Wpadka urzędników. Opublikowali w sieci dane łodzian
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 16:58
Miejska Pracownia Urbanistyczna opublikowała w sieci adresy łodzian, którzy wzięli udział w dyskusji o studium miasta. - To zniechęca do jakiejkolwiek aktywności na rzecz miasta - skarży się jedna z "ofiar" urzędniczej wpadki
ZOBACZ TAKŻE
- Roman Wieszczek dyrektorem pracowni urbanistycznej (27-02-12, 17:06)
- Hanna Zdanowska vs. radny Skwarka. Co mówił radny? (02-02-12, 13:18)
- Pół tysiąca kierowców zapłaci za wjazd na Piotrkowską (02-02-12, 08:00)
- Domena lodzkreuje.pl się znalazła. Ale nie do końca (01-02-12, 20:00)
- Marka Łódź rusza w Polskę. Promocja za milion złotych (01-02-12, 09:00)
- Ósmy budynek jak nowy w programie Mia100 Kamienic (31-01-12, 18:03)
- Skwarka: Były pieniądze na drogi, ale ich nie wydano (31-01-12, 13:36)
Gill-Piątek interesuje się losem swojego miasta i często angażuje się w prace nad istotnymi dla jego rozwoju dokumentami. Niestety, urzędnikom udało się mocno nadwerężyć jej zaufanie. - O tym, że mój domowy adres może poznać każdy chętny, dowiedziałam się w zeszłym tygodniu. Znajomy znalazł na stronie Miejskiej Pracowni Urbanistycznej protokół z dyskusji o studium miasta. Tam obok imion i nazwisk osób, które zabierały głos na spotkaniu, pojawiły się ich dokładnie adresy. W tym mój - opowiada Gill-Piątek.
Na kilkunastu stronach protokołu opublikowano dokładne dane kilkudziesięciu osób. Obok uwag, jakie zgłaszały do studium, pojawiają się ich adresy, a nawet kody pocztowe. - Zadzwoniłam do MPU i poprosiłam, żeby usunęli te dane z internetu. Zniknął tylko link, który do nich odsyłał, plik po weekendzie był dalej dostępny. Skontaktowałam się z generalnym inspektorem ochrony danych osobowych i znowu z pracownią urbanistyczną. Jej informatyk upierał się, że wszystko jest zgodnie z prawem, a umieszczenie wrażliwych danych w protokole to wymóg Ministerstwa Infrastruktury - mówi Gill-Piątek.
W końcu protokół zniknął z sieci. - Ale pracownik MPU nie dawał za wygraną. Powiedział mi, że jeśli dostanie opinię prawną, która potwierdzi jego rację, to znowu udostępni dane w internecie - opowiada łódzka aktywistka.
Protokół z dyskusji to, niestety, niejedyny raport, w którym upubliczniono dane łodzian. Blisko dwa tysiące nazwisk przy adresach można znaleźć w raporcie z uwag zgłoszonych do studium przy innej okazji. Na szczęście MPU dostrzegła swój błąd.
- Faktycznie jest tak, że rozporządzenie ministra infrastruktury zawiera wzór, według którego należy przygotować tego typu dokumenty i pojawiają się tam dane osobowe. Te informacje nie powinny jednak trafić do sieci - przyznaje Marek Wilczak, rzecznik MPU.
Zapowiada, że taka sytuacja się już więcej nie powtórzy, a w udostępnionych wcześniej w internecie dokumentach imiona i nazwiska łodzian wraz z ich adresami zostaną wyczernione. - Nadal będzie można zapoznać się z uwagami zgłaszanymi do studium czy planów, ale już nie będzie wiadomo, kto konkretnie je przedstawił, a tym bardziej, gdzie mieszka - zapowiada Wilczak.
- Wydaje mi się, że takim postępowaniem miasto skutecznie zniechęca do uczestnictwa w konsultacjach społecznych. Ludzie, którzy się aktywnie udzielają, chcieliby czuć się bezpiecznie w mieście, w którym dochodzi do tak tragicznych zdarzeń, jak te w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości - kwituje Gill-Piątek.
Na kilkunastu stronach protokołu opublikowano dokładne dane kilkudziesięciu osób. Obok uwag, jakie zgłaszały do studium, pojawiają się ich adresy, a nawet kody pocztowe. - Zadzwoniłam do MPU i poprosiłam, żeby usunęli te dane z internetu. Zniknął tylko link, który do nich odsyłał, plik po weekendzie był dalej dostępny. Skontaktowałam się z generalnym inspektorem ochrony danych osobowych i znowu z pracownią urbanistyczną. Jej informatyk upierał się, że wszystko jest zgodnie z prawem, a umieszczenie wrażliwych danych w protokole to wymóg Ministerstwa Infrastruktury - mówi Gill-Piątek.
W końcu protokół zniknął z sieci. - Ale pracownik MPU nie dawał za wygraną. Powiedział mi, że jeśli dostanie opinię prawną, która potwierdzi jego rację, to znowu udostępni dane w internecie - opowiada łódzka aktywistka.
Protokół z dyskusji to, niestety, niejedyny raport, w którym upubliczniono dane łodzian. Blisko dwa tysiące nazwisk przy adresach można znaleźć w raporcie z uwag zgłoszonych do studium przy innej okazji. Na szczęście MPU dostrzegła swój błąd.
- Faktycznie jest tak, że rozporządzenie ministra infrastruktury zawiera wzór, według którego należy przygotować tego typu dokumenty i pojawiają się tam dane osobowe. Te informacje nie powinny jednak trafić do sieci - przyznaje Marek Wilczak, rzecznik MPU.
Zapowiada, że taka sytuacja się już więcej nie powtórzy, a w udostępnionych wcześniej w internecie dokumentach imiona i nazwiska łodzian wraz z ich adresami zostaną wyczernione. - Nadal będzie można zapoznać się z uwagami zgłaszanymi do studium czy planów, ale już nie będzie wiadomo, kto konkretnie je przedstawił, a tym bardziej, gdzie mieszka - zapowiada Wilczak.
- Wydaje mi się, że takim postępowaniem miasto skutecznie zniechęca do uczestnictwa w konsultacjach społecznych. Ludzie, którzy się aktywnie udzielają, chcieliby czuć się bezpiecznie w mieście, w którym dochodzi do tak tragicznych zdarzeń, jak te w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości - kwituje Gill-Piątek.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Wpadka urzędników. Opublikowali w sieci dane ło...
adamowski1
03.02.12, 01:17
Pewnie kilku prawników zarobi na procesach.Ja bym nie odpuścił,no i oczywiście za debilizm powinni przed GIODO odpowiedzieć.»
-
Wpadka urzędników. Opublikowali w sieci dane ło...
terleo
03.02.12, 08:48
A co GIODO godo? V. Dynger von Wortspiel.»




więcej zdjęć