Strażnik miejski - poskramiacz szarańczy i wiewiórek
06.08.2011
, aktualizacja: 05.08.2011 17:27
Czy strażnicy miejscy w Łodzi są przygotowani na spotkanie oko w oko z łódzkimi "bestiami" - pająkami, wężami, szarańczą - czy może powinni przejść dodatkowe szkolenie? I to wcale nie dla ich bezpieczeństwa, ale bezpieczeństwa samych "bestii"
Luty, 2009 rok, północ. Po centrum Łodzi biega młody łoś. Za nim podążają policja i łódzka straż miejska. Przestraszone zwierzę ucieka galopem ulicami Jaracza, Więckowskiego, Pogonowskiego. Strażnicy depczą mu po racicach. Po trzech godzinach na miejsce przyjeżdża Kamil Polański, leśniczy ds. zwierząt leśnictwa łódzkiego. Wystrzeliwuje w kierunku łosia trzy naboje usypiające. Strażnicy miejscy przenoszą śpiące zwierzę do samochodu i wywożą do lasu. Gdy otwierają auto, okazuje się, że łoś nie żyje. Strażnicy tłumaczą, że zwierzę zdechło ze stresu. Czy przestraszyło się szybkości, z jaką strażnicy jechali? Tego nie mówią.
Czerwiec, 2009 rok, kamienica przy ul. Franciszkańskiej. Strażnicy miejscy są proszeni o pomoc w uwolnieniu skomlącego psa. Głowa kundelka utknęła w szparze między skrzydłem drzwi a futryną. Strażnicy przyjeżdżają na miejsce, ale nie uwalniają psa. Tłumaczą, że im nie wolno. Po czterech godzinach wpatrywania się w zwierzę prezes Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami podchodzi do psa i wyciąga jego głowę ze szpary. Wszyscy mogą odetchnąć z ulgą. Strażnicy również. Wracają na posterunek.
4 sierpnia 2011 roku, czwartek. Dwa dni temu. Mieszkańcy ul. Brackiej informują straż miejską o wężu, który pełza między huśtawkami na placu zabaw. Strażnicy miejscy interweniują. Znajdują węża (jak się później okazuje, chodziło o zaskrońca), otaczają go i wzywają herpetologa z łódzkiego zoo. Zanim ten przyjeżdża, wąż wyślizguje się strażnikom i wpełza pod maskę auta. Strażnicy tracą obiekt obserwacji z oczu. Kiedy próbują przestawić auto, by zobaczyć, czy gada pod nim nie ma, wąż ginie, zmiażdżony przez silnik auta.
Nietypowe zwierzęta
Leszek Wojtas ze straży miejskiej przyznaje, że strażnicy często mają do czynienia z nietypowymi zwierzętami. Wymienia te, z jakimi się spotkał: jaszczurki, pająki ptaszniki, szarańcza, węże, żmije, żółwie. Latem dziki, daniele, sarny, jelenie, łosie... Z którymi z nich strażnicy radzą sobie bez problemu? - 19 lipca w budynku przy Piotrkowskiej 204 mieliśmy do czynienia z wiewiórką - wspomina Wojtas. - Na miejsce pojechało dwóch strażników. Wiewiórka nie stanowiła zagrożenia. Kolegom udało się wpłynąć na zwierzaka i wypłoszyć go z pomieszczenia.
Gdyby jednak straż miejska dostała zgłoszenie o krokodylu w kanałach - takie samo, jakie kilka lat temu odebrała straż miejska w Warszawie - nie wiedziałaby, jak się zachować. Na okoliczność spotkania z gadem nie była przeszkolona. - Przeszliśmy jedynie szkolenie w zakresie łapania psów i kotów. Mamy odpowiedni sprzęt - sztywne smycze, klatki - i wiemy, co w takiej sytuacji robić. Krokodyl to zwierzę egzotyczne. W tym przypadku kierowalibyśmy się zdrowym rozsądkiem. I przestrzegali zasad BHP.
Czy kurs z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy pomoże ująć "potwora"? - Nie znam przepisu BHP, który pomógłby obezwładnić aligatora - zastanawia się na głos Tadeusz Dąbrowski, specjalista BHP. - Pracownicy marketów budowlanych szkolą się w rozpoznawaniu egzotycznych pająków. Zwierzęta te często przyjeżdżają w skrzyniach z materiałami budowlanymi, sprowadzanymi z Azji. Ale korzystanie z przepisów BHP do złapania krokodyla w kanałach? Dziwactwo.
Zresztą przepisy BHP dotyczą pracy w pomieszczeniach zamkniętych. Dąbrowski: - Na ulicy BHP nie działa.
Strach przed nieznanym
Tego, że łódzcy strażnicy miejscy są amatorami, jeśli chodzi o rozpoznawanie zwierząt, pewien jest Włodzimierz Stanisławski, dyrektor łódzkiego zoo ds. zwierząt. - Więcej o zwierzętach egzotycznych wiedzą strażacy niż strażnicy. Od dziesięciu lat regularnie szkolimy łódzką straż pożarną z rozpoznawania zwierząt egzotycznych. Przez ten czas szkoliło się u nas ponad tysiąc funkcjonariuszy straży pożarnej. Funkcjonariuszy straży miejskiej - zero.
Stanisławski rozumie strach strażników przed nieznanym. I bierze ich w obronę. - To normalne, że człowiek boi się tego, czego nie zna. W gestii dowódców straży miejskiej leży przeszkolenie podwładnych. Gdyby w środę strażnicy wiedzieli, że mają do czynienia z niegroźnym gadem, zaskroniec, gatunek chroniony, by żył. Mogliby złapać węża, zamiast pół dnia czekać na kogoś od nas. Nie baliby się zwierzęcia. Albo przynajmniej baliby się mniej - podsumowuje dyrektor.
Czerwiec, 2009 rok, kamienica przy ul. Franciszkańskiej. Strażnicy miejscy są proszeni o pomoc w uwolnieniu skomlącego psa. Głowa kundelka utknęła w szparze między skrzydłem drzwi a futryną. Strażnicy przyjeżdżają na miejsce, ale nie uwalniają psa. Tłumaczą, że im nie wolno. Po czterech godzinach wpatrywania się w zwierzę prezes Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami podchodzi do psa i wyciąga jego głowę ze szpary. Wszyscy mogą odetchnąć z ulgą. Strażnicy również. Wracają na posterunek.
4 sierpnia 2011 roku, czwartek. Dwa dni temu. Mieszkańcy ul. Brackiej informują straż miejską o wężu, który pełza między huśtawkami na placu zabaw. Strażnicy miejscy interweniują. Znajdują węża (jak się później okazuje, chodziło o zaskrońca), otaczają go i wzywają herpetologa z łódzkiego zoo. Zanim ten przyjeżdża, wąż wyślizguje się strażnikom i wpełza pod maskę auta. Strażnicy tracą obiekt obserwacji z oczu. Kiedy próbują przestawić auto, by zobaczyć, czy gada pod nim nie ma, wąż ginie, zmiażdżony przez silnik auta.
Nietypowe zwierzęta
Leszek Wojtas ze straży miejskiej przyznaje, że strażnicy często mają do czynienia z nietypowymi zwierzętami. Wymienia te, z jakimi się spotkał: jaszczurki, pająki ptaszniki, szarańcza, węże, żmije, żółwie. Latem dziki, daniele, sarny, jelenie, łosie... Z którymi z nich strażnicy radzą sobie bez problemu? - 19 lipca w budynku przy Piotrkowskiej 204 mieliśmy do czynienia z wiewiórką - wspomina Wojtas. - Na miejsce pojechało dwóch strażników. Wiewiórka nie stanowiła zagrożenia. Kolegom udało się wpłynąć na zwierzaka i wypłoszyć go z pomieszczenia.
Gdyby jednak straż miejska dostała zgłoszenie o krokodylu w kanałach - takie samo, jakie kilka lat temu odebrała straż miejska w Warszawie - nie wiedziałaby, jak się zachować. Na okoliczność spotkania z gadem nie była przeszkolona. - Przeszliśmy jedynie szkolenie w zakresie łapania psów i kotów. Mamy odpowiedni sprzęt - sztywne smycze, klatki - i wiemy, co w takiej sytuacji robić. Krokodyl to zwierzę egzotyczne. W tym przypadku kierowalibyśmy się zdrowym rozsądkiem. I przestrzegali zasad BHP.
Czy kurs z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy pomoże ująć "potwora"? - Nie znam przepisu BHP, który pomógłby obezwładnić aligatora - zastanawia się na głos Tadeusz Dąbrowski, specjalista BHP. - Pracownicy marketów budowlanych szkolą się w rozpoznawaniu egzotycznych pająków. Zwierzęta te często przyjeżdżają w skrzyniach z materiałami budowlanymi, sprowadzanymi z Azji. Ale korzystanie z przepisów BHP do złapania krokodyla w kanałach? Dziwactwo.
Zresztą przepisy BHP dotyczą pracy w pomieszczeniach zamkniętych. Dąbrowski: - Na ulicy BHP nie działa.
Strach przed nieznanym
Tego, że łódzcy strażnicy miejscy są amatorami, jeśli chodzi o rozpoznawanie zwierząt, pewien jest Włodzimierz Stanisławski, dyrektor łódzkiego zoo ds. zwierząt. - Więcej o zwierzętach egzotycznych wiedzą strażacy niż strażnicy. Od dziesięciu lat regularnie szkolimy łódzką straż pożarną z rozpoznawania zwierząt egzotycznych. Przez ten czas szkoliło się u nas ponad tysiąc funkcjonariuszy straży pożarnej. Funkcjonariuszy straży miejskiej - zero.
Stanisławski rozumie strach strażników przed nieznanym. I bierze ich w obronę. - To normalne, że człowiek boi się tego, czego nie zna. W gestii dowódców straży miejskiej leży przeszkolenie podwładnych. Gdyby w środę strażnicy wiedzieli, że mają do czynienia z niegroźnym gadem, zaskroniec, gatunek chroniony, by żył. Mogliby złapać węża, zamiast pół dnia czekać na kogoś od nas. Nie baliby się zwierzęcia. Albo przynajmniej baliby się mniej - podsumowuje dyrektor.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




