Wujek zakatowanego Mateusza odpowie za włamanie do domu
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 16:05
Sekcja zwłok 12-letniego Mateusza wykazała rany cięte, tłuczone i rąbane. A do mieszkania, gdzie doszło do masakry, już kilka godzin po zbrodni włamał się wujek chłopca z kolegą. Ukradli m.in. konsolę do gier chłopca. A później sami zostali napadnięci
ZOBACZ TAKŻE
- Zabił synka, ranił dwie osoby. Szukają narzędzi zbrodni (01-02-12, 18:43)
- Kobieta w pustostanie zabitym deskami. Bez zarzutów (01-02-12, 17:46)
- Zabił synka z zemsty na matce. Później powiesił się (31-01-12, 07:56)
- Zabili deskami pustostan. Ze starszą kobietą w środku (27-01-12, 07:00)
Śledztwo w sprawie zbrodni przy ul. Wersalskiej trwa. - Sekcja zwłok potwierdziła, że 12-letni chłopiec zginął w wyniku rozległych obrażeń czaszkowo-mózgowych - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. Przyznaje, że dziecko zostało skatowane, a ciosy - nożem i siekierą - były zadawane z wielką siłą.
Wczoraj została też po raz kolejny przesłuchana 30-letnia Agnieszka K., matka Mateusza. Śledczy pytali ją o szczegóły dramatu jaki rozegrał się w domu przy Wersalskiej. Pięcioletnia Antosia (sprawca pogruchotał i poranił jej nogi), leży w szpitalu. Nie wie jeszcze, że brat nie żyje. W szpitalu, na intensywnej terapii, jest Małgorzata K., bratowa Agnieszki K. - Sprawca zadał jej tasakiem ciosy w głowę, po wielogodzinnej operacji jest utrzymywana w śpiączce farmakologicznej.
Przypomnijmy. W nocy z poniedziałku na wtorek w jednorodzinnym domu przy Wersalskiej, 37-letni Kszysztof P. wyjął nóż, tasak, siekierę i deskę, a do swojej partnerki Agnieszki K. powiedział "zaraz zobaczysz, co się tutaj będzie działo". Doszło do szarpaniny. Na pomoc przybiegła Małgorzata K., bratowa Agnieszki, która również przebywała w mieszkaniu. P. kilkakrotnie uderzył Małgorzatę K. tasakiem w głowę. Później ogłuszył też Agnieszkę K. Zakneblował ją , związał i odczytał napisany przez siebie list. Oskarżał ją o zdradę, obawiał się, że kobieta go zostawi. Zostawił związaną kobietę i pobiegł do pokoju dzieci: wspólnego syna pary 12- -letniego Mateusza i 5-letniej Antosi, córki Agnieszki z innego związku. Agnieszka K. oswobodziła się i uciekła z domu, żeby wezwać pomoc. Gdy wróciła z policją, dzieci były poranione. Mateusza nie udało się uratować. Kilka godzin później Krzysztof P. został znaleziony w swoim zakładzie pracy - powiesił się.
Okazuje się, że to nie koniec problemów w rodzinie K. Kilka godzin po masakrze mieszkanie zostało splądrowane przez rabusiów. W dodatku dwa razy. Uczestnikiem pierwszego włamania miał być, zdaniem prokuratury, 33-letni Piotr K. (brat Agnieszki K.), któremu towarzyszył kolega - 52-letni Zbigniew S. Piotr K. mieszkał w tym samym budynku, wiedział, co zdarzyło się w mieszkaniu siostry. Miał włamać się tam i skraść biżuterię, pieniądze, konsolę do gier należącą do Mateusza i telewizor. Oprócz tego rabusie wynieśli wino, artykuły spożywcze i wędlinę. Wszystko warte blisko cztery tysiące złotych. - Z naszych ustaleń wynika, że gdy mężczyźni wyszli z łupami, sami stali się ofiarami rozboju - informuje prokurator Kopania. - Zaatakowali ich 22-letni Piotr W. i 28-letni Przemysław Z. Zabrali konsolę, wino i jedzenie. A gdy dowiedzieli się, skąd pochodzą łupy, sami wrócili na Wersalską, żeby sprawdzić, co jeszcze można stamtąd ukraść. Zabrali laptopa i odtwarzacz dvd.
Policja bardzo szybko dotarła wszystkich czterech mężczyzn. Stróżów prawa zaalarmował Piotr K., który poskarżył się, że został napadnięty na ulicy. Szybko okazało się, że nie ma czystego sumienia. Piotr K. i jego kompan, Zbigniew S., usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem, za co grozi do dziesięciu lat więzienia. Piotr W. i Przemysław Z. odpowiedzą za rozbój i kradzież z włamaniem (może ich czekać do 12 lat więzienia). Wszyscy są na wolności, objęci policyjnym dozorem. Sąd nie uwzględnił wniosku o areszt złożonego przez prokuraturę.
Wczoraj została też po raz kolejny przesłuchana 30-letnia Agnieszka K., matka Mateusza. Śledczy pytali ją o szczegóły dramatu jaki rozegrał się w domu przy Wersalskiej. Pięcioletnia Antosia (sprawca pogruchotał i poranił jej nogi), leży w szpitalu. Nie wie jeszcze, że brat nie żyje. W szpitalu, na intensywnej terapii, jest Małgorzata K., bratowa Agnieszki K. - Sprawca zadał jej tasakiem ciosy w głowę, po wielogodzinnej operacji jest utrzymywana w śpiączce farmakologicznej.
Przypomnijmy. W nocy z poniedziałku na wtorek w jednorodzinnym domu przy Wersalskiej, 37-letni Kszysztof P. wyjął nóż, tasak, siekierę i deskę, a do swojej partnerki Agnieszki K. powiedział "zaraz zobaczysz, co się tutaj będzie działo". Doszło do szarpaniny. Na pomoc przybiegła Małgorzata K., bratowa Agnieszki, która również przebywała w mieszkaniu. P. kilkakrotnie uderzył Małgorzatę K. tasakiem w głowę. Później ogłuszył też Agnieszkę K. Zakneblował ją , związał i odczytał napisany przez siebie list. Oskarżał ją o zdradę, obawiał się, że kobieta go zostawi. Zostawił związaną kobietę i pobiegł do pokoju dzieci: wspólnego syna pary 12- -letniego Mateusza i 5-letniej Antosi, córki Agnieszki z innego związku. Agnieszka K. oswobodziła się i uciekła z domu, żeby wezwać pomoc. Gdy wróciła z policją, dzieci były poranione. Mateusza nie udało się uratować. Kilka godzin później Krzysztof P. został znaleziony w swoim zakładzie pracy - powiesił się.
Okazuje się, że to nie koniec problemów w rodzinie K. Kilka godzin po masakrze mieszkanie zostało splądrowane przez rabusiów. W dodatku dwa razy. Uczestnikiem pierwszego włamania miał być, zdaniem prokuratury, 33-letni Piotr K. (brat Agnieszki K.), któremu towarzyszył kolega - 52-letni Zbigniew S. Piotr K. mieszkał w tym samym budynku, wiedział, co zdarzyło się w mieszkaniu siostry. Miał włamać się tam i skraść biżuterię, pieniądze, konsolę do gier należącą do Mateusza i telewizor. Oprócz tego rabusie wynieśli wino, artykuły spożywcze i wędlinę. Wszystko warte blisko cztery tysiące złotych. - Z naszych ustaleń wynika, że gdy mężczyźni wyszli z łupami, sami stali się ofiarami rozboju - informuje prokurator Kopania. - Zaatakowali ich 22-letni Piotr W. i 28-letni Przemysław Z. Zabrali konsolę, wino i jedzenie. A gdy dowiedzieli się, skąd pochodzą łupy, sami wrócili na Wersalską, żeby sprawdzić, co jeszcze można stamtąd ukraść. Zabrali laptopa i odtwarzacz dvd.
Policja bardzo szybko dotarła wszystkich czterech mężczyzn. Stróżów prawa zaalarmował Piotr K., który poskarżył się, że został napadnięty na ulicy. Szybko okazało się, że nie ma czystego sumienia. Piotr K. i jego kompan, Zbigniew S., usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem, za co grozi do dziesięciu lat więzienia. Piotr W. i Przemysław Z. odpowiedzą za rozbój i kradzież z włamaniem (może ich czekać do 12 lat więzienia). Wszyscy są na wolności, objęci policyjnym dozorem. Sąd nie uwzględnił wniosku o areszt złożonego przez prokuraturę.
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Re: Wujek zakatowanego Mateusza odpowie za właman
lykaena
03.02.12, 19:29
Skala tej patologii nie mieści mi się w głowie.»






więcej zdjęć