Gwiazda Skry przedłużyła kontrakt
2010-02-03
, aktualizacja: 03.02.2010 18:07
Zawodnik uważany za największy talent w polskiej siatkówce przez najbliższe cztery lata będzie grał w bełchatowskim zespole. - Nie widzę powodu, żeby coś zmieniać w mojej karierze - twierdzi Bartosz Kurek
Kiedy przed poprzednim sezonem PGE Skra kupowała Kurka z Zaksy Kędzierzyn-Koźle, wielu ludzi zajmujących się polską siatkówką pukało się w głowę. Twierdzili, że jego jedynym atutem sa warunki fizyczne, że radzi sobie jako atakujący, a przyjmującym nigdy nie będzie, bo nie potrafi odbierać zagrywki. W swojej poprzedniej drużynie miał problemy z wywalczeniem sobie miejsca w podstawowej szóstce.
W pierwszym roku swoich występów w bełchatowskim klubie Kurek był tylko zmiennikiem, ale już wtedy trenerzy podkreślali, że jego gra pozwoli Skrze wznieść się na wyższy poziom. Mało kto jednak spodziewał się, że talent tak szybko eksploduje.
22-letni siatkarz stał się podstawowym zawodnikiem reprezentacji, która wywalczyła mistrzostwo Europy. Prawdziwą furorę zrobił jednak w klubowych mistrzostwach świata w Katarze, gdzie osłabiona kadrowo PGE Skra (bez Mariusza Wlazłego) zajęła drugie miejsce. Choć Kurek został wybrany na najlepiej atakującego zawodnika imprezy, wielu obserwatorów było zdania, że był lepszy od Mateja Kazijskiego, uznanego za MVP imprezy.
Kurkiem zainteresowały się czołowe kluby najbogatszych lig - rosyjskiej i włoskiej, ale Skra nie chciała słyszeć o pozbyciu się swojej młodej gwiazdy. - Niektórzy menedżerowie nawet się na mnie obrazili - opowiada Konrad Piechocki, prezes PGE Skry. Wśród chętnych był m.in. słynny Sisley Treviso. Skra już w listopadzie rozpoczęła negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu.
Wczoraj Kurek podpisał nową umowę, która będzie obowiązywać do 2014 roku (stara kończyła się za rok). - Już rok temu postawiliśmy na Bartka, wiedząc, że w naszym klubie będzie miał znakomite warunki rozwoju, bo może uczyć się od takich siatkarzy jak Stephane Antiga - uważa Konrad Piechocki, prezes PGE Skry. - Chcemy, żeby był jednym z filarów naszej drużyny, obok takich zawodników jak Wlazły czy Michał Winiarski.
Kurek już teraz stał się ulubieńcem kibiców, zwłaszcza tych młodszych. Tak jak kiedyś Wlazły, ostatni schodzi zwykle do szatni, bowiem nie może opędzić się od łowców autografów.
Obaj wicemistrzowie świata też mają podpisane długie umowy, podobnie jak Marcin Możdżonek czy Michał Bąkiewicz. W tym roku kontrakty kończą się Miguelowi Falasce, Maciejowi Dobrowolskiemu, Danielowi Plińskiemiu i Piotrowi Gackowi.
W Skrze jestem szczęśliwy
Jarosław Bińczyk: Długo trwały rozmowy w sprawie przedłużenia umowy?
Bartosz Kurek *: Dokładnie nie pamiętam, ale mogę powiedzieć, że nie było większych problemów z ustaleniem warunków kontraktu.
Jest Pan zadowolony czy może jest niedosyt, że można było wynegocjować więcej?
- Jestem zadowolony, bo przedłużenie kontraktu rok przed końcem starego, to wyraz mojego szacunku do klubu, a także zaufania szefów Skry i trenerów do mnie.
Są w Polsce ludzie, którzy uważają, że lepiej rozwinie się Pan we Włoszech...
- Jestem tutaj szczęśliwy, bo gram w jednym z najlepszych klubów na świecie. Dlatego nie widzę powodu, żeby to zmieniać. A wracając do zagranicy, to słyszałem o zainteresowaniu mną, ale nazwy klubów do mnie nie dotarły. Mogę tylko powiedzieć, że w mojej umowie jest opcja, iż pod pewnymi warunkami mogę wyjechać z Polski.
Ostatni mecz Skry pokazał, że Pana forma jest coraz wyższa.
- To prawda, ale i drużyna gra coraz lepiej. Nie da się przez cały czas grać na najwyższym poziomie. Znam tylko jednego siatkarza, po którym nie widać było kryzysu. To Stephane Antiga. On problemy fizyczne niwelował ogromnymi umiejętnościami.
Rozmawiał Jarosław Bińczyk
* Bartosz Kurek urodził się w 1988 roku. Ma 205 cm wzrostu. Karierę sportową rozpoczynał w AZS-ie Nysa, w którym grał ze swoim ojcem
W pierwszym roku swoich występów w bełchatowskim klubie Kurek był tylko zmiennikiem, ale już wtedy trenerzy podkreślali, że jego gra pozwoli Skrze wznieść się na wyższy poziom. Mało kto jednak spodziewał się, że talent tak szybko eksploduje.
22-letni siatkarz stał się podstawowym zawodnikiem reprezentacji, która wywalczyła mistrzostwo Europy. Prawdziwą furorę zrobił jednak w klubowych mistrzostwach świata w Katarze, gdzie osłabiona kadrowo PGE Skra (bez Mariusza Wlazłego) zajęła drugie miejsce. Choć Kurek został wybrany na najlepiej atakującego zawodnika imprezy, wielu obserwatorów było zdania, że był lepszy od Mateja Kazijskiego, uznanego za MVP imprezy.
Kurkiem zainteresowały się czołowe kluby najbogatszych lig - rosyjskiej i włoskiej, ale Skra nie chciała słyszeć o pozbyciu się swojej młodej gwiazdy. - Niektórzy menedżerowie nawet się na mnie obrazili - opowiada Konrad Piechocki, prezes PGE Skry. Wśród chętnych był m.in. słynny Sisley Treviso. Skra już w listopadzie rozpoczęła negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu.
Wczoraj Kurek podpisał nową umowę, która będzie obowiązywać do 2014 roku (stara kończyła się za rok). - Już rok temu postawiliśmy na Bartka, wiedząc, że w naszym klubie będzie miał znakomite warunki rozwoju, bo może uczyć się od takich siatkarzy jak Stephane Antiga - uważa Konrad Piechocki, prezes PGE Skry. - Chcemy, żeby był jednym z filarów naszej drużyny, obok takich zawodników jak Wlazły czy Michał Winiarski.
Kurek już teraz stał się ulubieńcem kibiców, zwłaszcza tych młodszych. Tak jak kiedyś Wlazły, ostatni schodzi zwykle do szatni, bowiem nie może opędzić się od łowców autografów.
Obaj wicemistrzowie świata też mają podpisane długie umowy, podobnie jak Marcin Możdżonek czy Michał Bąkiewicz. W tym roku kontrakty kończą się Miguelowi Falasce, Maciejowi Dobrowolskiemu, Danielowi Plińskiemiu i Piotrowi Gackowi.
W Skrze jestem szczęśliwy
Jarosław Bińczyk: Długo trwały rozmowy w sprawie przedłużenia umowy?
Bartosz Kurek *: Dokładnie nie pamiętam, ale mogę powiedzieć, że nie było większych problemów z ustaleniem warunków kontraktu.
Jest Pan zadowolony czy może jest niedosyt, że można było wynegocjować więcej?
- Jestem zadowolony, bo przedłużenie kontraktu rok przed końcem starego, to wyraz mojego szacunku do klubu, a także zaufania szefów Skry i trenerów do mnie.
Są w Polsce ludzie, którzy uważają, że lepiej rozwinie się Pan we Włoszech...
- Jestem tutaj szczęśliwy, bo gram w jednym z najlepszych klubów na świecie. Dlatego nie widzę powodu, żeby to zmieniać. A wracając do zagranicy, to słyszałem o zainteresowaniu mną, ale nazwy klubów do mnie nie dotarły. Mogę tylko powiedzieć, że w mojej umowie jest opcja, iż pod pewnymi warunkami mogę wyjechać z Polski.
Ostatni mecz Skry pokazał, że Pana forma jest coraz wyższa.
- To prawda, ale i drużyna gra coraz lepiej. Nie da się przez cały czas grać na najwyższym poziomie. Znam tylko jednego siatkarza, po którym nie widać było kryzysu. To Stephane Antiga. On problemy fizyczne niwelował ogromnymi umiejętnościami.
Rozmawiał Jarosław Bińczyk
* Bartosz Kurek urodził się w 1988 roku. Ma 205 cm wzrostu. Karierę sportową rozpoczynał w AZS-ie Nysa, w którym grał ze swoim ojcem
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów




