Na co czeka kamienica? Na właściciela albo na upadek
08.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 17:42
Ludzie latają w kosmos, a u nas, na Senatorskiej, czas stanął w miejscu w ubiegłym wieku. Serce boli, jak się patrzy na to zniszczenie - mówi Edmund Ostojski, lokator kamienicy. W administracji zapewniają: - Bardzo byśmy chcieli pomóc. Ale nie możemy
ZOBACZ TAKŻE
- Miejskie kamienice do remontu i z centralnym ogrzewaniem (17-04-12, 17:21)
- Podwyżka czynszów w lokalach gminnych. Co to znaczy? (01-03-12, 16:57)
- Kamienica od tygodnia bez wody - mieszkańcy załamani (10-02-12, 08:00)
- Ósmy budynek jak nowy w programie Mia100 Kamienic (31-01-12, 18:03)
- Wiemy, które kamienice będą remontowane [GALERIA} (17-01-12, 08:00)
- Kamienice: co druga to ruina, co siódma do wyburzenia (01-12-11, 15:44)
- Reklamy szpecą Łódź. Kamienice jak jarmarczne budy (30-11-11, 09:00)
- Łódzcy dłużnicy chcą do pracy. Wyremontują kamienicę (24-11-11, 16:40)
Ulica Senatorska to nie jest wymarzone miejsce - ani na spacer, ani do mieszkania. Okolica jest dość ponura - po zmroku lepiej się tam nie zapuszczać. Całości dopełniają rozpadające się kamienice. W jednej z nich, pod numerem 15, mieszka Edmund Ostojski, emeryt. - Ten budynek straszy i niszczeje. Od lat zabiegam w administracji o remonty i nie mogę się doprosić - rozkłada ręce. I zaprasza do siebie.
Kamienica już od frontu nie prezentuje się dobrze. Z elewacji odpada tynk, przy fundamentach są spore dziury, drzwi w bramie trzymają się na słowo honoru. W oknach na parterze mróz wyrysował kwiaty - młodzieniec z wąsem od środka odmraża szybę świeczką. - Na klatce schodowej zdarzają się takie biesiady, że strach wyjść z domu. Ostatnio troszkę się uspokoiło, może młodzież w więzieniu siedzi - zastanawia się pan Edmund.
Wchodzimy do środka - jest jeszcze gorzej. Na podwórzu rozpadające się drewniane budy służące za komórki i toalety, a na klatkach schodowych odrapane, dziurawe ściany. W niektórych miejscach widać wystające rury - ktoś zaczął naprawy, ale nie zawracał sobie głowy wykończeniem.
Ostojski mieszka przy Senatorskiej od kilkunastu lat - zajmuje kilkunastometrowy lokal. - Od początku próbowałem coś tu zmieniać na lepsze. W administracji dobrze mnie znają - mówi.
Z pękatej teczki wyjmuje stos pism. Prosi w nich o remonty i naprawy w kamienicy, o rynny - bo ich brak sprawia, że deszczówka niszczy budynek. Już w 2003 roku pisał do urzędników: "obiekt jest w stanie powolnego niszczenia". W grudniu 2010 roku w piśmie do prezydent Hanny Zdanowskiej skarżył się: "wszędzie panuje brud, walają się śmieci, butelki po napojach alkoholowych, odchody zwierząt".
- Toaletę mam w komórce - mówi i prowadzi w głąb podwórka, gdzie w szopie, w wydzielonym drewnianym boksie zamykanym na kłódkę, stoi muszla klozetowa. Ostojski stara się utrzymać w toalecie porządek, ma mop, szczotkę. Tyle że nie może korzystać z toalety - woda w rezerwuarze zamarzła.
W domu pan Edmund ma kran i bojler. Mógłby się tam myć, a nawet zrobić pranie. Tyle że woda z kranu nie leci już od dłuższego czasu. - A ogólnodostępny kran w kamienicy zlikwidowano. Administracja bała się, że będą kradzieże wody - informuje starszy pan. - Patrzcie ludzie, w Sudanie buduje się studnie, na Senatorskiej woda to rarytas - zamyśla się.
Administracja odpowiedziała Ostojskiemu: "prace sanitarno-porządkowe prowadzone są codziennie. Niniejsza nieruchomość jest pod ciągłym nadzorem administratora". - A nie wygląda - wzdycha Ostojski.
W administracji Górna-Wschód rzeczywiście dobrze znają Ostojskiego. - To taki miły pan, bardzo byśmy chcieli pomóc - zapewnia Aleksandra Wiercioch, która zajmuje się kamienicą. Przyznaje, że obiekt jest w opłakanym stanie i że nic się z tym nie da zrobić. - Bo to nie jest budynek należący do gminy, tylko prywatny, a my nim administrujemy. Dlatego nie ma szans, aby był objęty planem remontowym - tłumaczy.
Bo gmina, która ma problem z remontem własnych kamienic, nie będzie inwestować w cudze. Wiercioch zdradza, że w sądzie od lat toczą się sprawy dotyczące własności kamienicy (na jakim są etapie - nie zdradza). - My możemy prowadzić w budynku tylko drobne prace konserwatorskie, niezbędne, aby kamienica nie została kompletnie zdewastowana. Pieniądze na te prace powinniśmy brać z tzw. dochodowości posesji, czyli z czynszów. A chociaż pod tym adresem mieszka kilkanaście rodzin, ta dochodowość jest prawie zerowa.
Ostojski mówi, że ma coraz mniej sił na walkę o kamienicę. - Marzy mi się, że doczekam czasów, kiedy ktoś przejrzy na oczy i zadba o ten budynek - mówi.
Kamienica już od frontu nie prezentuje się dobrze. Z elewacji odpada tynk, przy fundamentach są spore dziury, drzwi w bramie trzymają się na słowo honoru. W oknach na parterze mróz wyrysował kwiaty - młodzieniec z wąsem od środka odmraża szybę świeczką. - Na klatce schodowej zdarzają się takie biesiady, że strach wyjść z domu. Ostatnio troszkę się uspokoiło, może młodzież w więzieniu siedzi - zastanawia się pan Edmund.
Wchodzimy do środka - jest jeszcze gorzej. Na podwórzu rozpadające się drewniane budy służące za komórki i toalety, a na klatkach schodowych odrapane, dziurawe ściany. W niektórych miejscach widać wystające rury - ktoś zaczął naprawy, ale nie zawracał sobie głowy wykończeniem.
Ostojski mieszka przy Senatorskiej od kilkunastu lat - zajmuje kilkunastometrowy lokal. - Od początku próbowałem coś tu zmieniać na lepsze. W administracji dobrze mnie znają - mówi.
Z pękatej teczki wyjmuje stos pism. Prosi w nich o remonty i naprawy w kamienicy, o rynny - bo ich brak sprawia, że deszczówka niszczy budynek. Już w 2003 roku pisał do urzędników: "obiekt jest w stanie powolnego niszczenia". W grudniu 2010 roku w piśmie do prezydent Hanny Zdanowskiej skarżył się: "wszędzie panuje brud, walają się śmieci, butelki po napojach alkoholowych, odchody zwierząt".
- Toaletę mam w komórce - mówi i prowadzi w głąb podwórka, gdzie w szopie, w wydzielonym drewnianym boksie zamykanym na kłódkę, stoi muszla klozetowa. Ostojski stara się utrzymać w toalecie porządek, ma mop, szczotkę. Tyle że nie może korzystać z toalety - woda w rezerwuarze zamarzła.
W domu pan Edmund ma kran i bojler. Mógłby się tam myć, a nawet zrobić pranie. Tyle że woda z kranu nie leci już od dłuższego czasu. - A ogólnodostępny kran w kamienicy zlikwidowano. Administracja bała się, że będą kradzieże wody - informuje starszy pan. - Patrzcie ludzie, w Sudanie buduje się studnie, na Senatorskiej woda to rarytas - zamyśla się.
Administracja odpowiedziała Ostojskiemu: "prace sanitarno-porządkowe prowadzone są codziennie. Niniejsza nieruchomość jest pod ciągłym nadzorem administratora". - A nie wygląda - wzdycha Ostojski.
W administracji Górna-Wschód rzeczywiście dobrze znają Ostojskiego. - To taki miły pan, bardzo byśmy chcieli pomóc - zapewnia Aleksandra Wiercioch, która zajmuje się kamienicą. Przyznaje, że obiekt jest w opłakanym stanie i że nic się z tym nie da zrobić. - Bo to nie jest budynek należący do gminy, tylko prywatny, a my nim administrujemy. Dlatego nie ma szans, aby był objęty planem remontowym - tłumaczy.
Bo gmina, która ma problem z remontem własnych kamienic, nie będzie inwestować w cudze. Wiercioch zdradza, że w sądzie od lat toczą się sprawy dotyczące własności kamienicy (na jakim są etapie - nie zdradza). - My możemy prowadzić w budynku tylko drobne prace konserwatorskie, niezbędne, aby kamienica nie została kompletnie zdewastowana. Pieniądze na te prace powinniśmy brać z tzw. dochodowości posesji, czyli z czynszów. A chociaż pod tym adresem mieszka kilkanaście rodzin, ta dochodowość jest prawie zerowa.
Ostojski mówi, że ma coraz mniej sił na walkę o kamienicę. - Marzy mi się, że doczekam czasów, kiedy ktoś przejrzy na oczy i zadba o ten budynek - mówi.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Na co czeka kamienica? Na właściciela albo na u...
terleo
08.02.12, 09:33
Głębsza kawka, potem zajawka, A na Senatorskiej czkawka.»






więcej zdjęć