Wielkie kłopoty ŁKS-u. Ale jest jeszcze nadzieja

Jarosław Bińczyk, Jerzy Walczyk
2010-02-09 , aktualizacja: 09.02.2010 19:09
A A A Drukuj
Skarbnik miasta nie zgodził się, aby z budżetu Łodzi dokapitalizować ŁKS PSS. Oznacza to, że szanse na uratowanie piłkarskiej drużyny z al. Unii znacznie zmalały
Stadion ŁKS-u
Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
Stadion ŁKS-u

Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
W poniedziałek prezes ŁZPN Edward Potok ujawnił, że nie może zarejestrować ŁKS PSS do struktur związkowych z powodu złych zapisów w umowie o przejściu sekcji piłkarskiej z ŁKS SSA. Chodziło m.in. o to, że władze miasta zobowiązują się do dokapitalizowania nowej spółki kwotą 3,6 mln zł. Ma to być zabezpieczenie roszczeń członków PZPN-u.

Prezes ŁKS PPS Dariusz Gałązka stwierdził, że nie może sam zmienić umowy. Liczono, że w wyjściu z impasu pomoże wtorkowe spotkanie zorganizowane przez Tomasza Sadzyńskiego pełniącego obowiązki prezydenta Łodzi. Zaproszenie na nie dostali m.in. były wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski, szef komisji sportu rady miejskiej Witold Skrzydlewski oraz piłkarscy działacze.

Rozmowy trwały ponad godzinę, ale nie przyniosły, niestety, żadnych rozstrzygnięć. - Przede wszystkim nie ma i nie było żadnej umowy z inwestorem - powiedział po wyjściu z sali Sadzyński. - Prowadzone były luźne rozmowy, ale inwestor postawił tak wygórowane warunki, że nie byliśmy w stanie ich spełnić.

Tym inwestorem jest Antoni Ptak, a konkretnie jedna z jego firm. Właściciel Centrum Targowego w Rzgowie w rozmowie z "Gazetą" zadeklarował, że jest gotowy zwrócić nakłady poniesione przez klub na utrzymanie drużyny. - Ale muszą być spełnione pewne warunki. Rozmawiają o tym moi prawnicy - stwierdził.

Jeśli chodzi o wymagania Ptaka, to najwięcej kontrowersji wzbudziła wysokość kary umownej za niewywiązanie się przez miasto z obowiązków (np. zmiana planu zagospodarowania przestrzennego). Odszkodowanie miałoby wynieść aż 100 mln zł. To jeszcze nie koniec spornych kwestii - władze Łodzi żądały, by inwestor przez cały czas trwania umowy o dzierżawie terenów, zobowiązał się do utrzymywania drużyny przynajmniej w I lidze. Druga strona chciała ograniczyć się do "struktur PZPN-u", a więc np. okręgówki. Poza tym firma Antoniego Ptaka chciałaby decydować o usytuowaniu nowego stadionu.

Jak się jednak dowiedzieliśmy, w sprawie pomocy ŁKS-owi to nie jest główna przeszkoda. - Od tego są negocjacje, żeby wypracować kompromis z panem Ptakiem - mówią urzędnicy.

Najpoważniejszym problemem jest stanowisko Krzysztofa Mączkowskiego, skarbnika miasta, który sprzeciwił się przekazaniu dodatkowych pieniędzy do ŁKS PSS. Jego zdaniem jest to sprzeczne z prawem. - Miejska spółka została powołana, aby promować miasto poprzez sport, a nie do spłacania zobowiązań - tłumaczy to stanowisko Sadzyński. Poza tym dodał, że w budżecie Łodzi nie ma pieniędzy na pomoc ŁKS-owi. Zobowiązał też Gałązkę do przedstawienia do 19 lutego informacji o możliwości pozyskania sponsora dla klubu. Jaki widzi sposób na uratowanie ŁKS-u? - Myślę, że rozgrywki mogłaby dokończyć stara spółka - uważa Sadzyński.

Tomaszewski za kłopoty winił nowe władze Łodzi. - Widzę kompletny paraliż. Gdybym nadal pełnił funkcję, nie byłoby żadnych problemów - mówił były wiceprezydent.

- Mamy więc jeszcze kilka godzin, aby znaleźć wyjście z sytuacji - uspokaja Sebastian Tylman, radny Platformy Obywatelskiej. Jego zdaniem istnieje szansa, by na konto ŁKS PSS przelać zaliczkowo pieniądze zarezerwowane w budżecie na promocję poprzez sport (ma to być 1,3 mln zł).

Prezes ŁZPN obiecał, że jest gotów w środę wieczorem zwołać zarząd związku i przyjąć nową spółkę w jego struktury, a wtedy w czwartek ŁKS-em mógłby zająć się PZPN.

Komentarz

Znów okazało się, że łączenie polityki ze sportem nie wychodzi na dobre temu drugiemu. Politycy opowiadali o sponsorach, którzy ścigają się, by przejąć ŁKS, o milionach złotych, jakie zainwestują w drużynę. Gdy zapytałem pomysłodawcę założenia spółki miejskiej, co będzie, jeśli plan się nie powiedzie, odpowiedział, że chodzi o to, by zostać w pamięci kibiców. Ciekawe jest też zachowanie niektórych urzędników. Skarbnik miasta dopiero teraz przypomniał sobie, iż nie można przekazywać pieniędzy na spłatę długów. Pod rządami poprzedniej ekipy zgadzał się na wszystko!

PS Nie zmieniłem zdania: jestem przeciwnikiem ratowania prywatnych spółek za miejskie pieniądze.

Jarosław Bińczyk

Podziel się

  • 101 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

  • Re: Wielkie kłopoty ŁKS-u. Ale jest nadzieja robol-pl 10.02.10, 08:48

    Łódź w ruinie, rozpadają się budynki mieszkalne, ludzie nie mają gdzie mieszkać a te palanty z ratusza chcą finansować ŁKS. Skończyć z tym zasranym prześciganiem się w obiecanki.»

  • Beautiful day :) antygrzybiarz 10.02.10, 13:20

    * Nie będzie kolejnych 3,5 miliona złotych dla ŁKS-u 23 minuty temu Radni Łodzi zdecydowali, że ŁKS nie dostanie kolejnych 3,5 milionazłotych. To dla klubu koniec. ŁKS nie»

  • gdyby pzpn musiał płacić długi klubów to uważniej jankilroy 10.02.10, 15:55

    gdyby pzpn musiał płacić długi klubów to uważniej przyznawałby miejsce wswoich szeregach»

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład