PlusLiga. PGE Skra chce rewanżu za lanie sezonu

bujal
2010-02-18 , aktualizacja: 18.02.2010 16:42
A A A Drukuj
Żadna drużyna w tym sezonie nie rozbiła PGE Skry bardziej niż AZS Częstochowa. Nic jednak nie wskazuje, by w sobotnim rewanżu mogło być podobnie.

Fot. Małgorzata Kujawka / Agencj
17 grudnia 2009 r. częstochowianie pokonali mistrzów Polski 3:0, sprawiając tym samym jedną z największych niespodzianek tego sezonu. Sensacją nie była może sama wygrana AZS-u, ale jej rozmiary już na pewno. Gospodarze wygrali bowiem ze Skrą do zera, zdobywając aż o 19 punktów więcej. Bełchatowianie przegrywali w tym sezonie już czterokrotnie, ale takiego lania nie sprawił im nikt. - Należy jednak pamiętać, że w tamtym okresie sezonu graliśmy praktycznie co dwa, trzy dni, a z AZS-em mierzyliśmy się dzień po ważnym meczu z Roeselare w Lidze Mistrzów - wspomina Jacek Nawrocki, trener Skry. - Ale oczywiście nie chcę się tym tłumaczyć. Tego dnia zagraliśmy po prostu bardzo słabo, a AZS rewelacyjnie.

W rewanżu powtórzenie jesiennego pogromu wydaje się być nierealne. I to nie dlatego, że zostanie rozegrany w hali Energia. Przez ostatnie dwa tygodnie mistrzowie Polski mogli bowiem korzystać z luksusu, jakiego w tym sezonie doświadczają bardzo rzadko - mogli skupić się tylko i wyłącznie na treningu. Poza tym chwilowy kryzys, który dopadł drużynę w trakcie grudniowego maratonu, dawno należy do przeszłości. Potwierdzają to chociażby wyniki trzech ostatnich meczów bełchatowian, w których kolejno odprawiali z kwitkiem czwartą w tabeli Resovią (3:0), piąty Jastrzębski Węgiel (3:1) i drugą Zaksę (3:2). - Bardzo zależało nam, by w meczach tych zdobyć jak najwięcej punktów - dodaje Nawrocki. Dlaczego? - Ponieważ zespoły te są naszymi najgroźniejszymi rywalami w lidze i każda bezpośrednio zwycięska konfrontacja daje nam przewagę psychiczną.

Nawrocki przestrzega jednak przed huraoptymizmem. Jego zdaniem AZS jest bowiem najbardziej nieobliczalną drużyną ligi i stać ją na nawiązanie wyrównanej walki z każdym. - Mają niesamowitą siłę w ofensywie, są groźni na zagrywce i dobrze grają środkiem - komplementuje rywali szkoleniowiec bełchatowian. - Ale proszę mi uwierzyć, że to nas bardzo cieszy. Fakt, że musimy grać z takimi wymagającymi rywalami może wyjść nam tylko na dobre.

Dzisiejsze spotkanie rozpocznie się o godz. 18, a jego bezpośrednią transmisję przeprowadzi Polsat Sport.

Groźni rywale odpadają

Rosyjski Zenit Kazań i Włoska Macerata odpadły w pierwszej fazie play-off Ligi Mistrzów. Oba zespoły uznawane były za jednych z głównych faworytach do zwycięstwa w turnieju Final Four, który zostanie zorganizowany w łódzkiej Atlas Arenie. Pierwszym rywalem Skry w kwietniowej imprezie będzie zwycięzca pary Olympiakos Pireus (wyeliminował Zenit) - Dynamo Moskwa/Panathinaikos Ateny.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład