Sprawa Specjalnej Strefa Sztuki w łódzkim sądzie
13.10.2011
, aktualizacja: 13.10.2011 18:17
Czy miasto Łódź zapłaci niemieckiemu architektowi 10 mln zł za projekt Specjalnej Strefy Sztuki? Wyrok w tej sprawie zapadanie w przyszłym tygodniu
ZOBACZ TAKŻE
- SSS:Łódź wycofała się z umowy z architektami z Niemiec (24-01-12, 18:19)
- Z sądu. Ukarani za zatrzymywanie pociągów (12-10-11, 12:39)
- Z sądu: Niemiecki architekt pozywa miasto o 6 milionów (04-08-11, 11:41)
Specjalna Strefa Sztuki, monumentalny budynek w kształcie rury, miała być wizytówką miasta i jednym z głównych budynków planowego Nowego Centrum Łodzi. Koszt tej ogromnej inwestycji szacowano na 400 mln zł. Magistrat miał zapłacić 96 mln, drugie tyle planował dołożyć samorząd województwa, a resztę miała sfinansować Unia Europejska.
Żeby wybrać projekt, zorganizowano międzynarodowy konkurs. Wygrała go niemiecka firma Moeller Architekten + Ingenieure, która zaproponowała ogromną rurę długości ponad 200 metrów. Potem zaczęły się problemy z unijną dotacją. Minister kultury Bogdan Zdrojewski najpierw przekonywał, że Łódź spełnia wszystkie wymagania. Potem przesłał do urzędu miasta pismo, że szansę będą miały projekty o wartości do 50 mln, co wykluczało łódzką inwestycję. Magistrat był jednak dobrej myśli.
W sierpniu ubiegłego roku miasto pokwitowało odbiór projektu budowlanego od niemieckich architektów i miało zapłacić im 10 mln zł wynagrodzenia. Ale nie zapłaciło. Do urzędu miasta przyszedł e-mail od przedstawiciela firmy Assmann, jednego z kilku podwykonawców niemieckiego architekta, który zaprojektował instalację sanitarną i elektryczną. Zawiadomił on urzędników, że nie dostał zapłaty za swoją pracę, dlatego nie przekazał praw autorskich do swojego projektu Moeller Architekten. Łukasz Magin, ówczesny wiceprezydent, zdecydował, że w takim razie miasto nie będzie mogło korzystać z projektu SSS i wstrzymał wypłatę, dopóki sprawa się nie wyjaśni.
- Uważamy, że dokumentacja projektowa ma wadę prawną, która sprawia, że nie możemy się nią posługiwać - mówi mecenas Jacek Turczak, pełnomocnik miasta.
Niemieckie biuro architektoniczne skierowało więc sprawę do łódzkiego sądu okręgowego, domagając się zapłaty 10 mln zł. Według reprezentującego firmę Adama Paschke, zgodnie z umową z miastem prawa autorskie do całego projektu miały być przekazane po zapłaceniu całości wynagrodzenia. - Poza tym naszym zdaniem projekt instalacji sanitarnej i elektrycznej nie jest chroniony prawem autorskim - dodał.
Wczoraj sąd przesłuchał m.in. Andrzeja Walczaka, architekta i współwłaściciela firmy Atlas, który do listopada ubiegłego roku był pełnomocnikiem prezydenta Łodzi do spraw Specjalnej Strefy Sztuki. - Nie wiem, dlaczego miasto nie chce zapłacić drugiej raty za projekt - mówił. - Po uzyskaniu pozwolenia na budowę projekt z budowlanego powinien przejść w fazę wykonawczego. A miasto nie zrobiło nic, aby kontynuować tę inwestycję i doprowadzić do jej realizacji.
Mecenas Paschke dopytywał byłego pełnomocnika o szczegóły umowy między architektem a miastem: - Kiedy firma Moeller miała przekazać prawa autorskie do projektu?
Walczak: - Prawa autorskie nie były w tej umowie uregulowane w sposób szczególny.
Sąd przesłuchał też Marka Cieślaka, obecnego wiceprezydenta, który ma w gestii m.in. inwestycje miejskie. Mówił, że w magistracie zorganizowano spotkanie, w którym uczestniczyli przedstawiciele miasta i niemieckiej firmy: - Jego celem było ewentualne odblokowanie płatności dla Moellera. Przedstawiono nam porozumienie między tą firmą i Assmannem, dotyczące wzajemnych rozliczeń i praw autorskich. Zapisy tego porozumienia były niejasne i budziły wątpliwości, czy spór między tymi firmami będzie rozwiązany. Zapytaliśmy Assmanna, czy to porozumienie rozstrzyga spór. Dostaliśmy odpowiedź, że nie.
Ogłoszenie wyroku odroczono do 20 października.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów




