Łódź przeciw ACTA. Tłum wygwizdał prezydent Zdanowską
25.01.2012
, aktualizacja: 25.01.2012 21:09
Był "Donald łobuz", wygwizdana prezydent Łodzi Hanna Zdanowska i odśpiewany Mazurek Dąbrowskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Kolejna manifestacja w sprawie ACTA na Piotrkowskiej (03-02-12, 19:11)
- ACTA. Wszechpolacy bronią Tuwima przed Palikotem (02-02-12, 17:09)
- ACTA. Tuwim, Reymont i Rubinstein w masce Anonymousa (02-02-12, 12:32)
- Ruch Palikota przeciw ACTA i razem z Ruchem Oburzonych (30-01-12, 12:50)
- Banaszek wożony do pracy spoza Łodzi. Nie tylko on (27-01-12, 20:00)
- Nacjonaliści i socjaliści. W Łodzi wszyscy przeciw ACTA (24-01-12, 21:00)
W Urzędzie Miasta zgłoszono dwie demonstracje. Obie miały rozpocząć się w środę o godz. 18. Jedną - na Piotrkowskiej 104, przy Urzędzie Wojewódzkim - zorganizowali Młodzi Socjaliści, drugą - w pasażu Schillera - łódzka Młodzież Wszechpolska.
Jeszcze przed osiemnastą na Piotrkowską zaczął płynąć potok ludzi. W większości młodych, często niepełnoletnich. Spora część miała na twarzach maski Guya Fawkesa, które są symbolem grupy Anonymous.
W pasażu, przed rozpoczęciem pikiety w pasażu Schillera, jeden z organizatorów ostrzegał z głośników: - Każdy, kto będzie wznosił okrzyki inne niż te, które płyną przez mikrofon, będzie usunięty z demonstracji.
Organizatorzy tłumaczyli, że nie chcą żadnych prowokacji politycznych, oraz, że protest organizują jako zwykli obywatele, a nie Narodowcy. - Straciliśmy już telewizję, nie chcemy, żeby teraz zabrali nam internet. To jedyne wolne miejsce do wymiany myśli, jakie zostało - mówił Adam Małecki, przewodniczący zgromadzenia.
Po krótkim przemówieniu zaczęło się skandowanie haseł: "Wolności słowa! Żądamy wolności słowa!", czy "Nie zamknięcie nam ust, towarzyszu Tusk!".
- Przyszłyśmy, bo nie chcemy, żeby ktoś nas ścigał za ściągnie obrazka z sieci, czytał naszą pocztę albo sprawdzał co sobie wysyłamy. Mam nadzieję, że rząd się opamięta - mówiła Kasia, licealistka, która przyszła z trzema koleżankami. Dziewczyny zrobiły transparent z napisem "Nie dla ACTA!".
Z kolei Jacek Tarkowski, student anglistyki tłumaczył: - Ja jestem tu, bo przeraża mnie, że ktoś bez żadnego sądowego wyroku i bez konsultacji z kimkolwiek może odciąć mnie od sieci, tylko dlatego, że - w jego mniemaniu - będą naruszał czyjeś prawa autorskie. To zamach na podstawowe wolności obywatelskie.
Demonstracja przebiegała pokojowo. Nie zakłóciły jej nawet odpalane race, czy miniognisko płonące przez chwilę na środku Piotrkowskiej. Pod koniec tłum ściągnął czapki z głów i odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego.
Protest w pasażu Schillera trwał około pół godziny. Ten pod Urzędem Wojewódzkim - 40 minut dłużej, więc wiele osób przyłączyło się do niego po rozwiązaniu zgromadzenia przez Małeckiego.
Przez moment w oknie Urzędu Miasta Łodzi pojawiła się prezydent Hanna Zdanowska. Uczestnicy zgromadzenia wygwizdali ją.
- Jeśli ACTA zostanie jutro podpisana, będziemy dalej protestować - zapowiadali organizatorzy obu demonstracji.
Jeszcze przed osiemnastą na Piotrkowską zaczął płynąć potok ludzi. W większości młodych, często niepełnoletnich. Spora część miała na twarzach maski Guya Fawkesa, które są symbolem grupy Anonymous.
W pasażu, przed rozpoczęciem pikiety w pasażu Schillera, jeden z organizatorów ostrzegał z głośników: - Każdy, kto będzie wznosił okrzyki inne niż te, które płyną przez mikrofon, będzie usunięty z demonstracji.
Organizatorzy tłumaczyli, że nie chcą żadnych prowokacji politycznych, oraz, że protest organizują jako zwykli obywatele, a nie Narodowcy. - Straciliśmy już telewizję, nie chcemy, żeby teraz zabrali nam internet. To jedyne wolne miejsce do wymiany myśli, jakie zostało - mówił Adam Małecki, przewodniczący zgromadzenia.
Po krótkim przemówieniu zaczęło się skandowanie haseł: "Wolności słowa! Żądamy wolności słowa!", czy "Nie zamknięcie nam ust, towarzyszu Tusk!".
- Przyszłyśmy, bo nie chcemy, żeby ktoś nas ścigał za ściągnie obrazka z sieci, czytał naszą pocztę albo sprawdzał co sobie wysyłamy. Mam nadzieję, że rząd się opamięta - mówiła Kasia, licealistka, która przyszła z trzema koleżankami. Dziewczyny zrobiły transparent z napisem "Nie dla ACTA!".
Z kolei Jacek Tarkowski, student anglistyki tłumaczył: - Ja jestem tu, bo przeraża mnie, że ktoś bez żadnego sądowego wyroku i bez konsultacji z kimkolwiek może odciąć mnie od sieci, tylko dlatego, że - w jego mniemaniu - będą naruszał czyjeś prawa autorskie. To zamach na podstawowe wolności obywatelskie.
Demonstracja przebiegała pokojowo. Nie zakłóciły jej nawet odpalane race, czy miniognisko płonące przez chwilę na środku Piotrkowskiej. Pod koniec tłum ściągnął czapki z głów i odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego.
Protest w pasażu Schillera trwał około pół godziny. Ten pod Urzędem Wojewódzkim - 40 minut dłużej, więc wiele osób przyłączyło się do niego po rozwiązaniu zgromadzenia przez Małeckiego.
Przez moment w oknie Urzędu Miasta Łodzi pojawiła się prezydent Hanna Zdanowska. Uczestnicy zgromadzenia wygwizdali ją.
- Jeśli ACTA zostanie jutro podpisana, będziemy dalej protestować - zapowiadali organizatorzy obu demonstracji.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 72 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
29 głosów
-
tu macie nieco szerszy kontekst
podpisanym
25.01.12, 21:53
dla tej sprawy : www.livestream.com/wolnaludzkosctv/video?clipId=pla_45804773-2a3f-4871-b33c-29149dcf4da8»
-
Gówniarze i poputczyki
bezportek
26.01.12, 07:43
Wiekszość "anonimowych" protestujących przeciw ACTA nie ma zielonego pojęcia, o co chodzi. Nie zwracali zresztą uwagi na proces dyskusji i głosowanie, zajęci gdzie w kącie ekspresją »
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć
