Miasto sprzedaje długi lokatorów. Kto ma się bać?
02.01.2012
, aktualizacja: 01.01.2012 20:27
Wygląda na to, że w 2012 roku nadejdą ciężkie czasy dla notorycznych dłużników mieszkaniowych w Łodzi. Nie płacisz za mieszkanie? Może do ciebie zapukać pracownik firmy windykacyjnej. Z wiceprezydentem Arkadiuszem Banaszkiem, pomysłodawcą sprzedaży długów, rozmawia Agnieszka Urazińska
ZOBACZ TAKŻE
- Mieszkaniowa rewolucja według wiceprezydenta Banaszka (26-01-12, 09:00)
- Nie wypłacimy ubezpieczenia. Przecież ludzie pomogli (04-01-12, 15:40)
- Dłużnicy przestraszyli się kontenerów. Zaczęli płacić (07-12-11, 09:00)
- Banaszek podsumowuje rok: drogi, latarnie, kontenery (30-11-11, 15:58)
- Reklamy szpecą Łódź. Kamienice jak jarmarczne budy (30-11-11, 09:00)
Agnieszka Urazińska: Skąd ten pomysł?
Arkadiusz Banaszek: Podstawowym zadaniem gminy jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych łodzian, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Oni powinni mieszkać w lokalach komunalnych i regularnie płacić czynsz, a ci, którzy nie płacą, powinni trafiać do lokali socjalnych. W Łodzi jest niestety tak, że gmina pełni funkcję opieki społecznej - ludzie latami korzystają z mieszkań komunalnych za darmo i czują się bezkarni. Nie można im nawet zaproponować mieszkania socjalnego, bo takich brakuje. Wielu notorycznych dłużników stać na to, żeby opłacić mieszkanie. Trzeba ich do tego zmobilizować.
Dlaczego firma windykacyjna ma być skuteczniejsza niż gmina?
Nie chcemy zatrudniać dodatkowych urzędników i przeznaczać dużych sum na ich szkolenie, bo i tak nie będą skuteczniejsi od pracownika profesjonalnej firmy specjalizującej się w windykacji.
Bo urzędnika ludzie się nie boją?
Nie chodzi o strach, tylko o to, żeby wybrać w ramach przetargu dobrą i skuteczną firmę, która zrealizuje postawione przed nią zadanie.
Jak ma wyglądać egzekucja takiego długu?
Specjalista, korzystając ze swoich metod, skuteczniej niż urzędnik dotrze na przykład do informacji, że nasz dłużnik jest właścicielem nieruchomości. Może zaproponować: "Spłaca pan zaległości czynszowe, odpuszczamy panu karne odsetki. Jeśli nie, pańska nieruchomość zostanie zajęta przez komornika".
A co powie samotnej matce, która straciła pracę? Wyniesie jej telewizor?
Do samotnej matki w ogóle nie przyjdzie. Bo takim osobom potrzebna jest pomoc i my mamy świadomość, która rodzina popadła w kłopoty, a która unika odpowiedzialności. Firmie windykacyjnej sprzedamy wybrane długi - trudno ściągalne, z nakazem komorniczym.
Chcecie sprzedać 90 milionów, a odzyskać 20. To nie za mało?
Trzeba sobie postawić realny i możliwy do realizacji cel. Zaległości wobec miasta przekroczyły już 287 milionów złotych, to ogromne wyzwanie. Niektóre długi się przedawniły, innych ściągnąć się po prostu nie da. Wyobraźmy sobie 60-letniego mężczyznę, który od blisko pięciu dekad ma poważny problem alkoholowy i 150 tysięcy zadłużenia. Da się go przekonać, żeby poszedł do pracy i oddał długi? Musimy sobie postawić realny cel i stawiamy. Metod zgodnych z prawem jest sporo. Ważne, żeby działać konsekwentnie. Jeśli nic się nie zmieni, za 10-15 lat 30 tysięcy mieszkań będzie tak zdegradowanych, że nie będą się nadawały do remontu. Jeśli chcemy, żeby do Łodzi przyjeżdżali ludzie i chcieli tu zamieszkać, i żeby deweloperzy chcieli w naszym mieście inwestować, musimy nauczyć ludzi samodzielności i uczciwości, bo prawo przecież powinno być takie samo dla wszystkich.
Chce pan zmienić wieloletnie przyzwyczajenie mieszkańców. To się nie spodoba.
Jestem menedżerem. Mój cel to skuteczne działanie i realizacja postawionych przede mną zadań, z tego będę rozliczany. Wierzę w inteligencję łodzian i w to, że zrozumieją działania miasta.
Niedawno zaskoczył pan decyzją o budowie w Łodzi kontenerów dla dłużników. Wizja podziałała ludziom na wyobraźnię?
Rzeczywiście, były efekty - wielu dłużników w trybie pilnym zapłaciło zadłużenie, nieraz kilkutysięczne. Inni zaczęli regulować bieżące czynsze, choć wcześniej mieli z tym kłopoty. W najbliższym czasie będziemy mieli gotowy raport i pochwalimy się, ile długów udało się odzyskać.
Liczy pan na to, że widmo firmy windykacyjnej też podziała mobilizująco?
Liczymy na uczciwość łodzian i na to, że ci, którzy rzeczywiście mają pieniądze, zaczną płacić czynsz. Zaś dzięki zatrudnieniu firmy windykacyjnej będziemy mieli szansę wyeliminować przypadki nieuczciwości wśród dłużników. Firma windykacyjna to także poczucie nieuchronności. Wierzę, że wielu łodzian zechce uniknąć nieprzyjemności, spłacając dług przed wizytą pracownika takiej firmy.
