Opozycja już broni liceów do wygaszenia. Początek sporu

Marcin Markowski
10.01.2012 , aktualizacja: 09.01.2012 19:44
A A A Drukuj
23 lutego. Protesty przeciwko likwidacji szkół podczas sesji Rady Miasta, na której zapadła ta decyzja Fot. Fot . Marcin Stępień / Agencja Gazeta 23 lutego. Protesty przeciwko likwidacji szkół podczas sesji Rady Miasta, na której zapadła ta decyzja
Miastu trudno będzie przekonać opozycję do planu wygaszania słabych liceów. Zaiskrzyło już wczoraj
Protest przedstawicieli ZNP przeciwko likwidacji szkół
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Protest przedstawicieli ZNP przeciwko likwidacji szkół
Jak informowaliśmy, władze miasta chcą rozwijać tylko te ogólniaki, które zbiorą kandydatów co najmniej do czterech, a w wyjątkowych sytuacjach do trzech klas. Licea, do których zgłosi się mniej chętnych, nie będą miały żadnej pierwszej klasy, a w kolejnych latach wygasną. Magistrat tłumaczy plan nowymi programami. Uczniowie będą kształceni w liceach ogólnie tylko przez pierwszy rok. Potem wybiorą przedmioty, z których chcą mieć dużo lekcji, kosztem pozostałych. - W małych liceach niektórych profili nie będzie. To szkoda dla ucznia. Sensownie da się zaplanować pracę tylko w dużych liceach - tłumaczą urzędnicy.

W dodatku małe licea z reguły są słabe. Nawet ci, którym uda się w nich zdać maturę, bez szans na studia lądują w pośredniakach.

Wczoraj o pomyśle debatowano przy okrągłym stole zorganizowanym przez wiceprzewodniczącą rady miejskiej Elżbietę Królikowską (PO). Iwona Jachowicz z kuratorium potwierdziła, że małe licea mają problem: - Już teraz musiałyby ogłosić, że będą kształcić tylko w niektórych profilach, czyli zawęzić ofertę. Uczniowie wiedzieliby wtedy, że po tej konkretnej szkole mogą studiować np. tylko na kierunkach ścisłych.

- Kandydatów do szkół średnich znów będzie mniej. O pół tysiąca - cytowała dane demograficzne Małgorzata Zwolińska, dyrektorka wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi. - Jeśli w każdym liceum chcielibyśmy mieć cztery klasy, będzie ich o 30 za dużo.

O potrzebie dostosowania sieci szkół do nowych programów i niżu mówiła gospodyni debaty, a poparł ją Stefan Krajewski, ekonomista, były wojewoda łódzki. - Nadchodzi czas bolesnych decyzji. Nie stać nas na utrzymanie obecnej struktury szkół. Suche gałęzie trzeba odcinać, by drzewo nadal rosło - przekonywał, apelując tylko, by wszelkie oszczędności pozostały w oświacie. Wiceprezydent Krzysztof Piątkowski to obiecał, ale przy stole rozgorzał spór. - Gałęzie usychają, gdy nie dostają wody - polemizował Roman Laskowski z "Solidarności". - Najpierw zapytajmy dyrektorów małych liceów, czy mają jakiś pomysł. Ze swoim doświadczeniem na pewno sobie poradzą.

- Poprzemy włącznie sensowną restrukturyzację - oceniła ją krytycznie, choć nie wprost, Jadwiga Tomaszewska z ZNP. Sylwester Pawłowski (SLD) mówił z kolei, że najpierw trzeba określić cel zmian, a dopiero potem sposób realizacji. A celu w tych planach nie widzi. Dostrzegł go za to radny Piotr Adamczyk (PiS): - Chodzi zapewne o zmniejszenie wydatków na edukację.

Adamczyk zaproponował też, by zamiast wygaszać szkoły, odchudzić klasy. Będzie to z korzyścią dla uczniów i mniej popularnych liceów. Choć - jak radny sam zauważył - wtedy wydatki na oświatę wzrosną.

Na jego pomysł miasto nie zgodzi się z jeszcze jednego powodu. Wygaszając niektóre licea, chce zasilić uczniami szkoły zawodowe, bo w Łodzi brakuje fachowców i średniej kadry technicznej: mechaników, budowlańców, elektroników, informatyków, inżynierów, ekonomistów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład