Specjalna Strefa Sztuki - straciliśmy czas i pieniądze
21.10.2011
, aktualizacja: 21.10.2011 07:12
Bez względu na to, czy projekt instalacji jest utworem, czy nie, miasto Łódź zachowuje się jak niefrasobliwy, kapryśny artysta.
ZOBACZ TAKŻE
- SSS:Łódź wycofała się z umowy z architektami z Niemiec (24-01-12, 18:19)
- Specjalna Strefa Sztuki: czy miasto złamało prawo? (29-04-11, 17:42)
- Specjalna Strefa Sztuki: radni pytali o szklaną rurę (26-10-10, 20:00)
- Specjalna Strefa Sztuki: czy minister wesprze projekt? (09-10-10, 08:00)
- Specjalna Strefa Sztuki pozbawiona unijnych pieniędzy! (29-09-10, 06:00)
- Specjalna Strefa Sztuki dostała pozwolenie na budowę (31-05-10, 17:23)
- Specjalna Strefa Sztuki (i polityki). Co z inwestycją? (29-04-10, 10:00)
Miasto najpierw ogłasza konkurs na budynek, który zapowiada jako ikonę Łodzi, serce miasta, naszą wieżę Eiffla (cytaty z wypowiedzi ówczesnego wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego). Następnie podpisuje ze zwycięzcą konkursu umowę na 37 mln zł (kwota obejmuje też nadzór autorski nad inwestycją). A w końcu szuka pretekstu, by... nie zapłacić za już wykonaną pracę projektantów.
Zobacz: Sąd: Łódź ma zapłacić Niemcom miliony za projekt SSS
Miasto - to ludzie. Decyzje podejmuje magistrat, ale pieniądze, jakie trzeba zapłacić, to pieniądze łodzian podatników. Najłatwiej byłoby napisać, że następca Tomaszewskiego - wiceprezydent Łukasz Magin - podjął złą decyzję, bo - jeśli nie pogrzebał z kretesem - to odesłał na dłuższy czas do lamusa projekt Specjalnej Strefy Sztuki. Tyle że gdyby wiceprezes w prywatnym przedsiębiorstwie popełnił taki błąd, pewnie odpowiadałby w sądzie za niegospodarność.
Po Maginie za projekt odpowiadał kolejny wiceprezydent - Marek Cieślak. Jeszcze deklarował w rozmowie z "Gazetą": "Łodzi niewątpliwie potrzebny jest jakiś wielki projekt, w cudzysłowie można go nazwać naszą wieżą Eiffla. Wydaje mi się, że jako miasto [...] skupimy się na umowie z wykonawcą głównym [niemieckimi architektami - przyp. red.]". Na słowach się skończyło. Bo choć nowi lokatorzy Piotrkowskiej 104 mieli prawie rok, by wyjaśnić, czy projekt instalacji jest utworem, zawrzeć ugodę i zapłacić za wykonaną część projektu, sprawa do czwartku czekała na rozstrzygnięcie. W sądzie.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 37 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
spróbujmy policzyć, ile pieniędzy ...
old_lodzer
21.10.11, 14:15
a może spróbujmy policzyć ile pieniędzy z miejskiej kasy zostało w ostatnich latach zmarnowane na utopijne projekty, nietrafione inwestycje, niepotrzebne koncepcje i audyty, strategie .... W»







więcej zdjęć