Ostra walka na noże o miejsca parkingowe w Łodzi
30.11.2011
, aktualizacja: 30.11.2011 16:48
Masz auto zarejestrowane poza Łodzią? Odwiedził cię znajomy z Wrocławia? Uważaj, gdzie stawiasz samochód, bo walka o miejsca parkingowe znowu się nasila. Coraz częściej jako argumentu używa się noża.
ZOBACZ TAKŻE
- Pies zaprowadził strażników do ledwo żywego przyjaciela (16-12-11, 13:03)
- Za palenie śmieciami w piecu mandat - nawet 500 zł (14-12-11, 09:00)
- Policjant nie zainterweniuje, bo je kebab. Jest kara (14-12-11, 08:00)
- Kradł katalizatory ze stojących na parkingu samochodów (10-11-11, 10:21)
- Zjechał z drogi na parking, staranował cztery auta (04-10-11, 15:00)
- Zlikwidowali plac zabaw. W zamian pod oknami parking (22-09-11, 09:53)
- Pierwsze dwa parkingi rowerowe na jezdni [ZDJĘCIA] (12-09-11, 19:26)
- Pan Rysiu i spółka - pijani samozwańczy parkingowi (19-07-11, 20:37)
Ulica Czernika, sam środek wielkiego blokowiska na Widzewie. Pod klatkami mnóstwo samochodów, zajęty każdy fragment wolnej przestrzeni. Na parkingu stoi auto na krakowskich numerach. Rano w dwóch oponach nie ma powietrza. Ktoś przedziurawił je nożem.
- To był samochód mojej ciotki, która przyjechała w odwiedziny. Nie pierwszy raz zdarzają się takie przypadki na naszym osiedlu - mówi pani Karolina, mieszkanka bloku przy Czernika. - Sąsiadce, która na studia przyjechała ze Skierniewic, też ktoś przeciął opony tydzień wcześniej.
Samochodowy nożownik nie oszczędził także renault na poznańskich rejestracjach. To służbowe auto jednego z sąsiadów pani Karoliny, który na osiedlu mieszka od lat.
To już plaga w Łodzi. Nagminne stają się przypadki dziurawienia opon aut, która wydają się obce. Dwa tygodnie temu ofiarą walki o miejsce stała się Ewa, studentka wynajmująca mieszkanie przy ul. Piotrkowskiej. Swojego fiata uno trzymała w bramie, na posesji. Jej samochód ma warszawskie rejestracje. - Chciałam jechać rano nas uczelnię, a tu flak w oponach. Nie ma przypadku, jedna przebita z przodu, druga z tyłu - opowiada.
Ewa nie zgłosiła uszkodzenia na policję, bo - jak mówiła - nie wierzy, że uda się ustalić sprawców. Zdanie zmieniła w poniedziałek, gdy po raz drugi ktoś podziurawił jej nożem opony. Tym razem wszystkie cztery. Wymiana kosztowała kilkaset złotych.
Policjanci tylko w ciągu tygodnia odnotowali trzy zgłoszenia o przebitych oponach w okolicy dworca Łódź Kaliska i na przyblokowym parkingu na Górnej.
Podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi: - Najczęściej takie akty wandalizmu mają związek z walką o miejsca parkingowe na osiedlach.
Na Widzewie, w okolicach dworca, mieszkańcy próbują zarezerwować sobie miejsca parkingowe, mimo że teoretycznie należą one do wszystkich lokatorów i - jak podkreśla prezes spółdzielni Roman Niewiadomski - ich gości. Przed niektórymi blokami lokatorzy mają słupki zamykane na kłódkę, tak by nikt tam nie stanął. - Na najbliższym walnym zebraniu będziemy o tym rozmawiać - zapewnia Niewiadomski. "Prywatne" parkingi mają zniknąć.
Co pozostaje właścicielom samochodów z obcymi rejestracjami, którzy boją się, czy będą mieli jak odjechać spod nie swojego domu? Na razie chyba tylko parkingi strzeżone.
- To był samochód mojej ciotki, która przyjechała w odwiedziny. Nie pierwszy raz zdarzają się takie przypadki na naszym osiedlu - mówi pani Karolina, mieszkanka bloku przy Czernika. - Sąsiadce, która na studia przyjechała ze Skierniewic, też ktoś przeciął opony tydzień wcześniej.
Samochodowy nożownik nie oszczędził także renault na poznańskich rejestracjach. To służbowe auto jednego z sąsiadów pani Karoliny, który na osiedlu mieszka od lat.
To już plaga w Łodzi. Nagminne stają się przypadki dziurawienia opon aut, która wydają się obce. Dwa tygodnie temu ofiarą walki o miejsce stała się Ewa, studentka wynajmująca mieszkanie przy ul. Piotrkowskiej. Swojego fiata uno trzymała w bramie, na posesji. Jej samochód ma warszawskie rejestracje. - Chciałam jechać rano nas uczelnię, a tu flak w oponach. Nie ma przypadku, jedna przebita z przodu, druga z tyłu - opowiada.
Ewa nie zgłosiła uszkodzenia na policję, bo - jak mówiła - nie wierzy, że uda się ustalić sprawców. Zdanie zmieniła w poniedziałek, gdy po raz drugi ktoś podziurawił jej nożem opony. Tym razem wszystkie cztery. Wymiana kosztowała kilkaset złotych.
Policjanci tylko w ciągu tygodnia odnotowali trzy zgłoszenia o przebitych oponach w okolicy dworca Łódź Kaliska i na przyblokowym parkingu na Górnej.
Podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi: - Najczęściej takie akty wandalizmu mają związek z walką o miejsca parkingowe na osiedlach.
Na Widzewie, w okolicach dworca, mieszkańcy próbują zarezerwować sobie miejsca parkingowe, mimo że teoretycznie należą one do wszystkich lokatorów i - jak podkreśla prezes spółdzielni Roman Niewiadomski - ich gości. Przed niektórymi blokami lokatorzy mają słupki zamykane na kłódkę, tak by nikt tam nie stanął. - Na najbliższym walnym zebraniu będziemy o tym rozmawiać - zapewnia Niewiadomski. "Prywatne" parkingi mają zniknąć.
Co pozostaje właścicielom samochodów z obcymi rejestracjami, którzy boją się, czy będą mieli jak odjechać spod nie swojego domu? Na razie chyba tylko parkingi strzeżone.
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Ostra walka na noże o miejsca parkingowe w Łodzi
terleo
01.12.11, 06:55
UWAGA! Noże są tępe i zardzewiałe.V. Dynger von Messer.»
-
Dlaczego w normalnych krajach
marryinc
24.12.11, 07:16
nie jeździ po ulicach tyle aut, które się nie nadają do jazdy i stwarzają niebezpieczeństwo na drogach? Przypuszczam, że co piąte auto na polskiej drodze nie nadaje się do jeżdżenia. »




więcej zdjęć