List: Stadion w Łodzi - kolejna zmarnowana szansa?
26.12.2011
, aktualizacja: 26.12.2011 17:09
Przy okazji Wigilii władze miasta poinformowały o niebywałym szczęściu, jakie ma spłynąć na mieszkańców Łodzi - rozstrzygnięty został przetarg na budowę stadionu miejskiego!
ZOBACZ TAKŻE
- Władze Łodzi ogłosiły zwycięzcę przetargu na stadion miejski! (23-12-11, 13:24)
- Radni przegłosowali zmiany w budżecie. Pieniądze na stadion miejski w Łodzi zaklepane! (14-12-11, 19:29)
- Stadion Widzewa zgodnie z planem. Są już ekspertyzy, wkrótce będzie przetarg (14-12-11, 09:00)
SERWISY
Na początku pragnę zapewnić, że nie jestem przeciwnikiem budowy stadionu, jednak niedawna rocznica 13 grudnia przypomniała mi czasy wyrobów czekoladopodobnych. Chciałbym, aby nasz stadion nie był wyrobem stadionopodobnym. A wszystko na to wskazuje.
Zacznijmy od decyzji o wielkości obiektu. Nie jestem specjalistą od imprez piłkarskich, ale wydaje mi się, że budowanie stadionu na kilkanaście tysięcy widzów wyłącza go z sieci, na których rozgrywa się znaczące międzynarodowe spotkania, a więc w rachubę wchodzą tylko mecze czy imprezy o charakterze lokalnym. Wyklucza to istotne zasilanie budżetu stadionu z reklam liczących się reklamodawców - podwyższa to wielkość dotacji z budżetu gminy. Przypomnę, że takich niespodzianek do utrzymania mamy kilka, na przykład: Atlas Arena, "stara" Hala Sportowa, Bombonierka, MTŁ, Fala, a za chwilę dojdzie EC-1. Są to w sumie dziesiątki milionów złotych z naszych podatków. Dlatego nowe inwestycje należy kreować tak, by miały możliwość w jak największym stopniu samofinansowania się - nie wolno im na wstępie zabierać takiej szansy.
Pani Prezydent Hanna Zdanowska, podejmując decyzję o rozproszeniu środków, czyli budowie "stadioniku" przy alei Unii i istotnym dofinansowaniu rozbudowy stadionu (też ułomnego) na Widzewie, zachowała się nie jak silny gospodarz - samorządowiec, lecz polityk bojący się reakcji zwaśnionych kibiców. Mnie reakcja kibiców ani ziębi, ani parzy, bo lubię oba kluby, dlatego patrzę na to chłodnym okiem i martwi mnie marnotrawienie naszych podatków. Wniosek? Zbudujmy jeden przyzwoity stadion miejski - nie stać nas na dwa wyroby stadionopodobne.
Lokalizacja? Jeżeli nie bierzemy pod uwagę lokalizacji nowych typu Brus czy Henryków, niewątpliwie nieuciążliwych dla systemu miejskiego, to z rozpatrywanych dwóch, czyli stadionu Widzewa i stadionu ŁKS-u, uważam, że lepszą jest lokalizacja przy alei Unii. W punktach podsumuję jej potencjalne walory:
* w centrum, a na uboczu, jej uciążliwości związane z obsługą dużej liczby widzów można odizolować od pozostałej struktury miejskiej;
* sąsiedztwo dworca kolejowego, kolei aglomeracyjnej i kolei dużych prędkości (oby!) z możliwością połączenia kolejowego lotniskiem na Lublinku;
* łatwe powiązanie z komunikacją miejską poprzez tramwaj i autobus w Trasie W-Z, jak również w układzie północ - południe;
* ze względu na sąsiedztwo Trasy W-Z i kolei obiekt mógłby się stać jak katowicki Spodek wizytówką architektoniczną miasta, gdzie umieszczone logo mogłoby przynosić niezły dochód;
* last but not least - bezpieczna odległość od struktur mieszkaniowych, potencjalnie protestujących mieszkańców przeciw niewątpliwie dużym uciążliwościom związanym ze stadionami.
Lokalizację więc wybrano prawidłowo, ale ciśnie się na usta "inwestycja typowo po łódzku". Patrzę na to jako architekt, urbanista i człowiek, który swoją wiedzę o inwestowaniu i kształtowaniu przestrzeni zdobył nie tylko za biurkiem. W innych krajach o wyższym stopniu świadomości lokalizację, jaką mamy w Łodzi, wykorzystano by perfekcyjnie, bo trudno sobie lepszą wyobrazić - chciałoby się zatrzeć ręce - była szansa na cud. Ale nie w Łodzi, w Łodzi musi być po łódzku - bez szerokiego, kompleksowego i wizjonerskiego spojrzenia.
