Z części golfa, fiata i stara uczniowie zrobili traktor
12.12.2011
, aktualizacja: 12.12.2011 17:42
Tylko koła i maska są od ursusa.
ZOBACZ TAKŻE
- Uczniowie z Łodzi najlepsi w Polsce. Mają wyobraźnię! (09-04-12, 16:46)
- Likwidują słynną szkołę, bo znaleźli się spadkobiercy (02-12-11, 19:30)
- Uczniowie odpowiadali na pytania o AIDS. Ile wiedzą? (25-11-11, 19:10)
- Pierwsza taka szkoła w Łodzi i druga w Polsce [ZDJĘCIA] (21-11-11, 18:18)
- O seksie warto rozmawiać z dzieciakami. A nawet trzeba (18-11-11, 08:00)
- Seks rozgrzał radnych. W szkołach będą nowe lekcje! (16-11-11, 23:05)
- Łódzka szkoła zrobiła porządek z krzyżami w salach (10-11-11, 06:00)
Szkoła samochodowa przy ul. Prożka w Łodzi zdobyła unijne pieniądze na zajęcia, których nie ma w programie. Najpierw uczniowie uczyli się, jak zrobić stronę internetową własnej firmy, potem jak założyć tę firmę. Mieli też tygodniowe praktyki w warsztatach volvo, skody, fiata, opla, a na koniec podzielili się na grupy. Każda sama wybrała temat. Jedna zajęła się zgłębianiem różnych układów hamulcowych, druga badała opony, a jeszcze inna zrobiła... traktor. Prawdziwy wiejski traktor!
- Ramę z kołami i maskę po starym ursusie kupiliśmy na szrocie. Pozostałe części również. Silnik jest z golfa, układ hamulcowy z poloneza, kierownica i fotel z cinquecento, a tylny most napędowy ze stara. Tylko reflektory są nowe, ze sklepu - opowiada Kacper, jeden z projektantów i budowniczych traktora. Duma rozpiera także jego kolegów z grupy: Michała, Marcina, Nikodema, Patryka i dwóch Mariuszów. - Musieli wykazać się pomysłowością i sporą wiedzą - chwali Grzegorz Królikowski, nauczyciel, pod którego okiem powstawał nietypowy pojazd jak na szkołę, nawet samochodową.
Uczniowie mieli frajdę, przy okazji wiele się nauczyli. - Przede wszystkim projektowania i wykonywania instalacji elektrycznych - mówi Michał. - Ale również pracy w grupie - dodaje Marcin.
- Traktor to też pojazd. Gdy się popsuje, naprawia go mechanik samochodowy. Nawet na politechnice był kiedyś kierunek: samochody i ciągniki - mówi dyrektor szkoły Ireneusz Mielczarek, który cieszy się, że uczniowie o tym przypomnieli.
Traktor stoi w szkolnym warsztacie, ale już wkrótce będzie służył całej szkole. - Z przodu założymy mu łychę, żeby mógł odśnieżać. Mamy wielki teren, zimą się przyda - cieszy się dyrektor. Jeden z nauczycieli zauważa, że nie tylko zimą. - Moi uczniowie dorobili do traktora przyczepę. Jesienią można ładować na nią liście i gałęzie, a wiosną śmieci - podsuwa pomysł Dariusz Kowalczyk.
Wkrótce szkoła z ul. Prożka podsumuje unijny projekt. Poszczególne grupy pochwalą się tym, co zrobiły. Najlepsze dostaną nagrody. Konstruktorzy traktora są oczywiście wśród faworytów, ale szacunek wzbudza też prawdziwa encyklopedia o trabantach, syrenkach, maluchach, zastawach, warszawach, czyli pojazdach z czasów PRL, w których komfort podróży tylko nieznacznie przewyższał jazdę traktorem.
- Ramę z kołami i maskę po starym ursusie kupiliśmy na szrocie. Pozostałe części również. Silnik jest z golfa, układ hamulcowy z poloneza, kierownica i fotel z cinquecento, a tylny most napędowy ze stara. Tylko reflektory są nowe, ze sklepu - opowiada Kacper, jeden z projektantów i budowniczych traktora. Duma rozpiera także jego kolegów z grupy: Michała, Marcina, Nikodema, Patryka i dwóch Mariuszów. - Musieli wykazać się pomysłowością i sporą wiedzą - chwali Grzegorz Królikowski, nauczyciel, pod którego okiem powstawał nietypowy pojazd jak na szkołę, nawet samochodową.
Uczniowie mieli frajdę, przy okazji wiele się nauczyli. - Przede wszystkim projektowania i wykonywania instalacji elektrycznych - mówi Michał. - Ale również pracy w grupie - dodaje Marcin.
- Traktor to też pojazd. Gdy się popsuje, naprawia go mechanik samochodowy. Nawet na politechnice był kiedyś kierunek: samochody i ciągniki - mówi dyrektor szkoły Ireneusz Mielczarek, który cieszy się, że uczniowie o tym przypomnieli.
Traktor stoi w szkolnym warsztacie, ale już wkrótce będzie służył całej szkole. - Z przodu założymy mu łychę, żeby mógł odśnieżać. Mamy wielki teren, zimą się przyda - cieszy się dyrektor. Jeden z nauczycieli zauważa, że nie tylko zimą. - Moi uczniowie dorobili do traktora przyczepę. Jesienią można ładować na nią liście i gałęzie, a wiosną śmieci - podsuwa pomysł Dariusz Kowalczyk.
Wkrótce szkoła z ul. Prożka podsumuje unijny projekt. Poszczególne grupy pochwalą się tym, co zrobiły. Najlepsze dostaną nagrody. Konstruktorzy traktora są oczywiście wśród faworytów, ale szacunek wzbudza też prawdziwa encyklopedia o trabantach, syrenkach, maluchach, zastawach, warszawach, czyli pojazdach z czasów PRL, w których komfort podróży tylko nieznacznie przewyższał jazdę traktorem.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Z części golfa, fiata i stara uczniowie zrobili...
terleo
13.12.11, 07:52
Teraz z syreny zrobią mercedesa, majbacha i ekspres do kawy.V. Dynger von Wunder.»




więcej zdjęć