razie zawieszona (05-04-11, 20:05)
- Ekspert zbada kredyt "Alicja". Dawało się go spłacić? (07-09-10, 21:23)
- Klientka PKO BP walczy w sądzie z kredytem "Alicja" (06-05-10, 19:43)
- To rozbój w biały dzień! - denerwowała się rozczarowana wyrokiem Przygodzka. - Tyle już spłaciłam, a bank wciąż chce więcej. Ale ja nie zostawię tej sprawy i pójdę nawet do trybunału w Strasburgu!
"Alicja" to nieudzielany już kredyt hipoteczny. PKO BP wprowadził go w 1995 r., gdy rynek takich usług raczkował. W tym kredycie zaszyto mechanizm łagodzący skutki wysokiej inflacji i odsetek: klient spłacał co miesiąc tylko ich część, resztę dopisywano do kapitału. Raty były niskie i nawet osoby o przeciętnych dochodach miały zdolność kredytową. Ale wartość kredytu co miesiąc rosła o doliczane odsetki. W latach 1995-2001 PKO BP udzielił 113 tys. takich kredytów na ponad 4,2 mld zł. Inflacja spadała jednak wolniej, niż sądzili twórcy kredytu, i odsetki lawinowo powiększały kredyt.
Wśród osób, które skusiły się na "Alicję", byli Urszula Przygodzka i jej mąż. W 1997 r. pożyczyli od banku PKO BP 38 tys. zł. Dołożyli swoje pieniądze i kupili dwupokojowe mieszkanie. Raty regulowali systematycznie do 2007 r. Kłopoty zaczęły się po rozwodzie. Były mąż po wyprowadzce ze wspólnego mieszkania przestał płacić. Przygodzka nie była w stanie unieść rat sama i też przestała płacić. Rata wynosiła wówczas około 370 zł. Efekt? Bank wypowiedział umowę, skierował sprawę do komornika, a ten zajął część renty i niewielkiego wynagrodzenia pani Urszuli. Pieniądze egzekwuje też od jej byłego męża.
- Oddaliśmy już ponad 82 tys. zł, kolejne 16 tys. jest w depozycie do czasu zakończenia sporu w sądzie. A z dokumentów banku wynika, że winni jesteśmy jeszcze ponad 90 tys. zł. "Alicja" to kredyt nie do spłacenia! - mówiła Przygodzka.
Wytoczyła bankowi proces. Jej prawnik chciał przekonać sąd, że umowa kredytu była nieważna, bo PKO BP wprowadził klientkę w błąd, a w samej umowie nie ma elementów wymaganych przez prawo (np. harmonogramu spłat i daty końcowej spłaty). Pełnomocnik Przygodzkiej chciał w ten sposób wstrzymać egzekucję kredytu, bo kobiecie groziła już licytacja mieszkania.
Wczoraj sąd nie przyznał racji klientce banku i oddalił jej pozew. - Umowy nie można uznać za nieważną - orzekła sędzia Marzena Kluba. - Nie mógł być w niej podany harmonogram spłat, bo ustalono ratę minimalną, pozostawiając kredytobiorcy pewną dowolność w spłacaniu. Pełnomocnik powódki nie sprecyzował też, w jaki sposób została wprowadzona w błąd. Kredyt na cele mieszkaniowe z natury jest długoterminowy i te warunki są w umowie jasno określone. Powódka była na bieżąco informowana przez bank, ile spłaciła, ile poszło na kapitał, a ile na odsetki. Nie można więc powiedzieć, że przez lata była oszukiwana. W 1997 r. powódki nie było stać na inny kredyt. "Alicja" była furtką dla osób o niskich dochodach i z założenia spłata miała trwać długo.
Sędzia Kluba przypomniała, że bank dwa razy proponował klientce ugodę, ale ta wycofywała się z nich. - Wbrew temu, co mówi powódka, ich warunki były korzystne - oceniła sędzia Kluba. - Bank proponował też zamianę na inny kredyt, ale i z tej możliwości klientka nie skorzystała.
Sąd rozważał też, czy w tej sprawie można waloryzować kredyt. - Taką możliwość przewidziano w wyjątkowych sytuacjach - mówiła sędzia Kluba. - Powódka nie wykazała takich okoliczności. Utrata zatrudnienia czy rozwód to nie są wystarczające powody, aby zmodyfikować umowę, której warunki były jasno określone.
Wyrok nie jest prawomocny. Pełnomocnik klientki banku mecenas Bogdan Kurowski zapowiadał: - Zapoznamy się z pisemnym uzasadnieniem wyroku i na pewno napiszemy apelację.
"Alicja" to nieudzielany już kredyt hipoteczny. PKO BP wprowadził go w 1995 r., gdy rynek takich usług raczkował. W tym kredycie zaszyto mechanizm łagodzący skutki wysokiej inflacji i odsetek: klient spłacał co miesiąc tylko ich część, resztę dopisywano do kapitału. Raty były niskie i nawet osoby o przeciętnych dochodach miały zdolność kredytową. Ale wartość kredytu co miesiąc rosła o doliczane odsetki. W latach 1995-2001 PKO BP udzielił 113 tys. takich kredytów na ponad 4,2 mld zł. Inflacja spadała jednak wolniej, niż sądzili twórcy kredytu, i odsetki lawinowo powiększały kredyt.
Wśród osób, które skusiły się na "Alicję", byli Urszula Przygodzka i jej mąż. W 1997 r. pożyczyli od banku PKO BP 38 tys. zł. Dołożyli swoje pieniądze i kupili dwupokojowe mieszkanie. Raty regulowali systematycznie do 2007 r. Kłopoty zaczęły się po rozwodzie. Były mąż po wyprowadzce ze wspólnego mieszkania przestał płacić. Przygodzka nie była w stanie unieść rat sama i też przestała płacić. Rata wynosiła wówczas około 370 zł. Efekt? Bank wypowiedział umowę, skierował sprawę do komornika, a ten zajął część renty i niewielkiego wynagrodzenia pani Urszuli. Pieniądze egzekwuje też od jej byłego męża.
- Oddaliśmy już ponad 82 tys. zł, kolejne 16 tys. jest w depozycie do czasu zakończenia sporu w sądzie. A z dokumentów banku wynika, że winni jesteśmy jeszcze ponad 90 tys. zł. "Alicja" to kredyt nie do spłacenia! - mówiła Przygodzka.
Wytoczyła bankowi proces. Jej prawnik chciał przekonać sąd, że umowa kredytu była nieważna, bo PKO BP wprowadził klientkę w błąd, a w samej umowie nie ma elementów wymaganych przez prawo (np. harmonogramu spłat i daty końcowej spłaty). Pełnomocnik Przygodzkiej chciał w ten sposób wstrzymać egzekucję kredytu, bo kobiecie groziła już licytacja mieszkania.
Wczoraj sąd nie przyznał racji klientce banku i oddalił jej pozew. - Umowy nie można uznać za nieważną - orzekła sędzia Marzena Kluba. - Nie mógł być w niej podany harmonogram spłat, bo ustalono ratę minimalną, pozostawiając kredytobiorcy pewną dowolność w spłacaniu. Pełnomocnik powódki nie sprecyzował też, w jaki sposób została wprowadzona w błąd. Kredyt na cele mieszkaniowe z natury jest długoterminowy i te warunki są w umowie jasno określone. Powódka była na bieżąco informowana przez bank, ile spłaciła, ile poszło na kapitał, a ile na odsetki. Nie można więc powiedzieć, że przez lata była oszukiwana. W 1997 r. powódki nie było stać na inny kredyt. "Alicja" była furtką dla osób o niskich dochodach i z założenia spłata miała trwać długo.
Sędzia Kluba przypomniała, że bank dwa razy proponował klientce ugodę, ale ta wycofywała się z nich. - Wbrew temu, co mówi powódka, ich warunki były korzystne - oceniła sędzia Kluba. - Bank proponował też zamianę na inny kredyt, ale i z tej możliwości klientka nie skorzystała.
Sąd rozważał też, czy w tej sprawie można waloryzować kredyt. - Taką możliwość przewidziano w wyjątkowych sytuacjach - mówiła sędzia Kluba. - Powódka nie wykazała takich okoliczności. Utrata zatrudnienia czy rozwód to nie są wystarczające powody, aby zmodyfikować umowę, której warunki były jasno określone.
Wyrok nie jest prawomocny. Pełnomocnik klientki banku mecenas Bogdan Kurowski zapowiadał: - Zapoznamy się z pisemnym uzasadnieniem wyroku i na pewno napiszemy apelację.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Łodzianka przegrała sądowy spór z bankiem o "Al...
kapitan_marchewa
07.02.12, 19:29
PKO BP i wszystko jasne.Bank rodem z PRL, na 6 okienek czynne 1-2.Bank emerytów.Zapraszam do kolejek po 2 godziny."Dzień dobry"»
-
Łodzianka przegrała sądowy spór z bankiem o "Al...
peaeszet
07.02.12, 20:02
Czy Pani sędzia w swej mądrości dopuściła myśl, aby zapytać kilku biegłych o możliwość spłacenia tego kredytu? Czy naliczenie 200 tys zł do spłacenia za kredyt na 38 tys to normalka? Jeśli »





więcej zdjęć