Cóż wynika z wizualizacji? Brak bezkolizyjnego połączenia pomiędzy dworcem (lepiej jednym z peronów) i stadionem. Wielki, ziejący pustką przez sześć dni w tygodniu parking od najatrakcyjniejszej urbanistycznie, architektonicznie i marketingowo strony - w okolicy całego zespołu powinien być płatny parking na maksymalnie 300 aut - gdzie miejsce byłoby wykupywane razem z biletem, i to w bardzo wysokiej cenie.
Brak dworca tramwajowego i autobusowego dla dowiezienia i rozwiezienia kibiców/widzów transportem miejskim - taki powinien być preferowany system obsługi, a nie dojazd samochodami, jak się tu proponuje, zgodnie zresztą z aktualnie panującą archaiczną doktryną "Łódź miastem dla samochodów". Tak naprawdę parkingi strategiczne obsługujące stadion i Atlas Arenę winne być zlokalizowane na skraju miasta, a dojazd do nich tylko komunikacją miejską. O tym warto pomyśleć teraz, a nie, gdy zupa się wyleje.
Kiepski aspekt marketingowy bryły, daleko odsuniętej od najbardziej "marketingowej" strony. Brak odniesienia do terenów pomiędzy Falą a stadionem - brak opisu programu, powiązań przestrzennych i funkcjonalnych. Chyba brak boiska treningowego?
Szybko wybrano zwycięską ofertę, której cena była podstawowym kryterium (!). Te same mankamenty mają oczywiście wszystkie inne projekty, ale to nie wina projektantów, tylko przygotowujących zapytanie ofertowe. Gdyż jakie pytanie, taka odpowiedź. I tego właśnie nie jestem w stanie zrozumieć. Chciałbym poznać nazwiska osób, które przygotowywały kontekst urbanistyczny i komunikacyjny, program funkcjonalny i zapytanie ofertowe. Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego pominięte zostały potencjalne, wymienione wyżej atuty lokalizacji. Chciałbym także znać wyniki konsultacji społecznych nad tym projektem.
Wniosek? Kolejna zmarnowana szansa optymalnego wykorzystania: czasu, miejsca i publicznych pieniędzy. Szkoda.
Mówi się, że część łodzian wyprowadza się poza granice miasta, bo brakuje im działek budowlanych. Ja bym dodał, że są też i tacy, którzy nie mogą patrzeć na to, jak ich podatki są wydawane nieracjonalnie. Jest jeszcze szansa na weryfikację tej pochopnej decyzji, umowa nie jest podpisana, łopata nie jest wbita.
Zacznijmy od decyzji o wielkości obiektu. Nie jestem specjalistą od imprez piłkarskich, ale wydaje mi się, że budowanie stadionu na kilkanaście tysięcy widzów wyłącza go z sieci, na których rozgrywa się znaczące międzynarodowe spotkania, a więc w rachubę wchodzą tylko mecze czy imprezy o charakterze lokalnym. Wyklucza to istotne zasilanie budżetu stadionu z reklam liczących się reklamodawców - podwyższa to wielkość dotacji z budżetu gminy. Przypomnę, że takich niespodzianek do utrzymania mamy kilka, na przykład: Atlas Arena, "stara" Hala Sportowa, Bombonierka, MTŁ, Fala, a za chwilę dojdzie EC-1. Są to w sumie dziesiątki milionów złotych z naszych podatków. Dlatego nowe inwestycje należy kreować tak, by miały możliwość w jak największym stopniu samofinansowania się - nie wolno im na wstępie zabierać takiej szansy.
Pani Prezydent Hanna Zdanowska, podejmując decyzję o rozproszeniu środków, czyli budowie "stadioniku" przy alei Unii i istotnym dofinansowaniu rozbudowy stadionu (też ułomnego) na Widzewie, zachowała się nie jak silny gospodarz - samorządowiec, lecz polityk bojący się reakcji zwaśnionych kibiców. Mnie reakcja kibiców ani ziębi, ani parzy, bo lubię oba kluby, dlatego patrzę na to chłodnym okiem i martwi mnie marnotrawienie naszych podatków. Wniosek? Zbudujmy jeden przyzwoity stadion miejski - nie stać nas na dwa wyroby stadionopodobne.
