Szpital wyprasza pacjentów, bo nie dostał kontraktu
30.12.2011
, aktualizacja: 30.12.2011 18:56
Likwidowany oddział rehabilitacji szpitala w Tuszynie. Oddział nie dostał kontraktu z NFZ, mimo że kilka miesięcy temu został odremontowany
Tego jeszcze nie było. Szpital wyprosił pacjentów z największego w województwie oddziału rehabilitacyjnego, bo nie dostał kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Kilkoro chorych ogłosiło: zostajemy. - Jak będzie trzeba, przykuję się do łóżka - mówiła Anna Strzelczyk, jedna z pacjentek

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Likwidowany oddział rehabilitacji szpitala w Tuszynie. Oddział nie dostał kontraktu z NFZ, mimo że kilka miesięcy temu został odremontowany

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Likwidowany oddział rehabilitacji szpitala w Tuszynie. Oddział nie dostał kontraktu z NFZ, mimo że kilka miesięcy temu został odremontowany
ZOBACZ TAKŻE
- Tuszynek. Niepotrzebnie wyrzucili pacjentów ze szpitala (13-01-12, 21:08)
- Protestują aptekarze i lekarze. A pacjent musi płacić (13-01-12, 18:42)
- Cała Łódź oddawała krew dla maleńkiej Konstancji! (12-01-12, 18:33)
- Już nie brakuje krwi dla trzydniowej Konstancji (12-01-12, 12:50)
- Konkurs na okulistykę u Bonifratrów do wyjaśnienia (12-01-12, 09:00)
- Chaos w przychodniach i szpitalach. NFZ namieszał (02-01-12, 20:42)
- Co od dziś czeka pacjenta łódzkiej służby zdrowia? (02-01-12, 04:00)
- Pacjenci zrezygnowali z okupowania szpitala w Tuszynku (31-12-11, 14:51)
- Rok po operacji w Berlinie Lenka uczy się chodzić (25-12-11, 08:40)
- W szpitalu Kopernika budują bunkier. Za miliony z Unii (09-12-11, 07:00)
- Szczepionka dla uczulonych na ryby. Już niedługo gotowa (03-12-11, 11:00)
- Chirurg powinien mieć dar widzenia trójwymiarowego (28-11-11, 08:00)
- Złapać nietypowego pacjenta? Lekarze znaleźli sposób (26-11-11, 12:00)
W piątek od rana na oddziale rehabilitacji w Tuszynku było wielkie zamieszanie. Lekarze musieli wypisać wszystkich pacjentów. Kilkadziesiąt osób.
Niektórzy z pokorą przyjęli wypisy i opuszczali budynek. Wśród nich był 33-letni Rafał Marciniak, który po udarze mózgu ma lewostronny niedowład. - Byłem całkowicie sparaliżowany. Dzięki rehabilitacji mogę chodzić - mówi. I dodaje rozgoryczony: - Przykre, że ludzkie zdrowie przegrywa z ekonomią. Decyzja urzędnika ma wpływ nie tylko na mój powrót do zdrowia, ale też setek ludzi czekających w ogromnych kolejkach na rehabilitację.
Kilku pacjentów ogłosiło, że nie opuszczą szpitala. - Jestem tu od dziesięciu dni, a powinnam być sześć tygodni. Bez rehabilitacji czeka mnie wózek inwalidzki - opowiada zdenerwowana Anna Strzelczyk. Ma 65 lat i czekają ją dwie operacje: kręgosłupa i biodra. - Już te kilka dni ćwiczeń postawiło mnie na nogi - opowiada łamiącym się głosem. - W domu czeka na mnie mąż, który po udarze przykuty jest do łóżka. Chciałam podreperować swoje zdrowie, żeby mu pomagać w codziennych czynnościach. Nie wiem, czy dam radę.
Dlaczego chorzy są wypisywani? - Dostaliśmy takie polecenie - mówi dr Grzegorz Mąkosa, szef oddziału. Po szczegóły odsyła nas do dyrekcji.
- Winny zamieszania jest NFZ. Fundusz nie podpisał z nami kontraktu na 2012 rok, a to znaczy, że od 1 stycznia nie zapłaci nam za pacjentów na rehabilitacji - tłumaczy Janusz Kaźmierczak, dyrektor szpitala. - Dlaczego? NFZ nie podał nam powodu.
Takiej decyzji nikt w szpitalu się nie spodziewał. Kilka miesięcy temu oddział przeszedł gruntowny remont. Za 3,7 mln zł wyremontowano stary, rozpadający się budynek. Wymieniono instalacje elektryczną i sanitarną. Dzisiaj to jeden z nowoczesnych oddziałów rehabilitacji. Do dyspozycji pacjentów są dwuosobowe sale z telewizorem, łazienki przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, świetlica i oczywiście sale ćwiczeń.
Nowoczesny oddział cieszył się wśród pacjentów dobrą opinią. W kolejce na leczenie czeka ponad 800 osób.
Dlaczego więc Fundusz zdecydował, że nie będzie dłużej finansował leczenia w Tuszynku?
- Podczas konkursu oceniamy oferty pod względem jakości, czyli kwalifikacji personelu: lekarzy, fizjoterapeutów, posiadanych certyfikatów; sprzętu, którym dysponuje oddział, organizacji świadczeń dla pacjentów, dostępności oraz ceny. I to cena okazała się decydująca - mówi Beata Aszkielaniec, rzecznik łódzkiego NFZ. - Nie mogliśmy zgodzić się na proponowane przez szpital żądania finansowe. Szpital zaproponował nam cenę o 20 procent wyższą niż konkurencja. Gdybyśmy się na to zgodzili, drastycznie pogorszyłaby się dostępność rehabilitacji w całej Łodzi, co z pewnością odczuliby pacjenci. Próbowaliśmy negocjować, ale dyrekcja szpitala pozostała nieugięta.
Kaźmierczak: - Złożyliśmy odwołanie. NFZ ma czas do 13 stycznia, żeby naprawić swój błąd.
Ale według rzeczniczki NFZ to prawie niemożliwe. Głównie dlatego, że konkurs na rehabilitację został rozstrzygnięty. - Być może po zakończeniu wszystkich konkursów, jeśli NFZ będzie miał jeszcze pieniądze do rozdysponowania, wrócimy do negocjacji ze szpitalem w Tuszynie - mówi Aszkielaniec. - Jednak pod warunkiem, że oczekiwania finansowe dyrekcji szpitala będą dostosowane do rzeczywistości: ogromnej konkurencji i dobrej ceny zaproponowanych przez pozostałe placówki, które zajmują się rehabilitacją.
Dyrektor Kaźmierczak zapowiada, że jeśli nie porozumie się z NFZ, oddział będzie musiał zlikwidować. Zastrzega, że wyremontowane pomieszczenia nie będą się marnować. Będzie można do nich przenieść inne oddziały, w których panują gorsze warunki.
Co z personelem? - Znajdzie pracę. Wielu w naszym szpitalu - zapewnia Kaźmierczak.
Pacjenci będą musieli od nowa ustawić się w kolejce.
- Mam 30 lat i jestem po operacji biodra - mówi Izabela Borkowska. - Dzięki rehabilitacji pozbyłam się już jednej kuli, chcę odstawić i drugą. W domu czeka na mnie małe dziecko, muszę wrócić do pracy, dlatego zrobię wszystko, by odzyskać zdrowie. Zaczynam szukać innego szpitala.
Pan Rafał wraz z żoną też szukają miejsca, w którym będą mogli kontynuować leczenie. Już wiedzą, że nie będzie łatwo. Dowiedzieli się, że w szpitalu im. WAM w kolejce na rehabilitację czeka się dwa lata.
Kontrakt z NFZ dostał jeszcze łódzki szpital MSWiA, a także placówki w Sokolnikach, Zgierzu, Pabianicach. Żaden z nich nie ma tak dużego oddziału jak szpital w Tuszynku.
Pani Anna: - Nigdzie nie idę. Jak będzie trzeba, przykuję się do łóżka.
Kiedy zamykaliśmy ten numer "Gazety", w szpitalu w Tuszynku zostało ośmiu pacjentów.
Niektórzy z pokorą przyjęli wypisy i opuszczali budynek. Wśród nich był 33-letni Rafał Marciniak, który po udarze mózgu ma lewostronny niedowład. - Byłem całkowicie sparaliżowany. Dzięki rehabilitacji mogę chodzić - mówi. I dodaje rozgoryczony: - Przykre, że ludzkie zdrowie przegrywa z ekonomią. Decyzja urzędnika ma wpływ nie tylko na mój powrót do zdrowia, ale też setek ludzi czekających w ogromnych kolejkach na rehabilitację.
Kilku pacjentów ogłosiło, że nie opuszczą szpitala. - Jestem tu od dziesięciu dni, a powinnam być sześć tygodni. Bez rehabilitacji czeka mnie wózek inwalidzki - opowiada zdenerwowana Anna Strzelczyk. Ma 65 lat i czekają ją dwie operacje: kręgosłupa i biodra. - Już te kilka dni ćwiczeń postawiło mnie na nogi - opowiada łamiącym się głosem. - W domu czeka na mnie mąż, który po udarze przykuty jest do łóżka. Chciałam podreperować swoje zdrowie, żeby mu pomagać w codziennych czynnościach. Nie wiem, czy dam radę.
