"Stali bywalcy" z Fabrycznego: gdzie mamy się podziać?
20.10.2011
, aktualizacja: 19.10.2011 20:07
Przy opustoszałym Fabrycznym jest spokojniej, niż kiedykolwiek. Ale czy bezpieczniej? - Mam wątpliwości. Wczoraj w tym rejonie zostałem cztery razy nagabywany przez podpitych ludzi. Prosili o pieniądze - mówi pan Marcin, czytelnik "Gazety". - Pewnie wynieśli się z dworca, ale nie z okolicy
Sprawdzamy. Na dworcowym parkingu stoi kilka samochodów. Perony puste, dworcowy budynek zamknięty. Od strony dworca autobusowego działa tylko jedna budka spożywcza. - Wyprzedajemy asortyment i uciekamy. Klientów i tak nie ma - informuje sprzedawca.
Przy innej budce, już zamkniętej, krząta się pan Darek. Kończy wyprowadzkę. - Zabieramy wszystko, co nasze: sprzęty, niesprzedane produkty, a klucze oddamy PKS - pan Dariusz wykręcał zamek z drzwi. - To też moje, biorę ze sobą. Pojęcia nie mam, z czego teraz będę żył. Z tej budki dwie rodziny się utrzymywały.
Na murku obok budek siedzi dwóch mężczyzn. Palą papierosy. - Co tu robimy? A co się pani głupio pyta? Siedzimy na zimnie, bo dworca już nie ma - denerwuje się jeden z nich. - To gdzie mamy się wynieść?
- Daj spokój, co się będziesz tłumaczył - radzi mu kolega.
Pod pobliską "Żabką" siedzi mężczyzna w czapce z daszkiem. - Na jedzenie zbieram. Znajdzie się jakiś grosz? - pyta zmęczonym głosem.
Zanim dojdziemy ulicą POW do Narutowicza spotykamy jeszcze jednego człowieka, który prosi "o drobne". - Bezdomnych i podpitych zawsze tu było sporo, ale teraz jakby bardziej ich widać - mówi starsza kobieta, mieszkanka ulicy Składowej. - Mnie nie przeszkadzają, już się przyzwyczaiłam, ale nie dziwię się, że ludzi mogą takie widoki niepokoić.
Strażnicy miejscy sprawdzili: - Nie mieliśmy jeszcze zgłoszeń, żeby nagabywano tu przechodniów w sposób natarczywy, czy oszukańczy, a samo żebranie nie jest zabronione - mówi Leszek Wojtas ze straży. - Nie zauważyliśmy problemu, ale to oczywiste, że umundurowanego strażnika nikt o pieniądze nie prosi. Obiecuję, że wyślemy w ten rejon dodatkowe patrole, żeby przechodnie poczuli się bezpieczniej.
Przy innej budce, już zamkniętej, krząta się pan Darek. Kończy wyprowadzkę. - Zabieramy wszystko, co nasze: sprzęty, niesprzedane produkty, a klucze oddamy PKS - pan Dariusz wykręcał zamek z drzwi. - To też moje, biorę ze sobą. Pojęcia nie mam, z czego teraz będę żył. Z tej budki dwie rodziny się utrzymywały.
Na murku obok budek siedzi dwóch mężczyzn. Palą papierosy. - Co tu robimy? A co się pani głupio pyta? Siedzimy na zimnie, bo dworca już nie ma - denerwuje się jeden z nich. - To gdzie mamy się wynieść?
- Daj spokój, co się będziesz tłumaczył - radzi mu kolega.
Pod pobliską "Żabką" siedzi mężczyzna w czapce z daszkiem. - Na jedzenie zbieram. Znajdzie się jakiś grosz? - pyta zmęczonym głosem.
Zanim dojdziemy ulicą POW do Narutowicza spotykamy jeszcze jednego człowieka, który prosi "o drobne". - Bezdomnych i podpitych zawsze tu było sporo, ale teraz jakby bardziej ich widać - mówi starsza kobieta, mieszkanka ulicy Składowej. - Mnie nie przeszkadzają, już się przyzwyczaiłam, ale nie dziwię się, że ludzi mogą takie widoki niepokoić.
Strażnicy miejscy sprawdzili: - Nie mieliśmy jeszcze zgłoszeń, żeby nagabywano tu przechodniów w sposób natarczywy, czy oszukańczy, a samo żebranie nie jest zabronione - mówi Leszek Wojtas ze straży. - Nie zauważyliśmy problemu, ale to oczywiste, że umundurowanego strażnika nikt o pieniądze nie prosi. Obiecuję, że wyślemy w ten rejon dodatkowe patrole, żeby przechodnie poczuli się bezpieczniej.
- 30 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Proponuję poszukać pracy ....
hal_gravity
20.10.11, 08:43
Coś napewno by się znalazło. Ale siedzenie i żebry są łatwiejsze. »
-
Gdzie mamy się podziać?
mineyko
20.10.11, 08:45
Najlepiej w Magistracie!»
-
Jest tyle pięknych miejsc w Łodzi, dokąd mogłoby
nieprawdziwypolak
20.10.11, 10:11
się przenieść menelstwo: cmentarz na Dołach, na Rzgowskiej, na Radogoszczu, w Gadce Starej, na Lodowej, na Złotnie... Gdzie tylko chcą !»




