Co zrobią w parlamencie dla samorządów? Mówią kandydaci
03.10.2011
, aktualizacja: 03.10.2011 09:29
Przed wyborami zapytaliśmy liderów list, czy jeśli już zostaną posłami, zagłosują za ustawami, które będą służyć samorządom i mieszkańcom Łodzi.
ZOBACZ TAKŻE
- Joński i Berger chcą, żeby Zdanowska ich pozwała (30-09-11, 15:13)
- Kogo popierają znani politycy i celebryci? [ZDJĘCIA]
- Wybory. Ziobro w Łodzi i pozew przeciw Zdanowskiej (30-09-11, 07:44)
- Czym może się skończyć lekceważenie wyborców PiS? (30-09-11, 06:00)
- Tomaszewski: - To PiS załatwił dla Polski Euro 2012 (05-10-11, 12:32)
- Sesja: Kolej aglomeracyjna i sprzedaż ośrodka w Rowach (05-10-11, 08:40)
- "Więcej kobiet, to mniej awantur" i "Jak żyć?" (04-10-11, 19:58)
- Kurski i Barski: Platforma quasilegalizuje narkotyki (04-10-11, 13:47)
- Chcesz głosować w innym okręgu? Weź dziś zaświadczenie (04-10-11, 09:05)
- Debaty przedwyborcze. Grabarczyk o przyszłości Łodzi (04-10-11, 07:07)
- Te kobiety prawdopodobnie zobaczymy w Sejmie ZDJĘCIA (04-10-11, 09:00)
- Kwiatkowski rozdawał ulotki na dworcu Łódź Fabryczna (03-10-11, 12:15)
- Głosuj na posłów, a wybierzesz też nowych radnych (29-09-11, 22:00)
Pytaliśmy o ustawy dotyczące rewitalizacji, nowelizację Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz o Ustawę o zwiększeniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym. O przyjęcie tych ustaw zabiega Kongres Ruchów Miejskich (około 50 organizacji pozarządowych, sąsiedzkich i społecznych z całej Polski).
Co odpowiedzieli kandydaci PO, SLD, PJN i PiS?
*Ustawa rewitalizacyjna
przygotowana przez Kancelarię Prezydenta RP zakłada m.in. dodatkowe rządowe fundusze na rewitalizację miast oraz zamrożenie czynszów na obszarach rewitalizowanych na określony czas (np. 10 lat), tak by na ożywianiu zaniedbanych dzielnic korzystali ich mieszkańcy.
Dziś bardzo często miasta rewitalizują jakąś dzielnicę, prywatni kamienicznicy podnoszą czynsze, bo rośnie atrakcyjność ich lokali, starzy mieszkańcy muszą się wyprowadzać, a ich miejsce zajmują nowi, bogatsi.
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (PJN): Popieram pomysł ustawy, bo takie rozwiązania sprawdzają się w wielu krajach Europy Zachodniej. To jest racjonalne gospodarowanie miejską przestrzenią, oparte na zintegrowanych planach rozwoju. Zasilenie z budżetu państwa części działań rewitalizacyjnych jest jak najbardziej zasadne w sytuacji, kiedy samorządy są ustawicznie obarczane nowymi zadaniami, w ślad za którymi nie idą finanse niezbędne do ich realizacji. Warto przy tym pamiętać, że na dobrze przeprowadzonych procesach rewitalizacji powinni skorzystać wszyscy mieszkańcy, a nie tylko właściciele posesji.
Cezary Grabarczyk (PO): Jestem za. Zakres działań zależeć będzie od stanu kasy publicznej, zarówno centralnej, jak i samorządowej. Wydaje się, że jeśli na rewitalizację wydawane są środki publiczne, to powinno się to wiązać z modelem czasowej rezygnacji przez inwestora z osiągania nadmiernych zysków, np. z tytułu czynszu za wynajem lokali mieszkalnych. Jednak w ostatecznym rachunku obszary zrewitalizowane, szczególne w centrach miast, będą w mniejszym lub większym stopniu poddawane procesom rynkowym.
Dariusz Joński (SLD): Łódź jest największym kamienicznikiem w Polsce, co stanowi ogromne wyzwanie dla działań rewitalizacyjnych. Odnawiając budynki, musimy pamiętać, że działamy nie tylko dla estetyki, ale przede wszystkim dla poprawienia jakości życia mieszkańców. Zwiększenie środków na rewitalizację kamienic i mądre ich wykorzystanie to pomysł, który na pewno poprę.
* Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym
ma pomóc w zniwelowaniu chaosu reklamowego (np. dając miastom prawo określenia precyzyjnych przepisów regulujących kwestię reklam i instrumenty ich egzekwowania), zwalczeniu niekontrolowanej i szkodliwej dla miast zabudowy. Na przykład tam, gdzie nie ma planów zagospodarowania - a jest tak na większości obszarów polskich miast - inwestorzy nie mogliby budować na podstawie zasady sąsiedztwa (skoro obok stoi wieżowiec, to mogę wybudować kilka kolejnych), ale na przykład na podstawie wytycznych studium zagospodarowania, które mają wszystkie miasta. Dodatkowo ustawa mogłaby nakazać konsultacje społeczne przed rozpoczęciem sporządzania planu zagospodarowania, a nie tylko po zakończeniu planowania, jak jest dziś.
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (PJN): Najwyższa pora wprowadzić zapisy dostosowujące polskie ustawodawstwo do postulatów sformułowanych w Karcie lipskiej z 2007 roku. Społeczność lokalna powinna mieć wpływ na zagospodarowanie przestrzenne na jak najwcześniejszym etapie. Przykład walki spółdzielców o zachowanie skweru w Łodzi dobitnie pokazuje, jak niewłaściwe są obecne uregulowania. Mieszkańcy wiedzą lepiej niż urzędnicy, co jest najbardziej potrzebne w okolicy. Poza wszystkim, niedopuszczalne jest ustawiczne zwlekanie z zatwierdzaniem planów zagospodarowania przestrzennego, jak ma to miejsce w Łodzi. Taki chaos sprzyja nieprawidłowościom.
Cezary Grabarczyk (PO): Jestem za ustawą, która zmieni planowanie i zagospodarowanie przestrzeni w Polsce. Doprowadzi to do przyspieszenia procesów inwestycyjnych, ale także do zwiększenia bezpieczeństwa: inwestora i lokalnej społeczności w zakresie przyjaznego kształtowania jej środowiska i zabudowy. Ważne jest, aby procesy planowania wyprzedzały mądre i potrzebne procesy inwestycyjne. Szczególna odpowiedzialność w tym zakresie ciąży na samorządzie lokalnym.
Dariusz Joński (SLD): Jednolitość i precyzyjność przepisów to klucz do sprawnego i zorganizowanego działania. Uściślenie zasad regulujących kwestię reklam i niekontrolowanej zabudowy to konieczność, której brak Łódź odczuwa wyjątkowo boleśnie. Uważam też, że nakazanie społecznego konsultowania planu zagospodarowania to bardzo ważny element. Myślę, że w przypadku tej ustawy nie mógłbym zagłosować przeciw, bo w mojej opinii bardzo pomogłaby nie tylko Łodzi, ale i wielu innym polskim miastom.
* Ustawa o zwiększeniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym
dawałaby im w każdym mieście inicjatywę wnoszenia projektów uchwał do rady miasta, którymi radni musieli by się zająć, inicjowania referendów lokalnych w ważnych dla miasta sprawach (np. lokalizacji spalarni śmieci, prywatyzacji transportu miejskiego itd.). Ważnym jej elementem byłoby wprowadzenie budżetu partycypacyjnego, czyli uchwalanego przez samych mieszkańców (rozwiązanie stosowane w wielu miastach na całym świecie, w Polsce eksperymentuje z tym Sopot, gdzie mieszkańcy zdecydują o tym, jak wydać 1 proc. budżetu).
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (PJN): W ogłoszonym kilka miesięcy temu podczas konwencji w Łodzi programie PJN "Rzeczpospolita Obywatelska" postulujemy jak najszersze korzystanie z referendów lokalnych. To dobry i skuteczny sposób na rozwój demokracji. Zasadnym wydaje się obniżenie wymaganej liczby podpisów pod obywatelskimi inicjatywami uchwałodawczymi [teraz jest to 6 tys. - przyp. red.]. Wprowadzenie budżetu partycypacyjnego traktuję jako kolejny etap tego samego procesu zwiększania demokracji lokalnej.
Cezary Grabarczyk (PO): Jestem za. Bardzo dobrym nurtem jest udział organizacji pozarządowych i lokalnego społeczeństwa w partycypacyjnym zarządzaniu gminą. To pomaga rozwiązywać lokalne problemy, a także uzyskiwać społeczną akceptację podejmowanych decyzji. Jest to w wysokim stopniu korzystny model wykorzystania potencjału i aktywności mieszkańców gminy, tworzy bezpieczne społecznie otoczenie procesów gospodarczych. Tworzy także obywatelskie poczucie współodpowiedzialności za jej stan i rozwój.
Dariusz Joński (SLD): Każdy pomysł pozwalający zwiększyć udział mieszkańców w tworzeniu prawa miejscowego jest godny poparcia. W Łodzi co najmniej 6 tys. mieszkańców może złożyć obywatelski projekt uchwały rady miejskiej i mieszkańcy coraz chętniej z tego korzystają. Udane referendum w sprawie odwołania prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego także pokazuje, jak bardzo łodzianie chcą mieć wpływ na życie swojego miasta. Partycypacja w tego typu działaniach rozbudza lokalny patriotyzm i więź z tworzonymi projektami. Jeżeli projekty ustaw będą zwiększały rolę mieszkańców w tworzeniu prawa miejscowego, na pewno będę je popierał.
Witold Waszczykowski, lider listy PiS, odmówił odpowiedzi na pytania. - Niestety, poważny polityk nie odpowie na te pytania w takim trybie. Odniesienie się do takich projektów ustaw wymaga wiedzy o tym, jak ustawa wpływa na zmiany prawne, jakich wymaga przepisów wykonawczych. I najważniejsze, jakie skutki finansowe powoduje dla budżetu państwa. W takich przypadkach jak wskazane ustawy nie głosuje się sercem czy sympatią do jakiegoś środowiska, lecz twardymi realiami prawnymi i finansowymi - odpowiedział kandydat PiS.
Co odpowiedzieli kandydaci PO, SLD, PJN i PiS?
*Ustawa rewitalizacyjna
przygotowana przez Kancelarię Prezydenta RP zakłada m.in. dodatkowe rządowe fundusze na rewitalizację miast oraz zamrożenie czynszów na obszarach rewitalizowanych na określony czas (np. 10 lat), tak by na ożywianiu zaniedbanych dzielnic korzystali ich mieszkańcy.
Dziś bardzo często miasta rewitalizują jakąś dzielnicę, prywatni kamienicznicy podnoszą czynsze, bo rośnie atrakcyjność ich lokali, starzy mieszkańcy muszą się wyprowadzać, a ich miejsce zajmują nowi, bogatsi.
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (PJN): Popieram pomysł ustawy, bo takie rozwiązania sprawdzają się w wielu krajach Europy Zachodniej. To jest racjonalne gospodarowanie miejską przestrzenią, oparte na zintegrowanych planach rozwoju. Zasilenie z budżetu państwa części działań rewitalizacyjnych jest jak najbardziej zasadne w sytuacji, kiedy samorządy są ustawicznie obarczane nowymi zadaniami, w ślad za którymi nie idą finanse niezbędne do ich realizacji. Warto przy tym pamiętać, że na dobrze przeprowadzonych procesach rewitalizacji powinni skorzystać wszyscy mieszkańcy, a nie tylko właściciele posesji.
Cezary Grabarczyk (PO): Jestem za. Zakres działań zależeć będzie od stanu kasy publicznej, zarówno centralnej, jak i samorządowej. Wydaje się, że jeśli na rewitalizację wydawane są środki publiczne, to powinno się to wiązać z modelem czasowej rezygnacji przez inwestora z osiągania nadmiernych zysków, np. z tytułu czynszu za wynajem lokali mieszkalnych. Jednak w ostatecznym rachunku obszary zrewitalizowane, szczególne w centrach miast, będą w mniejszym lub większym stopniu poddawane procesom rynkowym.
Dariusz Joński (SLD): Łódź jest największym kamienicznikiem w Polsce, co stanowi ogromne wyzwanie dla działań rewitalizacyjnych. Odnawiając budynki, musimy pamiętać, że działamy nie tylko dla estetyki, ale przede wszystkim dla poprawienia jakości życia mieszkańców. Zwiększenie środków na rewitalizację kamienic i mądre ich wykorzystanie to pomysł, który na pewno poprę.
* Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym
ma pomóc w zniwelowaniu chaosu reklamowego (np. dając miastom prawo określenia precyzyjnych przepisów regulujących kwestię reklam i instrumenty ich egzekwowania), zwalczeniu niekontrolowanej i szkodliwej dla miast zabudowy. Na przykład tam, gdzie nie ma planów zagospodarowania - a jest tak na większości obszarów polskich miast - inwestorzy nie mogliby budować na podstawie zasady sąsiedztwa (skoro obok stoi wieżowiec, to mogę wybudować kilka kolejnych), ale na przykład na podstawie wytycznych studium zagospodarowania, które mają wszystkie miasta. Dodatkowo ustawa mogłaby nakazać konsultacje społeczne przed rozpoczęciem sporządzania planu zagospodarowania, a nie tylko po zakończeniu planowania, jak jest dziś.
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (PJN): Najwyższa pora wprowadzić zapisy dostosowujące polskie ustawodawstwo do postulatów sformułowanych w Karcie lipskiej z 2007 roku. Społeczność lokalna powinna mieć wpływ na zagospodarowanie przestrzenne na jak najwcześniejszym etapie. Przykład walki spółdzielców o zachowanie skweru w Łodzi dobitnie pokazuje, jak niewłaściwe są obecne uregulowania. Mieszkańcy wiedzą lepiej niż urzędnicy, co jest najbardziej potrzebne w okolicy. Poza wszystkim, niedopuszczalne jest ustawiczne zwlekanie z zatwierdzaniem planów zagospodarowania przestrzennego, jak ma to miejsce w Łodzi. Taki chaos sprzyja nieprawidłowościom.
Cezary Grabarczyk (PO): Jestem za ustawą, która zmieni planowanie i zagospodarowanie przestrzeni w Polsce. Doprowadzi to do przyspieszenia procesów inwestycyjnych, ale także do zwiększenia bezpieczeństwa: inwestora i lokalnej społeczności w zakresie przyjaznego kształtowania jej środowiska i zabudowy. Ważne jest, aby procesy planowania wyprzedzały mądre i potrzebne procesy inwestycyjne. Szczególna odpowiedzialność w tym zakresie ciąży na samorządzie lokalnym.
Dariusz Joński (SLD): Jednolitość i precyzyjność przepisów to klucz do sprawnego i zorganizowanego działania. Uściślenie zasad regulujących kwestię reklam i niekontrolowanej zabudowy to konieczność, której brak Łódź odczuwa wyjątkowo boleśnie. Uważam też, że nakazanie społecznego konsultowania planu zagospodarowania to bardzo ważny element. Myślę, że w przypadku tej ustawy nie mógłbym zagłosować przeciw, bo w mojej opinii bardzo pomogłaby nie tylko Łodzi, ale i wielu innym polskim miastom.
* Ustawa o zwiększeniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym
dawałaby im w każdym mieście inicjatywę wnoszenia projektów uchwał do rady miasta, którymi radni musieli by się zająć, inicjowania referendów lokalnych w ważnych dla miasta sprawach (np. lokalizacji spalarni śmieci, prywatyzacji transportu miejskiego itd.). Ważnym jej elementem byłoby wprowadzenie budżetu partycypacyjnego, czyli uchwalanego przez samych mieszkańców (rozwiązanie stosowane w wielu miastach na całym świecie, w Polsce eksperymentuje z tym Sopot, gdzie mieszkańcy zdecydują o tym, jak wydać 1 proc. budżetu).
Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (PJN): W ogłoszonym kilka miesięcy temu podczas konwencji w Łodzi programie PJN "Rzeczpospolita Obywatelska" postulujemy jak najszersze korzystanie z referendów lokalnych. To dobry i skuteczny sposób na rozwój demokracji. Zasadnym wydaje się obniżenie wymaganej liczby podpisów pod obywatelskimi inicjatywami uchwałodawczymi [teraz jest to 6 tys. - przyp. red.]. Wprowadzenie budżetu partycypacyjnego traktuję jako kolejny etap tego samego procesu zwiększania demokracji lokalnej.
Cezary Grabarczyk (PO): Jestem za. Bardzo dobrym nurtem jest udział organizacji pozarządowych i lokalnego społeczeństwa w partycypacyjnym zarządzaniu gminą. To pomaga rozwiązywać lokalne problemy, a także uzyskiwać społeczną akceptację podejmowanych decyzji. Jest to w wysokim stopniu korzystny model wykorzystania potencjału i aktywności mieszkańców gminy, tworzy bezpieczne społecznie otoczenie procesów gospodarczych. Tworzy także obywatelskie poczucie współodpowiedzialności za jej stan i rozwój.
Dariusz Joński (SLD): Każdy pomysł pozwalający zwiększyć udział mieszkańców w tworzeniu prawa miejscowego jest godny poparcia. W Łodzi co najmniej 6 tys. mieszkańców może złożyć obywatelski projekt uchwały rady miejskiej i mieszkańcy coraz chętniej z tego korzystają. Udane referendum w sprawie odwołania prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego także pokazuje, jak bardzo łodzianie chcą mieć wpływ na życie swojego miasta. Partycypacja w tego typu działaniach rozbudza lokalny patriotyzm i więź z tworzonymi projektami. Jeżeli projekty ustaw będą zwiększały rolę mieszkańców w tworzeniu prawa miejscowego, na pewno będę je popierał.
Witold Waszczykowski, lider listy PiS, odmówił odpowiedzi na pytania. - Niestety, poważny polityk nie odpowie na te pytania w takim trybie. Odniesienie się do takich projektów ustaw wymaga wiedzy o tym, jak ustawa wpływa na zmiany prawne, jakich wymaga przepisów wykonawczych. I najważniejsze, jakie skutki finansowe powoduje dla budżetu państwa. W takich przypadkach jak wskazane ustawy nie głosuje się sercem czy sympatią do jakiegoś środowiska, lecz twardymi realiami prawnymi i finansowymi - odpowiedział kandydat PiS.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Co zrobią w parlamencie dla samorządów? Mówią k...
oliveira
03.10.11, 10:16
Dlaczego nie ma wypowiedzi PSL i RPP, które raczej wejdą do sejmu, a jest PJN, które nie ma na to większych szans? To "lekka" manipulacja, takie pomijanie partii, które mają całkiem sporą »
-
a co już zrobili?
old_lodzer
03.10.11, 12:17
wolałbym przeczytac co już zrobili dla miasta łódzcy parlamentarzyści. Np przyrosnieta do parlamentarnego stołka pani Katarasińska ...»
-
Co zrobią w parlamencie dla samorządów? Mówią k...
anettttt
03.10.11, 23:20
myślę ze minister gołosłowny na pewno nie będzie i w tym względzie- wystarczy popatrzeć na to jak nasz region zmienił się w ciągu ostatnich 4 lat »








