Za palenie śmieciami w piecu mandat - nawet 500 zł

Maciej Stańczyk
14.12.2011 , aktualizacja: 14.12.2011 12:37
A A A Drukuj
Smród, gryzący dym, obawa o własne zdrowie. Od kilku lat mieszkańcy łódzkiego Marysina skarżą się na uciążliwe sąsiedztwa serwisu samochodowego przy ul. Astrów. Twierdzą, że właściciel ogrzewa budynek, paląc opony, śmieci i stare okna. I nie mogą znaleźć pomocy

Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Problem powraca każdej zimy. Gdy tylko robi się chłodniej, z komina nad warsztatem samochodowym zaczyna się wydobywać dym.

- Tam jest chyba cała tablica Mendelejewa. Najgorzej jest rano i wieczorami. Wystarczy, że wyjdę po drewno i już całe ubranie przesiąka tym chemicznym smrodem - mówi pani Olga, jedna z mieszkanek sąsiedniej ulicy.

Sąsiedzi warsztatu twierdzą, że kilkakrotnie powiadamiali o problemie straż miejską. - Usłyszeliśmy, że nie mogą wejść na teren, jeśli właściciel się nie zgodzi - dodaje pani Olga.

- Możemy interweniować tylko przy otwartym ogniu - mówi Radosław Kluska, rzecznik straży miejskiej.

Doniesieniami o paleniu śmieciami przez przedsiębiorców zainteresował się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

- Przeprowadzamy niezapowiedziane kontrole. Wystarczy skontaktować się z nami. Można to zrobić za pomocą poczty elektronicznej, adres jest na naszej stronie internetowej www.wios.lodz.pl - zachęca Anna Diehl z WIOŚ.

Podczas kontroli pracownik inspektoratu sprawdza, czym aktualnie pali się w piecu. - Otwieramy palenisko, patrzymy, co jest dookoła. Możemy zażądać rachunków za zakup paliwa - wyjaśnia Diehl.

Szefowa wydziału kontroli zastrzega jednak, że brzydki zapach nie zawsze jest spowodowany paleniem śmieci. - Cena węgla wynosi od 300 do 900 zł za tonę. Ten najtańszy, najgorszej jakości, podczas spalania uwalnia dym, który może sugerować, że do pieca wrzucono chemicznie zanieczyszczone paliwo. Podobnie jest z mokrym drewnem, które daje biały, gryzący dym. Często spotykaliśmy się z takimi przypadkami - opowiada Diehl.

W takiej sytuacji inspektorzy nie mogą nic zrobić, bo chociaż szkoda jest, to nie złamano prawa. Natomiast jeśli udowodnią, że przedsiębiorca używa odpadów jako paliwa, mogą wystawić mandat w wysokości 500 zł. - Jeśli proceder się powtarza, kierujemy sprawę do sądu - dodaje Diehl.

Postępowanie w sprawie każdorazowego zgłoszenia może trwać nawet miesiąc.

Udało nam się porozmawiać z właścicielem warsztatu. - Zarzuty są nieprawdziwe, nic więcej nie mam do powiedzenia - usłyszeliśmy.

maciej.stanczyk@lodz.agora.pl

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład