Koncert w Atlas Arenie: dobry rock, zła ochrona
16.10.2011
, aktualizacja: 16.10.2011 22:39
Kilka tysięcy fanów rocka bawiło się w sobotę w największej łódzkiej hali na koncercie sześciu zespołów podczas Event Horizon Festival. Muzycy dali z siebie wszystko, ochrona zawiodła.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Pidżama Porno w łódzkiej Atlas Arenie, 15 października 2011 r.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Pidżama Porno w łódzkiej Atlas Arenie, 15 października 2011 r.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Pidżama Porno w łódzkiej Atlas Arenie, 15 października 2011 r.
ZOBACZ TAKŻE
- Koncert 30 Seconds To Mars. Jared w formie po pierogach (08-11-11, 00:38)
- 30 Seconds to Mars w Łodzi. "Przestań tyle myśleć!" (07-11-11, 23:00)
- Grali na barabanie, tańczyli oberka. W centrum Łodzi (07-11-11, 11:01)
- Dzieje się we wtorek: zobacz legendarny koncert Nirvany (17-10-11, 20:42)
GALERIA ZDJĘĆ
- Happysad, Pidżama Porno, Dezerter... tak bawiła się Atlas Arena (16-10-11, 22:32)
Happysad, Pidżama Porno, Dezerter... Zobacz jak bawiła się Atlas Arena w czasie Event Horizon Festival
Podczas 8-godzinnego występu na scenie Atlas Areny wystąpiło sześć zespołów: Living on Venus, Hurt, Akurat, Dezerter, Happysad i Pidżama Porno. Hala zapełniła się w trzech czwartych skaczącymi i pogującymi ludźmi.
Tego wieczoru przy al. Bandurskiego królował melodyjny postpunk okraszany poetyzującymi tekstami, które najlepiej trafiają w nastoletnie serca. Ci, którzy lubią cukierkową estetykę ponabijaną ćwiekami, nie mogli czuć się zawiedzeni. Porcja ich ulubionej muzyki była porównywalna do niejednego dnia na dużym letnim plenerowym festiwalu. Dla tych, którzy mają muzyczny żołądek bardziej wyczulony na rockowe cukierki, końcówka koncertu mogła stać się nużąca. Jedyne ostre danie, choć niezbyt obfite, zaserwowali muzycy punkowego Dezerta - jak zwykle było szybko, mocno i z pazurem.
- Przyjechałem na Dezertera i Pidżamę Porno - mówi Tomek z Częstochowy. - To kapele, które w tekstach mówią nie o banałach, a ważnych sprawach. Dziś ludzie na całym świecie protestowali przeciwko niesprawiedliwości. Gdy słucham "Dla zysku" Dezertera, czuję się, jakbym protestował na Wall Street.
Innym politycznym gestem podczas koncertu było zaproszenie na scenę przez Pidżamę Porno wokalistę Apatii - Matoła. Zachęcił wszystkich zebranych w hali do udziału w kontrmarszu w Warszawie: - Zapraszam wszystkich na 11 listopada na blokadę marszu nazistów.
Zespoły nie oszczędzały się, prezentując znane wśród rockowych wyjadaczy przeboje. Były radiowe i undergroundowe hity. Spontanicznego i bezpretensjonalnego kontaktu z publicznością mogła zaś uczyć się od wykonawców niejedna zblazowana gwiazda pop.
Najgorszym punktem koncertu była ochrona, która wielu osobom mogła popsuć wieczór. Wąskie przejście w kluczowym miejscu korytarza wymusiło na ludziach ruch wahadłowy. Mimo to ochrona nie pozwalała - już po zakończeniu koncertu - na przejście do szatni trybunami, dodatkowo zagęszczając tłum. Nawet ci, którzy chcieli przeczekać największe natężenie ruchu, byli niegrzecznie wypraszani z miejsc i zmuszani do stania w długiej kolejce.
Najbardziej kuriozalne wydarzenie z udziałem ochrony zdarzyło się jednak w świetle reflektorów. Jeden z ochroniarzy postanowił w brutalny sposób wyprowadzić ze sceny członka obsługi technicznej gwiazdy wieczoru - Pidżamy Porno. Najwidoczniej sądził, że mężczyzna poprawiający kable na scenie jest niesfornym fanem stwarzającym zagrożenie dla występu. Krzysztof "Grabaż" Grabowski, wokalista Pidżamy, nie szczędząc sprawcy zamieszania niecenzuralnych słów, próbował powstrzymać ściągnięcie technicznego w stronę tłumu.
Bawiąca się publiczność napierała na barierki tak mocno, że te przesuwały się w stronę sceny. Organizatorzy kilkakrotnie prosili muzyków, by ci ze sceny poprosili publiczność o cofnięcie się. Karnie cofający się o kilka kroków wielotysięczny tłum dbał o swoje bezpieczeństwo bardziej niż osoby, które zdecydowały się ustawić chybotliwe barierki przed sceną.
- My się nie chcemy bić, my się chcemy całować - cytował Grabaż jedną z piosenek Happysad. - Chodzi o wasze bezpieczeństwo. To nie moja wina, że są tu barierki pamiętające pierwsze ejakulacje Breżniewa.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




więcej zdjęć