Arkadiusz Banaszek: Podstawowym zadaniem gminy jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych łodzian, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Oni powinni mieszkać w lokalach komunalnych i regularnie płacić czynsz, a ci, którzy nie płacą, powinni trafiać do lokali socjalnych. W Łodzi jest niestety tak, że gmina pełni funkcję opieki społecznej - ludzie latami korzystają z mieszkań komunalnych za darmo i czują się bezkarni. Nie można im nawet zaproponować mieszkania socjalnego, bo takich brakuje. Wielu notorycznych dłużników stać na to, żeby opłacić mieszkanie. Trzeba ich do tego zmobilizować.
Dlaczego firma windykacyjna ma być skuteczniejsza niż gmina?
Nie chcemy zatrudniać dodatkowych urzędników i przeznaczać dużych sum na ich szkolenie, bo i tak nie będą skuteczniejsi od pracownika profesjonalnej firmy specjalizującej się w windykacji.
Bo urzędnika ludzie się nie boją?
Nie chodzi o strach, tylko o to, żeby wybrać w ramach przetargu dobrą i skuteczną firmę, która zrealizuje postawione przed nią zadanie.
Jak ma wyglądać egzekucja takiego długu?
Specjalista, korzystając ze swoich metod, skuteczniej niż urzędnik dotrze na przykład do informacji, że nasz dłużnik jest właścicielem nieruchomości. Może zaproponować: "Spłaca pan zaległości czynszowe, odpuszczamy panu karne odsetki. Jeśli nie, pańska nieruchomość zostanie zajęta przez komornika".
A co powie samotnej matce, która straciła pracę? Wyniesie jej telewizor?
Do samotnej matki w ogóle nie przyjdzie. Bo takim osobom potrzebna jest pomoc i my mamy świadomość, która rodzina popadła w kłopoty, a która unika odpowiedzialności. Firmie windykacyjnej sprzedamy wybrane długi - trudno ściągalne, z nakazem komorniczym.
Chcecie sprzedać 90 milionów, a odzyskać 20. To nie za mało?
Trzeba sobie postawić realny i możliwy do realizacji cel. Zaległości wobec miasta przekroczyły już 287 milionów złotych, to ogromne wyzwanie. Niektóre długi się przedawniły, innych ściągnąć się po prostu nie da. Wyobraźmy sobie 60-letniego mężczyznę, który od blisko pięciu dekad ma poważny problem alkoholowy i 150 tysięcy zadłużenia. Da się go przekonać, żeby poszedł do pracy i oddał długi? Musimy sobie postawić realny cel i stawiamy. Metod zgodnych z prawem jest sporo. Ważne, żeby działać konsekwentnie. Jeśli nic się nie zmieni, za 10-15 lat 30 tysięcy mieszkań będzie tak zdegradowanych, że nie będą się nadawały do remontu. Jeśli chcemy, żeby do Łodzi przyjeżdżali ludzie i chcieli tu zamieszkać, i żeby deweloperzy chcieli w naszym mieście inwestować, musimy nauczyć ludzi samodzielności i uczciwości, bo prawo przecież powinno być takie samo dla wszystkich.
Chce pan zmienić wieloletnie przyzwyczajenie mieszkańców. To się nie spodoba.
Jestem menedżerem. Mój cel to skuteczne działanie i realizacja postawionych przede mną zadań, z tego będę rozliczany. Wierzę w inteligencję łodzian i w to, że zrozumieją działania miasta.
Niedawno zaskoczył pan decyzją o budowie w Łodzi kontenerów dla dłużników. Wizja podziałała ludziom na wyobraźnię?
Rzeczywiście, były efekty - wielu dłużników w trybie pilnym zapłaciło zadłużenie, nieraz kilkutysięczne. Inni zaczęli regulować bieżące czynsze, choć wcześniej mieli z tym kłopoty. W najbliższym czasie będziemy mieli gotowy raport i pochwalimy się, ile długów udało się odzyskać.
Liczy pan na to, że widmo firmy windykacyjnej też podziała mobilizująco?
Liczymy na uczciwość łodzian i na to, że ci, którzy rzeczywiście mają pieniądze, zaczną płacić czynsz. Zaś dzięki zatrudnieniu firmy windykacyjnej będziemy mieli szansę wyeliminować przypadki nieuczciwości wśród dłużników. Firma windykacyjna to także poczucie nieuchronności. Wierzę, że wielu łodzian zechce uniknąć nieprzyjemności, spłacając dług przed wizytą pracownika takiej firmy.
- 34 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Miasto sprzedaje długi lokatorów. Kto ma się bać?
terleo
02.01.12, 07:48
Wielki Strach pada na dłużników z wieżowców z windami. Koszt nowej euro-windy - ok. 160 000 zł. V. Dynger von Fahrstuhl.»
-
Miasto sprzedaje długi lokatorów. Kto ma się bać?
presse123
02.01.12, 07:56
Gmina przede wszystkim tworzy warunki do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych, a zapewnia lokale socjalne i lokale zamienne i zaspokaja potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich »
-
szansa dla SLD ...
old_lodzer
02.01.12, 08:43
pomysły "menagera" Banaszka to świetna okazja dla SLD na odzyskanie pozycji politycznej. Słuszny pomysł ściągania należności od najemców dziwnie mi kontrastuje jednak z dofinansowywaniem »




