Skra została bez atakujących

Jarosław Bińczyk
2009-08-09 , aktualizacja: 09.08.2009 20:32
A A A Drukuj
Po podpisaniu kontraktu z Jakubem Novotnym wydawało się, że na pozycji atakującego mistrz Polski będzie miał kłopoty bogactwa. Na razie jest wręcz przeciwnie...
Mariusz Wlazły
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Mariusz Wlazły
ZOBACZ TAKŻE
Wlazły to od lat najlepszy polski atakujący, który w kraju praktycznie nie ma konkurencji. Jego najsłabszą stroną jest zdrowie, dlatego po zakończeniu sezonu postanowiono, że przerwę w rozgrywkach kapitan PGE Skry poświęci na leczenie. Wlazły praktycznie całe wakacje spędził we Wrocławiu. - Lekarze próbują zregenerować jego kolano za pomocą fizykoterapii i rehabilitacji - mówi Jacek Nawrocki, trener drużyny z Bełchatowa. - Do treningów Mariusz wróci w połowie września.

W poprzednim sezonie zmiennikiem Wlazłego był Jakub Jarosz, obecnie pierwszy atakujący reprezentacji Polski. Został jednak wypożyczony do Zaksy Kędzierzyn-Koźle, by mógł więcej grać niż w Skrze. Jego miejsce w zespole pięciokrotnego mistrza Polski zajął Novotny, który ostatnio grał w Kędzierzynie. Okazało się jednak, że także on ma kłopoty ze zdrowiem. Problemy z kolanem nasiliły się pod koniec sezonu, ale zawodnik liczył, że uda się je zwalczyć bez konieczności operacji. - Byliśmy cały czas w kontakcie z Jakubem. Okazało się, że zabieg jest konieczny, żeby nie powtórzyła się sytuacja z poprzednich rozgrywek, kiedy zabrakło go w play-off. On zresztą uzależnił swoją decyzję od mojej zgody - mówi Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.

Novotny miał w kolanie dwa zwapnienia, które powodowały ból podczas skakania. Operacja została przeprowadzona we Włoszech. Jeszcze przez dwa tygodnie reprezentant Czech będzie rehabilitowany w swoim kraju, a 24 sierpnia ma pojawić się w Bełchatowie. - Rozmawiałem niedawno z Novotnym. Mówił, że pod koniec września będzie mógł normalnie trenować. Wolę jednak dmuchać na zimne, dlatego liczę się z tym, że czas leczenia może się wydłużyć. Uważam, że pierwszy do normalnych zajęć wróci Mariusz Wlazły - uważa Nawrocki.

A co będzie, jeśli obaj atakujący nie zdążą wyzdrowieć do rozpoczęcia rozgrywek? - Na razie mamy czas - mówią w Skrze. W pierwszych przedsezonowych spotkaniach Wlazłego i Novotnego mogą zastępować juniorzy, którzy zostali włączeni do kadry - Bartosz Cedzyński i Igor Walczykowski. Co prawda pierwszy z nich to nominalny środkowy (ma 211 cm wzrostu), ale zdaniem Nawrockiego powinien poradzić sobie również na prawym skrzydle. Oprócz nich z pierwszą drużyną Skry będą ćwiczyć przyjmujący Filip Frankowski i środkowy Radosław Kolanek.

Początek sezonu mistrz Polski tradycyjnie ma ciężki, bo zmierzy się ze wszystkimi najgroźniejszymi rywalami. Niewykluczone, że będzie musiał radzić sobie bez nominalnego atakującego. - Najważniejsze jest dla nas zdrowie zawodników i to, co będzie na zakończenie sezonu - twierdzi prezes Skry.

Przypomnijmy, że bełchatowianie zaczynają przygotowania do sezonu 17 sierpnia. Ale na pierwszych zajęciach będzie tylko trzech siatkarzy z podstawowej kadry: Maciej Dobrowolski, Radosław Wnuk i Dawid Murek. Pozostali są na zgrupowaniach reprezentacji, a do kolegów dołączą 20 września, czyli tydzień po zakończeniu mistrzostw Europy. - Chyba, że ktoś nie znajdzie się w kadrze swojego kraju - zaznacza Nawrocki. To raczej niemożliwe, bowiem w polskim zespole w podstawowej szóstce prawdopodobnie będzie czterech graczy Skry: Michał Bąkiewicz, Bartosz Kurek, Daniel Pliński i Marcin Możdżonek. Poza tym libero Piotr Gacek wygrywa rywalizację z Krzysztofem Ignaczakiem zaś Jarosz jest wypożyczony ze Skry do Zaksy! Miguel Falasca jest pierwszym rozgrywającym Hiszpanii, a Stephane Antiga to podpora Francji. - To utrudni pracę trenerowi, ale na pewno nie jest to dla nas powód do zmartwienia. Wręcz przeciwnie, do dumy - kończy Piechocki.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład