List: na drogach widać polską mentalność, jak z buszu

Mirosława Stasiewicz, Czytelniczka "Gazety"
15.08.2011 , aktualizacja: 15.08.2011 22:20
A A A Drukuj
Od dawna już mam potrzebę zabrania głosu w sprawie niebezpiecznej jazdy kierowców aut i rowerów.
Statystyczny polski kierowca?
shutterstock.com
Statystyczny polski kierowca?
Brakuje mi odpowiedniej rubryki w GAZECIE - codziennie mogłabym umieszczać tam opis zachowania i miejsce, nawet fotografie bandyckiego (w pełni świadomie używam tego niepolitycznego sformułowania) zachowania kierowców. Codziennie bowiem śmigają mi przed nosem lub "depczą" po piętach, kiedy przechodzę na zielonym; wszak mają strzałkę, a są silniejsi ode mnie, więc wygrywają.

Ów kierowca TIR-a, który rozjechał kobietę na Przybyszewskiego, nawet jej nie zauważył, wszak miał strzałkę, więc jechał. Słyszę też czasem trąbienie, tak! - trąbienie na mnie, gdy przechodzę po pasach na zielonym świetle!

Codziennie także śmigają obok mnie, zdecydowanie zbyt blisko, rowerzyści. Kilka lat temu świadomie wybrałam kierownicę roweru zamiast auta, ale tego lata świadomie schowałam rower do piwnicy - jestem piechurem, uznałam, że tak najbezpieczniej. Chociaż... po pasach jeżdżą rowerzyści, a przecież przepisy kategorycznie zabraniają!

Jest coś niedobrego w naszym kształceniu kierowców. Jest abnegacja w egzekwowaniu prawa przez odpowiednie służby, także jeśli chodzi o rowerzystów.

Oczekiwałabym od GAZETY uświadamiającej akcji czy raczej swoistego linczowania kierowców, może przyniesie to jakiś skutek. Może Policja, zawstydzona obywatelskim oburzeniem, pokaże się na ulicy, ukaże winnych wymuszania pierwszeństwa. Mam naprawdę dosyć ciągłego czytania o tym, jak to rowerzystom jest trudno poruszać się po Łodzi. Zacznijmy w końcu dyskutować o tym, że ci biedni rowerzyści notorycznie łamią przepisy, źle zachowują się w mieście, są zagrożeniem dla pieszych.

Wiem, że mój list niczego nie zmieni, ale musiałam go napisać, bo od półtora roku, kiedy wróciłam do kraju po wielomiesięcznym pobycie w Niemczech, nie mogę pogodzić się z polską kulturą na drogach. Widzenie czubka własnego nosa idzie w parze z nieliczeniem się ze słabszym, jaki jest pieszy na jezdni.

To jest zachowanie jak w buszu. Tłumaczę sobie, że na drogach widać polską mentalność, taką właśnie z buszu.

Przecież w Warszawie [i w całej Polsce - przyp. red.] wciąż przybywa aut w przeliczeniu na jednego mieszkańca, podczas gdy w Paryżu czy Berlinie ta ilość maleje.

Do tego dochodzi stan dróg...

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 46 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

  • co do trąbienia to na obszarze zabudowanym też... zawsze_prawdziwy 15.08.11, 23:45

    jest zabronione, normą jest że kierowcy przejeżdżają u nas skrzyżowania łamiąc przepisy na żółtym czy czerwonym, ale niech pieszego czerwone złapie w połowie pasów już słyszy trąbienie,jak »

  • List: na drogach widać polską mentalność, jak z... kumoszka8410 16.08.11, 17:32

    Jestem kierowcą od blisko 40 lat (może za długo?), prowadzę dość ostrożnie. Mimo to miałam już kilka groźnych wypadków, z których cudem wyszłam bez szwanku. M.in. dwa razy najechał na mnie »

  • Polskie drogi są kwintesencją stanu społeczeństwa czerwony.poll74 16.08.11, 23:54

    Nie mają racji ci, którzy twierdzą, że zachowanie Polaków na drogach jest jakimś dziwadłem, obyczajem, nawykiem nie pasującym do zachowania w życiu codziennym, w pracy, w domu, wszędzie. To »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład