Rozmowa z Mariuszem Wlazłym
2006-02-07
, aktualizacja: 07.02.2006 00:00
Siatkarz BOT Skry Bełchatów o najważniejszym meczu w historii klubu
Jarosław Bińczyk: Czy w środę czeka Was najważniejszy mecz w tym sezonie?
Mariusz Wlazły: Nie, bo najważniejszy będzie o mistrzostwo Polski. Ale ten też jest ważny.
Trener Ireneusz Mazur twierdzi, że prosty styl gry Noliko odpowiada BOT Skrze?
- Każdemu gra się lepiej, gdy przeciwnik nie gra kombinacyjnie, ale prosto, do skrzydeł, nam też. Ale nie zapominajmy, że szkoleniowcy Noliko też przygotowali taktykę przeciwko nam. Naszym zadaniem będzie sobie z tym poradzić.
W sobotę pewnie wygraliście z Mostostalem. Czy to znaczy, że kryzys macie już za sobą?
- Zobaczymy, jak będzie w środę. Na pewno mieliśmy załamanie formy. Dopadło nas zmęczenia, a do tego doszły choroby Michała Winiarskiego i Andrzeja Stelmacha. Wszystko się nawarstwiło i zaczęliśmy grać słabiej. Poza tym mieliśmy pecha, bo nasz kryzys przyszedł w momencie, kiedy zmierzyliśmy się z silnymi przeciwnikami. Z innymi można było pozwolić sobie na chwile słabości, ale Częstochowa i Jastrzębie to wykorzystały.
Po Panu nie widać było spadku formy...
- Ale przez poprzednie dwa tygodnie też nie czułem się najlepiej. Starałem się jednak walczyć z chorobą i udało mi się. Teraz jest już dużo lepiej.
Co Pan wie o Noliko?
- Szczegółów dowiem się dopiero na odprawie przedmeczowej. Wiem jednak, że w ostatnich pięciu latach Polacy nie mogli sobie z nimi poradzić, poza Mostostalem. Na pewno Noliko bardzo dobrze spisuje się na wyjazdach, a gwiazdami są Holendrzy Horstink i van Dijk. Obu pamiętam z meczów reprezentacji Polski w ubiegłorocznym memoriale Huberta Wagnera.
Jest Pan młodym zawodnikiem, a mimo to rywale ustawiają taktykę przeciwko Panu. Bardzo to utrudnia grę?
- To miłe, że nawet przeciwnicy mnie doceniają, ale muszę sobie jakoś radzić. Zwykle na początku meczu nie czuję, że taktyka ustawiona jest przeciwko mnie. Dopiero później widać, że w bloku skacze dwóch lub trzech rywali. Ale ja jestem od tego w drużynie, żeby kończyć najtrudniejsze piłki.
W rankingach Ligi Mistrzów jest Pan bardzo wysoko. Zwraca Pan na to uwagę?
- Szczerze mówiąc, to nie. Najważniejsze dla mnie jest moje odczucie, to, czy sam jestem z siebie zadowolony. Nie analizuję, czy w pierwszym secie miałem 70 proc. skuteczności, a w trzecim dziesięć. To nie leży w moim charakterze.
Po którym meczu był Pan z siebie najbardziej zadowolony?
- