Zgubiła firmowe pieniądze. Skłamała, że ją napadli
18.11.2011
, aktualizacja: 18.11.2011 14:15
Gdy 24-latka zorientowała się, że zgubiła 3,5 tysiąca złotych, postanowiła zgłosić się na policję. Twierdziła, że została napadnięta i okradziona. Policjanci szybko doszli do wniosku, że coś w jej zeznaniach nie pasuje.
ZOBACZ TAKŻE
- Bonnie i Clyde z gminy Sokołów. Staną przed sądem (22-12-11, 11:40)
- Napadł na bank. Złapali go przechodnie, ma areszt (20-12-11, 11:21)
- Zaatakował w autobusie.Przyłożył kobiecie nóż do twarzy (02-12-11, 12:33)
- Napadli na przechodnia.Przewrócili go, pobili i okradli (02-12-11, 11:45)
- Napadł w nocy na taksówkarza. Bił, dusił, chciał okraść (29-11-11, 13:35)
- Wypadek na krajowej jedynce. Wybuch i dwoje rannych (20-11-11, 19:48)
- CBŚ zlikwidował gigantyczną uprawę konopi pod Łodzią (20-11-11, 12:17)
- Chcieli się dogrzać. Zginęli podtruci tlenkiem węgla (19-11-11, 11:29)
- Nie masz od rana wody. Zobacz kiedy naprawią usterkę (19-11-11, 09:17)
- Awantura na cmentarzu. Przechodnie zatrzymali złodzieja (18-11-11, 15:19)
- Zatrzymani dwaj łodzianie - sprawcy napadu na jubilera (13-11-11, 11:28)
- Drugi raz złapany na kradzieży paliwa z samochodu (08-11-11, 11:31)
- Po pijaku zniszczyła dwa samochody. Chciała dać łapówkę (08-11-11, 11:26)
- Zabił siekierą psa, bo go zdenerwował. Grożą mu 2 lata (03-11-11, 14:51)
Kobieta była zatrudniona w jednej z firm udzielających kredytów "z dostawą do domu", a pieniądze stanowiły własność przedsiębiorstwa.
15 listopada zgłosiła się do zgierskiej jednostki. Poinformowała, że kilka dni wcześniej, około godz. 20, gdy powracała od klientów, na ul. Narutowicza w Zgierzu została zaczepiona przez dwóch mężczyzn, którzy zażądali od niej pieniędzy. Zeznała, że posłusznie wydała sprawcom 3,5 tys. zł. Twierdziła też, że sprawcy uciekli w kierunku ul. Długiej.
Między kradzieżą a zgłoszeniem minęło sześć dni. Policjanci pytali, czemu tak długo czekała z poinformowaniem o napadzie. - Kobieta odparła, że była w szoku, a poza tym obawiała się reperkusji ze strony swoich przełożonych, którzy mogliby pomyśleć, że pieniądze zdefraudowała. Nie powiedziała również o kradzieży swoim bliskim, którzy, jak twierdziła, od początku byli przeciwni by pracowała w tej firmie - mówi nadkomisarz Liliana Garczyńska ze zgierskiej policji.
Na kolejne pytania zadawane przez policjantów odpowiadała zasłaniając się szokiem i problemami z pamięcią. Gdy znalazła się z funkcjonariuszami w miejscu, gdzie miało dojść do przestępstwa, i gdy policjanci chcieli krok po kroku odtworzyć jej drogę od klientów, aż do samego momentu napaści , również nie potrafiła im pomóc.
- Wiele faktów w tej sprawie budziło wątpliwości. Dopiero przesłuchania świadków i praca operacyjna funkcjonariuszy z Wydziału Kryminalnego zgierskiej jednostki potwierdziły, że kobieta wymyśliła całe zdarzenie, by uniknąć odpowiedzialności za zgubienie powierzonej jej przez firmę kwoty - dodaje Garczyńska.
Przesłuchana po raz kolejny kobieta przyznała się do kłamstwa, ale nie potrafiła logicznie wytłumaczyć w jakich okolicznościach pieniądze zniknęły.
15 listopada zgłosiła się do zgierskiej jednostki. Poinformowała, że kilka dni wcześniej, około godz. 20, gdy powracała od klientów, na ul. Narutowicza w Zgierzu została zaczepiona przez dwóch mężczyzn, którzy zażądali od niej pieniędzy. Zeznała, że posłusznie wydała sprawcom 3,5 tys. zł. Twierdziła też, że sprawcy uciekli w kierunku ul. Długiej.
Między kradzieżą a zgłoszeniem minęło sześć dni. Policjanci pytali, czemu tak długo czekała z poinformowaniem o napadzie. - Kobieta odparła, że była w szoku, a poza tym obawiała się reperkusji ze strony swoich przełożonych, którzy mogliby pomyśleć, że pieniądze zdefraudowała. Nie powiedziała również o kradzieży swoim bliskim, którzy, jak twierdziła, od początku byli przeciwni by pracowała w tej firmie - mówi nadkomisarz Liliana Garczyńska ze zgierskiej policji.
Na kolejne pytania zadawane przez policjantów odpowiadała zasłaniając się szokiem i problemami z pamięcią. Gdy znalazła się z funkcjonariuszami w miejscu, gdzie miało dojść do przestępstwa, i gdy policjanci chcieli krok po kroku odtworzyć jej drogę od klientów, aż do samego momentu napaści , również nie potrafiła im pomóc.
- Wiele faktów w tej sprawie budziło wątpliwości. Dopiero przesłuchania świadków i praca operacyjna funkcjonariuszy z Wydziału Kryminalnego zgierskiej jednostki potwierdziły, że kobieta wymyśliła całe zdarzenie, by uniknąć odpowiedzialności za zgubienie powierzonej jej przez firmę kwoty - dodaje Garczyńska.
Przesłuchana po raz kolejny kobieta przyznała się do kłamstwa, ale nie potrafiła logicznie wytłumaczyć w jakich okolicznościach pieniądze zniknęły.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Zgubiła firmowe pieniądze. Skłamała, że ją napadli
adamowski1
18.11.11, 16:35
Jak znam życie to pracownica Provident,firmy która pomimo restrykcyjnych przepisów odnośnie lichwiarskich pożyczek,z powodzeniem takowych udziela,wbrew prawu.Ciekawi mnie kto za nią »




