Pierwsza kobieta komendant w historii straży pożarnej
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 15:58
Agnieszka Łobacz na jeden dzień została komendantem łódzkiej straży pożarnej. Wylicytowała stanowisko na WOŚP
W piątek strażakami w województwie łódzkim rządziła kobieta. Fotel komendanta wylicytowała podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
ZOBACZ TAKŻE
- Zmiany w łódzkiej policji. Odwołany komendant miejski (13-02-12, 18:00)
- Policja w Łódzkiem ma wreszcie szefa. Zobacz, kogo (13-02-12, 10:20)
- Tunel pod Łodzią: nie będzie stacji pod Manufakturą! (26-01-12, 12:20)
- MPK: pies może jechać za darmo, dziecko musi zapłacić (25-01-12, 14:13)
- Strażacy chcą podwyżek. Spotkanie z ministrem MSW (18-01-12, 00:00)
Wszystko zaczęło się 8 stycznia podczas finału WOŚP w Manufakturze, którego współorganizatorami byli łódzcy strażacy. W centrum handlowo-rozrywkowym można było nie tylko zasiąść za sterami wozu strażackiego, zjechać na linie, ale również wylicytować na jeden dzień stanowisko komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi. Wystarczyło 400 złotych przeznaczyć na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
- W akcji Jurka Owsiaka biorę udział od samego początku. To świetny człowiek, który robi wiele dobrego dla dzieci. Do tej pory licytowałam zazwyczaj serduszka - mówi Agnieszka Łobacz, pokazując swoją kolekcję. - Tym razem postanowiłam zrobić coś innego. Gdy zobaczyłam ile serca strażacy wkładają w to, aby wesprzeć akcję, postanowiłam włączyć się w licytację. W dodatku to co robią strażacy na co dzień bardzo mi się podoba. I tak zostałam komendantem - uśmiecha się.
Nowa komendant pojawiła się w jednostce przy ul. Wólczańskiej kilka minut po godz. 10. Czekał na nią dotychczasowy szef strażaków w Łódzkiem Andrzej Witkowski, by przekazać fotel. - Teraz jestem bezrobotny - żartował Witkowski.
Agnieszka Łobacz została pierwszą w historii straży pożarnej kobietą komendant. W nowej pracy przyszedł wesprzeć ją mąż. Jej pierwszą decyzją było zwołanie narady. Naczelnicy wydziałów natychmiast zgłosili się do gabinetu i opowiedzieli czym się dokładnie zajmują.
Strażacy dla pani komendant przygotowali zjazd na linie w jednostce przy ul. Pojezierskiej, przejście przez komorę dymową przy ul. Legionów oraz zjazd na rurze - z pomieszczeń strażackich do garaży w których znajdują się samochody. Pani Agnieszka wolała jednak zasiąść za sterami wozu z drabiną strażacką.
Nowa komendant postanowiła podzielić się wylicytowaną nagrodą z kilkoma dziećmi, które zaprosiła do jednostki. Dzieciaki przymierzały kaski, wskakiwali do wozów strażackich i dopytywali strażaków o szczegóły codziennej pracy.
Wzięcie udziału w akcji strażaków nie oznacza, że po tegorocznym finale pani Agnieszce zostaną tylko wspomnienia. - Serduszko też tradycyjnie wylicytowałam - opowiada.
- W akcji Jurka Owsiaka biorę udział od samego początku. To świetny człowiek, który robi wiele dobrego dla dzieci. Do tej pory licytowałam zazwyczaj serduszka - mówi Agnieszka Łobacz, pokazując swoją kolekcję. - Tym razem postanowiłam zrobić coś innego. Gdy zobaczyłam ile serca strażacy wkładają w to, aby wesprzeć akcję, postanowiłam włączyć się w licytację. W dodatku to co robią strażacy na co dzień bardzo mi się podoba. I tak zostałam komendantem - uśmiecha się.
Nowa komendant pojawiła się w jednostce przy ul. Wólczańskiej kilka minut po godz. 10. Czekał na nią dotychczasowy szef strażaków w Łódzkiem Andrzej Witkowski, by przekazać fotel. - Teraz jestem bezrobotny - żartował Witkowski.
Agnieszka Łobacz została pierwszą w historii straży pożarnej kobietą komendant. W nowej pracy przyszedł wesprzeć ją mąż. Jej pierwszą decyzją było zwołanie narady. Naczelnicy wydziałów natychmiast zgłosili się do gabinetu i opowiedzieli czym się dokładnie zajmują.
Strażacy dla pani komendant przygotowali zjazd na linie w jednostce przy ul. Pojezierskiej, przejście przez komorę dymową przy ul. Legionów oraz zjazd na rurze - z pomieszczeń strażackich do garaży w których znajdują się samochody. Pani Agnieszka wolała jednak zasiąść za sterami wozu z drabiną strażacką.
Nowa komendant postanowiła podzielić się wylicytowaną nagrodą z kilkoma dziećmi, które zaprosiła do jednostki. Dzieciaki przymierzały kaski, wskakiwali do wozów strażackich i dopytywali strażaków o szczegóły codziennej pracy.
Wzięcie udziału w akcji strażaków nie oznacza, że po tegorocznym finale pani Agnieszce zostaną tylko wspomnienia. - Serduszko też tradycyjnie wylicytowałam - opowiada.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Pierwsza kobieta komendant w historii straży po...
terleo
04.02.12, 08:39
Czy spadnie teraz liczba pożarów, a "krzywa ugasów" pójdzie w górę? V. Dynger von Feuer.»





więcej zdjęć