Dlaczego chorzy są wypisywani? - Dostaliśmy takie polecenie - mówi dr Grzegorz Mąkosa, szef oddziału. Po szczegóły odsyła nas do dyrekcji.
- Winny zamieszania jest NFZ. Fundusz nie podpisał z nami kontraktu na 2012 rok, a to znaczy, że od 1 stycznia nie zapłaci nam za pacjentów na rehabilitacji - tłumaczy Janusz Kaźmierczak, dyrektor szpitala. - Dlaczego? NFZ nie podał nam powodu.
Takiej decyzji nikt w szpitalu się nie spodziewał. Kilka miesięcy temu oddział przeszedł gruntowny remont. Za 3,7 mln zł wyremontowano stary, rozpadający się budynek. Wymieniono instalacje elektryczną i sanitarną. Dzisiaj to jeden z nowoczesnych oddziałów rehabilitacji. Do dyspozycji pacjentów są dwuosobowe sale z telewizorem, łazienki przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, świetlica i oczywiście sale ćwiczeń.
Nowoczesny oddział cieszył się wśród pacjentów dobrą opinią. W kolejce na leczenie czeka ponad 800 osób.
Dlaczego więc Fundusz zdecydował, że nie będzie dłużej finansował leczenia w Tuszynku?
- Podczas konkursu oceniamy oferty pod względem jakości, czyli kwalifikacji personelu: lekarzy, fizjoterapeutów, posiadanych certyfikatów; sprzętu, którym dysponuje oddział, organizacji świadczeń dla pacjentów, dostępności oraz ceny. I to cena okazała się decydująca - mówi Beata Aszkielaniec, rzecznik łódzkiego NFZ. - Nie mogliśmy zgodzić się na proponowane przez szpital żądania finansowe. Szpital zaproponował nam cenę o 20 procent wyższą niż konkurencja. Gdybyśmy się na to zgodzili, drastycznie pogorszyłaby się dostępność rehabilitacji w całej Łodzi, co z pewnością odczuliby pacjenci. Próbowaliśmy negocjować, ale dyrekcja szpitala pozostała nieugięta.
Kaźmierczak: - Złożyliśmy odwołanie. NFZ ma czas do 13 stycznia, żeby naprawić swój błąd.
Ale według rzeczniczki NFZ to prawie niemożliwe. Głównie dlatego, że konkurs na rehabilitację został rozstrzygnięty. - Być może po zakończeniu wszystkich konkursów, jeśli NFZ będzie miał jeszcze pieniądze do rozdysponowania, wrócimy do negocjacji ze szpitalem w Tuszynie - mówi Aszkielaniec. - Jednak pod warunkiem, że oczekiwania finansowe dyrekcji szpitala będą dostosowane do rzeczywistości: ogromnej konkurencji i dobrej ceny zaproponowanych przez pozostałe placówki, które zajmują się rehabilitacją.
Dyrektor Kaźmierczak zapowiada, że jeśli nie porozumie się z NFZ, oddział będzie musiał zlikwidować. Zastrzega, że wyremontowane pomieszczenia nie będą się marnować. Będzie można do nich przenieść inne oddziały, w których panują gorsze warunki.
Co z personelem? - Znajdzie pracę. Wielu w naszym szpitalu - zapewnia Kaźmierczak.
Pacjenci będą musieli od nowa ustawić się w kolejce.
- Mam 30 lat i jestem po operacji biodra - mówi Izabela Borkowska. - Dzięki rehabilitacji pozbyłam się już jednej kuli, chcę odstawić i drugą. W domu czeka na mnie małe dziecko, muszę wrócić do pracy, dlatego zrobię wszystko, by odzyskać zdrowie. Zaczynam szukać innego szpitala.
Pan Rafał wraz z żoną też szukają miejsca, w którym będą mogli kontynuować leczenie. Już wiedzą, że nie będzie łatwo. Dowiedzieli się, że w szpitalu im. WAM w kolejce na rehabilitację czeka się dwa lata.
Kontrakt z NFZ dostał jeszcze łódzki szpital MSWiA, a także placówki w Sokolnikach, Zgierzu, Pabianicach. Żaden z nich nie ma tak dużego oddziału jak szpital w Tuszynku.
Pani Anna: - Nigdzie nie idę. Jak będzie trzeba, przykuję się do łóżka.
Kiedy zamykaliśmy ten numer "Gazety", w szpitalu w Tuszynku zostało ośmiu pacjentów.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 38 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Ekonomia wg NFZ
sofos7
31.12.11, 12:48
Dwa lata czekania, 800 osób w kolejce do jednej placówki, to jest ta "ogromna konkurencja", o której mówi NFZ? Do tej pory wydawało mi się normalne, że mała podaż i duży popyt powodują »



więcej zdjęć