Lokalizacja? Jeżeli nie bierzemy pod uwagę lokalizacji nowych typu Brus czy Henryków, niewątpliwie nieuciążliwych dla systemu miejskiego, to z rozpatrywanych dwóch, czyli stadionu Widzewa i stadionu ŁKS-u, uważam, że lepszą jest lokalizacja przy alei Unii. W punktach podsumuję jej potencjalne walory:
* w centrum, a na uboczu, jej uciążliwości związane z obsługą dużej liczby widzów można odizolować od pozostałej struktury miejskiej;
* sąsiedztwo dworca kolejowego, kolei aglomeracyjnej i kolei dużych prędkości (oby!) z możliwością połączenia kolejowego lotniskiem na Lublinku;
* łatwe powiązanie z komunikacją miejską poprzez tramwaj i autobus w Trasie W-Z, jak również w układzie północ - południe;
* ze względu na sąsiedztwo Trasy W-Z i kolei obiekt mógłby się stać jak katowicki Spodek wizytówką architektoniczną miasta, gdzie umieszczone logo mogłoby przynosić niezły dochód;
* last but not least - bezpieczna odległość od struktur mieszkaniowych, potencjalnie protestujących mieszkańców przeciw niewątpliwie dużym uciążliwościom związanym ze stadionami.
Lokalizację więc wybrano prawidłowo, ale ciśnie się na usta "inwestycja typowo po łódzku". Patrzę na to jako architekt, urbanista i człowiek, który swoją wiedzę o inwestowaniu i kształtowaniu przestrzeni zdobył nie tylko za biurkiem. W innych krajach o wyższym stopniu świadomości lokalizację, jaką mamy w Łodzi, wykorzystano by perfekcyjnie, bo trudno sobie lepszą wyobrazić - chciałoby się zatrzeć ręce - była szansa na cud. Ale nie w Łodzi, w Łodzi musi być po łódzku - bez szerokiego, kompleksowego i wizjonerskiego spojrzenia.
Cóż wynika z wizualizacji? Brak bezkolizyjnego połączenia pomiędzy dworcem (lepiej jednym z peronów) i stadionem. Wielki, ziejący pustką przez sześć dni w tygodniu parking od najatrakcyjniejszej urbanistycznie, architektonicznie i marketingowo strony - w okolicy całego zespołu powinien być płatny parking na maksymalnie 300 aut - gdzie miejsce byłoby wykupywane razem z biletem, i to w bardzo wysokiej cenie.
Brak dworca tramwajowego i autobusowego dla dowiezienia i rozwiezienia kibiców/widzów transportem miejskim - taki powinien być preferowany system obsługi, a nie dojazd samochodami, jak się tu proponuje, zgodnie zresztą z aktualnie panującą archaiczną doktryną "Łódź miastem dla samochodów". Tak naprawdę parkingi strategiczne obsługujące stadion i Atlas Arenę winne być zlokalizowane na skraju miasta, a dojazd do nich tylko komunikacją miejską. O tym warto pomyśleć teraz, a nie, gdy zupa się wyleje.
Kiepski aspekt marketingowy bryły, daleko odsuniętej od najbardziej "marketingowej" strony. Brak odniesienia do terenów pomiędzy Falą a stadionem - brak opisu programu, powiązań przestrzennych i funkcjonalnych. Chyba brak boiska treningowego?
Szybko wybrano zwycięską ofertę, której cena była podstawowym kryterium (!). Te same mankamenty mają oczywiście wszystkie inne projekty, ale to nie wina projektantów, tylko przygotowujących zapytanie ofertowe. Gdyż jakie pytanie, taka odpowiedź. I tego właśnie nie jestem w stanie zrozumieć. Chciałbym poznać nazwiska osób, które przygotowywały kontekst urbanistyczny i komunikacyjny, program funkcjonalny i zapytanie ofertowe. Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego pominięte zostały potencjalne, wymienione wyżej atuty lokalizacji. Chciałbym także znać wyniki konsultacji społecznych nad tym projektem.
Wniosek? Kolejna zmarnowana szansa optymalnego wykorzystania: czasu, miejsca i publicznych pieniędzy. Szkoda.
Mówi się, że część łodzian wyprowadza się poza granice miasta, bo brakuje im działek budowlanych. Ja bym dodał, że są też i tacy, którzy nie mogą patrzeć na to, jak ich podatki są wydawane nieracjonalnie. Jest jeszcze szansa na weryfikację tej pochopnej decyzji, umowa nie jest podpisana, łopata nie jest wbita.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 71 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
31 głosów
-
List: Stadion w Łodzi - kolejna zmarnowana szansa?
mineyko
26.12.11, 19:53
Czym tu się martwić, dopłaci Unia, a pieniądze unijne przecież spadają z nieba!»
-
szczyt obłudy ...
old_lodzer
26.12.11, 20:16
... i nie mam na myśli tego, iż Biliński nagle się obudził. Bo nie jest ważne to, że próbujący wrócić do politycznego życia architekt coś napisał, tylko zastanawiający jest fakt, że list ten»
-
List: Stadion w Łodzi - kolejna zmarnowana szansa?
ksantypa_222
27.12.11, 00:54
Znakomity pomysł! Wywalenie ponad 200 budżetowych mln. zł. dla ŁKSu, który szybciutko wyląduje w IV lidze!!! Skąd pieniądze na zakup dobrej klasy zawodników? Kto szuka sponsorów? Jako baba »



