Sędzia przerwał dobrą passę PGE GKS-u
2010-03-19
, aktualizacja: 19.03.2010 22:02
Piłkarze z Bełchatowa wiosną pokonali lidera, zremisowali z głównym kandydatem do tytułu i przerwali złą passę spotkań z Piastem Gliwice. Niestety, zostali powstrzymani w Chorzowie nie dlatego, że byli słabsi, ale przez wielki błąd arbitra.
ZOBACZ TAKŻE
- Ekstraklasa. Polska Grupa Energetyczna pozostanie z GKS (24-03-10, 17:14)
- Kurczy się sztab szkoleniowy Wisły Kraków (19-03-10, 22:22)
- Ekstraklasa. Czas goni Kasperczaka i Białasa (19-03-10, 21:28)
Od listopada do lutego opisywaliśmy serial pt. Czy Tomasz Wróbel zostanie w Bełchatowie? Kończył mu się kontrakt w Bełchatowie i nie mógł się zdecydować, czy chce odejść, czy zostać. W końcu podpisał nową umowę, a każdy kolejny mecz w rundzie wiosennej potwierdza, że był to najlepszy wybór. Wróbel jest bowiem w wybornej dyspozycji. Dotychczas znany był z chimerycznej formy - świetne występy przeplatał słabymi, zwłaszcza na wyjazdach. Teraz, niezależnie od tego, gdzie gra GKS, jego prawy pomocnik spisuje się znakomicie. W niedzielę - w pojedynku z Lechem Poznań - był jednym z najlepszych na boisku, wczoraj straszył obrońców Ruchu.
Po indywidualnych akcjach Wróbla w pierwszej połowie zespół z Bełchatowa stworzył najlepsze okazje. Najpierw nasz bohater znalazł się sam na sam z bramkarzem, lecz musiał strzelać lewą nogą, którą posługuje się gorzej. Chyba tylko dlatego trafił w Krzysztofa Pilarza. Później rozpoczął kontrę, po której Maciej Małkowski miał przed sobą tylko Pilarza. Niestety, znów lepszy był chorzowianin.
Gdyby przed przerwą ktoś nie wiedział, kto jest gospodarzem, mógłby się pomylić. Bo to GKS miał przewagę. Wcale nie nastawiał się na kontry, lecz zgodnie z ideą Rafała Ulatowskiego starał się rozgrywać piłkę. Robił to nawet Łukasz Sapela. Czasami nie wychodziło to najlepiej, ale od czegoś trzeba zacząć... Przewagę w posiadaniu piłki bełchatowianie mieli dużą, a gospodarzom pozostawało tylko liczenie na kontry. Mieli szanse, lecz nie były one tak dobre jak GKS-u.
Po przerwie gra się wyrównała, głównie za sprawą agresywniejszej postawy chorzowian. Wpłynęło to na widowiskowość, bo na boisku więcej było walki niż składnych akcji.
Największe niebezpieczeństwo groziło gościom ze strony Łukasza Janoszki, bardzo aktywnego na lewej stronie. Najczęściej jednak Ruch stosował najprostsze środki: długie podanie do silnego Artura Sobiecha lub szybkiego Marcina Zająca. Jednak stoperzy z Bełchatowa już w kolejnym spotkaniu prezentowali się nieźle, choć kilka razy niepewnie interweniował Mate Lacić.
Kluczowa dla losów spotkania była 75. min. Kolejne chaotyczne wstrzelenie piłki w pole karne zakończyło się rzutem karnym dla Ruchu. Złe ustawienie defensywy spowodowało, że Janoszka znalazł się przed Sapelą. Piłkę wybił mu Tosik, ale sędzia Marek Karkut uznał, że bełchatowski obrońca faulował. Nie dość, że podyktował rzut karny, to jeszcze wyrzucił Tosika z boiska. Wojciech Grzyb wykorzystał jedenastkę.
Za chwilę siły się wyrównały, bo z boiska wyleciał Grzegorz Baran, jednak nie pomogło to GKS-owi.
Ruch - PGE GKS 1:0 (0:0)
Gole: Grzyb (78., karny)
Ruch: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Stwarczyk, Sadlok Ż (72. Świerblewski) - Grzyb, Baran Ż, Cz, Pulkowski (67. Lisowski), Janoszka - Zając (83. Scherfchen), Sobiech
PGE GKS: Sapela - Tosik Cz, Lacić, Pietrasiak, Popek - Wróbel, Rachwał (83. Zakrzewski), Cetnarski Ż (61. Gol), Małkowski (79. Janus) - Ujek, Nowak
Po indywidualnych akcjach Wróbla w pierwszej połowie zespół z Bełchatowa stworzył najlepsze okazje. Najpierw nasz bohater znalazł się sam na sam z bramkarzem, lecz musiał strzelać lewą nogą, którą posługuje się gorzej. Chyba tylko dlatego trafił w Krzysztofa Pilarza. Później rozpoczął kontrę, po której Maciej Małkowski miał przed sobą tylko Pilarza. Niestety, znów lepszy był chorzowianin.
Gdyby przed przerwą ktoś nie wiedział, kto jest gospodarzem, mógłby się pomylić. Bo to GKS miał przewagę. Wcale nie nastawiał się na kontry, lecz zgodnie z ideą Rafała Ulatowskiego starał się rozgrywać piłkę. Robił to nawet Łukasz Sapela. Czasami nie wychodziło to najlepiej, ale od czegoś trzeba zacząć... Przewagę w posiadaniu piłki bełchatowianie mieli dużą, a gospodarzom pozostawało tylko liczenie na kontry. Mieli szanse, lecz nie były one tak dobre jak GKS-u.
Po przerwie gra się wyrównała, głównie za sprawą agresywniejszej postawy chorzowian. Wpłynęło to na widowiskowość, bo na boisku więcej było walki niż składnych akcji.
Największe niebezpieczeństwo groziło gościom ze strony Łukasza Janoszki, bardzo aktywnego na lewej stronie. Najczęściej jednak Ruch stosował najprostsze środki: długie podanie do silnego Artura Sobiecha lub szybkiego Marcina Zająca. Jednak stoperzy z Bełchatowa już w kolejnym spotkaniu prezentowali się nieźle, choć kilka razy niepewnie interweniował Mate Lacić.
Kluczowa dla losów spotkania była 75. min. Kolejne chaotyczne wstrzelenie piłki w pole karne zakończyło się rzutem karnym dla Ruchu. Złe ustawienie defensywy spowodowało, że Janoszka znalazł się przed Sapelą. Piłkę wybił mu Tosik, ale sędzia Marek Karkut uznał, że bełchatowski obrońca faulował. Nie dość, że podyktował rzut karny, to jeszcze wyrzucił Tosika z boiska. Wojciech Grzyb wykorzystał jedenastkę.
Za chwilę siły się wyrównały, bo z boiska wyleciał Grzegorz Baran, jednak nie pomogło to GKS-owi.
Ruch - PGE GKS 1:0 (0:0)
Gole: Grzyb (78., karny)
Ruch: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Stwarczyk, Sadlok Ż (72. Świerblewski) - Grzyb, Baran Ż, Cz, Pulkowski (67. Lisowski), Janoszka - Zając (83. Scherfchen), Sobiech
PGE GKS: Sapela - Tosik Cz, Lacić, Pietrasiak, Popek - Wróbel, Rachwał (83. Zakrzewski), Cetnarski Ż (61. Gol), Małkowski (79. Janus) - Ujek, Nowak
- 18 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Sędzia przerwał dobrą passę PGE GKS-u
kolggie
20.03.10, 09:15
Sprawiedliwosci zadosyc - za ten cyrk z Lechem. Koniec bambry z marzeniami o pucharach. Wezcie sie za kickboksing»
-
Sędzia przerwał dobrą passę PGE GKS-u
slonx
20.03.10, 22:29
"Niestety, zostali powstrzymani w Chorzowie nie dlatego, że byli słabsi, aleprzez wielki błąd arbitra." - pod filmikiem na ekstraklasa.tv ukazującym tegokarniaka pisałem, że sedzia okradł »




