http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Łódź >  Edukacja w Łodzi

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Łódź - Gazeta.pl

Seks przed ślubem jest zły? Nie obrzydzili go uczniom

Marcin Markowski
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-01-22 20:12

Seks przed ślubem jest zły - w kwietniu dowiedzieli się o tym nauczyciele, w sierpniu uczniowie, a w grudniu miały powstać w łódzkich szkołach kluby abstynentów. Nie powstał żaden


Wiosna, Załęcze Wielkie niedaleko Wielunia. 30 nauczycieli z całego województwa szkoli się z wychowania do abstynencji - to nazwa programu wymyślonego w USA za kadencji republikanina Ronalda Reagana w odpowiedzi na rewolucję seksualną.

Według twórców programu, seks przed ślubem zagraża zdrowiu młodych ludzi i ich prawidłowemu rozwojowi emocjonalnemu. Dlatego - zamiast korzystać z antykoncepcji - powinni się przed seksem powstrzymać aż do założenia rodzin.

W sierpniu do podłódzkich Grotnik nauczyciele przywożą uczniów. Teraz to oni słuchają, że:

* w Stanach już co czwarta osoba cierpi na chorobę przenoszoną drogą płciową,

* antykoncepcja nie daje pewności, a wieloma chorobami można się zarazić np. przez pot,

* w czasie seksu wydzielają się hormony, które zbliżają kochanków uczuciowo. Dlatego uprawiający seks przed ślubem już nigdy nie będą mogli stworzyć szczęśliwego związku z inną osobą.

Uczniowie słyszą, że nie tylko antykoncepcja jest zła. Także alkohol, nikotyna, narkotyki, hazard. - Ale seks nie z żoną czy mężem na pierwszym miejscu - wspominają uczniowie. - W ośrodku w Grotnikach wisiały plakaty z napisami "Boski seks tylko w małżeństwie" czy "Nawet Chuck Norris nie robił tego przed ślubem".

Wrzesień. Nauczyciele i uczniowie wracają do szkół. Pierwsi mają namawiać swoje klasy do życia w czystości i z dala od używek. Drudzy otwierać w szkołach kluby abstynenckie - dla tych koleżanek i kolegów, którzy mają niepopularne, "staroświeckie" poglądy, by mogli śmiało je wygłaszać, nie narażając na obciach.

Kluby miały powstać w grudniu. - Nie ma jeszcze żadnego - przyznaje "Gazecie" Ewa West z Międzynarodowej Fundacji "Wiedzieć Jak", która postanowiła przeszczepić amerykański program na rodzimy grunt i zorganizowała pionierskie szkolenia.

Uczestniczyli w nich m.in. uczniowie XXV Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi, ale klubu nie powołali. - Nawet nie próbowaliśmy - mówi 18-letni Paweł. Dlaczego? Paweł tłumaczy, że próg inicjacji seksualnej w Polsce obniżył się do 16-17 lat. Takie kluby powinny więc powstawać w gimnazjach, bo w liceach wiele osób ma już "pierwszy raz" za sobą.

Robert sam nie jest przekonany czy z seksem powinno czekać się do ślubu, dlatego głupio by się czuł przekonując do tego innych.

- Poza tym w tym roku zdajemy maturę. Na klub nie mamy czasu - dodaje Szymon.

W Grotnikach byli też uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 z Łodzi, ale tam również klub nie powstał. Dlaczego? - Proszę zapytać organizatorów - radzi wicedyrektorka Katarzyna Stroynowska-Kowalska.

- A mogę zapytać uczniów? To oni mieli zakładać klub.

- Uczniowie rozmawiać nie chcą - ucina Stroynowska-Kowalska.

Ewa West z fundacji Wiedzieć Jak zapewnia, że klubów nie ma nie dlatego, że młodzi nie chcą czekać z seksem do ślubu i uznają takie apele za anachronizm. Nie ma ich, bo fundacja jest mała, oprócz klubów ma na głowie szkolenie kolejnych nauczycieli (tym razem z Mazowsza), brakuje pieniędzy na pomoce dydaktyczne i honoraria dla nauczycieli, poza tym w szkołach jest dużo zajęć pozalekcyjnych i kolejne trudno wcisnąć w grafik. Jak sama oblicza, na szkolenia z "Wychowania do abstynencji" wydała dotychczas 80 tys. zł, z czego trzy czwarte to dotacje z urzędu marszałkowskiego i magistratu.

- Są dwie możliwości. Albo młodzież nie aprobuje postawy reklamowanej na szkoleniach, albo źle to było zaprezentowane - mówi "Gazecie" Mirosław Sawicki, minister edukacji w rządzie Marka Belki.

Grażyna Mikołajczyk-Lerman, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego, wini obecną modę na wczesne rozpoczynanie życia seksualnego. Dla nastolatka - jak twierdzi - autorytetem nie jest rodzic ani nauczyciel, lecz grupa rówieśnicza. Uczniowie obawiają się więc manifestować poglądy, nie trendy, w obawie przed docinkami. - Z drugiej strony, czekanie z inicjacją seksualną aż do ślubu młodzi ludzie mogą odbierać również jako skrajność, na którą nie są gotowi. Dajmy im szansę, ale w bardziej współczesnej, przystępnej formie. Świat się zmienia i nie możemy się na niego obrażać - mówi Mikołajczyk-Lerman, dodając, że ważny był też sposób prowadzenia szkoleń: dyskusja czy kazanie.

- Tylko niewielka grupa uczniów nie zainteresowała się naszą ofertą. Większość chce prowadzić kluby i one będą. Pierwszy za miesiąc - przekonuje Ewa West.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.4

75 głosów

Znajdź studia, kursy i szkolenia