Al. Włókniarzy. Jakiś diabeł musi tkwić w tym zakręcie
03.08.2011
, aktualizacja: 02.08.2011 22:35
Co tydzień, dwa, latarnia stojąca przy ulicy koszona jest przez kierowców, którzy na łuku nie wyrabiają. - Po prostu wypadają z zakrętu - relacjonują czytelnicy "Gazety". Co takiego jest w zakręcie na Włókniarzy, że tylu kierowców opuszcza go na lawecie?

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Feralny zakręt na alei Włókniarzy. Dlaczego właśnie tu jest tyle kolizji? Nie do końca wiadomo...

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Feralny zakręt na alei Włókniarzy. Dlaczego właśnie tu jest tyle kolizji? Nie do końca wiadomo...

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Feralny zakręt na alei Włókniarzy. Dlaczego właśnie tu jest tyle kolizji? Nie do końca wiadomo...
List, który kilka dni temu przyszedł do redakcji, był krótki, ale sugestywny. - Prosiłbym, abyście poruszyli sprawę al. Włókniarzy - pisze pan Sławomir. - Mieszkam w pobliżu miejsca, w którym notorycznie dochodzi do wypadków. Po prawej stronie Włókniarzy są latarnie, które cyklicznie - co tydzień, dwa - są dosłownie koszone (!) przez kierowców. Kierowcy po prostu wypadają z zakrętu i wpadają wprost na latarnię. Pomóżcie!
Łuk na al. Włókniarzy, przed skrętem w lewo na Radogoszcz, w ulicę 11 Listopada, jest tyle niebezpieczny co tajemniczy. Ślady hamowania samochodów na poboczu łuku widać nawet na internetowej mapie Zumi (zumi.pl), przełączonej w tryb zdjęć satelitarnych. W poślizg wpada tam kilkadziesiąt samochodów dziennie. Część z poślizgu nie wychodzi i kosi przydrożną latarnię - jedną i tę samą od lat. W ciągu ostatnich lat firma PGE wymieniała ją już niemal 20 razy!
W 2008 roku PGE, rozkładając bezradnie ręce, wysłało nawet do Zarządu Dróg i Transportu i na policję dwa pisma, w których opisał wiele przypadków kolizji, do jakich dochodzi na tym odcinku Włókniarzy. ZDiT odpowiedział, że przyczyną wszystkich jest nadmierna prędkość kierowców. PGE dowiedziało się, że ani ZDiT, ani policja nic zrobić nie mogą.
Jednak widząc, jakie żniwo zbiera ten zakręt, ZDiT ugiął się. I zainterweniował. Dwa lata temu ustawił przy łuku znak ograniczenia prędkości do 40 km/godz. - Ale i to nie zawsze pomaga. Jadąc nawet z tą prędkością, trudno zmieścić się w ulicy - mówi asp. Radosław Gwis z Wojewódzkiej Komendy Policji w Łodzi. - Nawet pomimo trzech pasów. To miejsce bardzo niebezpieczne.
Przekleństwo radogoskiego zakrętu może mieć przyczynę w złym odwodnieniu drogi. Ulica w tym miejscu lekko opada w dół, a na samym łuku woda wciąż stoi. Dopóki ulica w tym miejscu nie zostanie odwodniona, auta wciąż będą wpadały w poślizg. Zdaniem asp. Gwisa łuk na Włókniarzy nie jest jedynym tak niebezpiecznym w Łodzi. Wymienia jeszcze kilka. - Analogiczna sytuacja jest na Dąbrowskiego, przy Puszkina - opowiada. - Kierowcy jadący Dąbrowskiego rozpędzają się szeroką drogą, a później muszą nagle hamować, bo ulica się kończy. Niebezpiecznie jest też na Retkińskiej, przy Maratońskiej. Kierowca spoza Łodzi z pewnością nie odnajdzie się w tym miejscu. To wszystko skrzyżowania rozgrzebane, które miały być dokończone, ale miastu na skończenie prac zabrakło pieniędzy. Dlatego teraz te miejsca zbierają żniwo.
Łuk na Włókniarzy też miał być fragmentem czegoś większego, a dokładnie drogi ekspresowej S14. Niestety, Zarząd Dróg i Transportu nie ma pieniędzy i na razie skrzyżowania nie zamierza przebudowywać. Przynajmniej do roku 2013, gdy powstaną dokładne plany budowy S14. - Dopiero wtedy wejdziemy na al. Włókniarzy i wybudujemy połączenie z planowaną trasą - zapowiada Aleksandra Kaczorowska z ZDiT.
bartlomiej.dana@lodz.agora.pl
Łuk na al. Włókniarzy, przed skrętem w lewo na Radogoszcz, w ulicę 11 Listopada, jest tyle niebezpieczny co tajemniczy. Ślady hamowania samochodów na poboczu łuku widać nawet na internetowej mapie Zumi (zumi.pl), przełączonej w tryb zdjęć satelitarnych. W poślizg wpada tam kilkadziesiąt samochodów dziennie. Część z poślizgu nie wychodzi i kosi przydrożną latarnię - jedną i tę samą od lat. W ciągu ostatnich lat firma PGE wymieniała ją już niemal 20 razy!
W 2008 roku PGE, rozkładając bezradnie ręce, wysłało nawet do Zarządu Dróg i Transportu i na policję dwa pisma, w których opisał wiele przypadków kolizji, do jakich dochodzi na tym odcinku Włókniarzy. ZDiT odpowiedział, że przyczyną wszystkich jest nadmierna prędkość kierowców. PGE dowiedziało się, że ani ZDiT, ani policja nic zrobić nie mogą.
Jednak widząc, jakie żniwo zbiera ten zakręt, ZDiT ugiął się. I zainterweniował. Dwa lata temu ustawił przy łuku znak ograniczenia prędkości do 40 km/godz. - Ale i to nie zawsze pomaga. Jadąc nawet z tą prędkością, trudno zmieścić się w ulicy - mówi asp. Radosław Gwis z Wojewódzkiej Komendy Policji w Łodzi. - Nawet pomimo trzech pasów. To miejsce bardzo niebezpieczne.
Przekleństwo radogoskiego zakrętu może mieć przyczynę w złym odwodnieniu drogi. Ulica w tym miejscu lekko opada w dół, a na samym łuku woda wciąż stoi. Dopóki ulica w tym miejscu nie zostanie odwodniona, auta wciąż będą wpadały w poślizg. Zdaniem asp. Gwisa łuk na Włókniarzy nie jest jedynym tak niebezpiecznym w Łodzi. Wymienia jeszcze kilka. - Analogiczna sytuacja jest na Dąbrowskiego, przy Puszkina - opowiada. - Kierowcy jadący Dąbrowskiego rozpędzają się szeroką drogą, a później muszą nagle hamować, bo ulica się kończy. Niebezpiecznie jest też na Retkińskiej, przy Maratońskiej. Kierowca spoza Łodzi z pewnością nie odnajdzie się w tym miejscu. To wszystko skrzyżowania rozgrzebane, które miały być dokończone, ale miastu na skończenie prac zabrakło pieniędzy. Dlatego teraz te miejsca zbierają żniwo.
Łuk na Włókniarzy też miał być fragmentem czegoś większego, a dokładnie drogi ekspresowej S14. Niestety, Zarząd Dróg i Transportu nie ma pieniędzy i na razie skrzyżowania nie zamierza przebudowywać. Przynajmniej do roku 2013, gdy powstaną dokładne plany budowy S14. - Dopiero wtedy wejdziemy na al. Włókniarzy i wybudujemy połączenie z planowaną trasą - zapowiada Aleksandra Kaczorowska z ZDiT.
Co o tym sądzisz? Czy znasz miejsca w Łodzi, w których notorycznie zdarzają się wypadki? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
bartlomiej.dana@lodz.agora.pl
- 52 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Al. Włókniarzy. Jakiś diabeł musi tkwić w tym z...
mineyko
03.08.11, 09:57
Diabeł w zakręcie?Chyba w kierowcach.Pora zaprosić egzorcystę.Oczywiście do Komisji Egzaminacyjnej na prawo jazdy!!»
-
Temat na jutro dla GW, "kolanko" po przeciwnej
pstryczek-elektryczek
03.08.11, 10:15
stronie ulicy. Tam dopiero się dzieją dantejskie sceny, jak kierowca z innego miasta jest zaskoczony takim zakrętem.»
-
Al. Włókniarzy. Jakiś diabeł musi tkwić w tym z...
zbig1113
03.08.11, 11:37
Skoro ta latarnia jest regularnie koszona, to czemu nikt nie pomyśli o jej przestawieniu na drugą stronę ulicy?»



więcej zdjęć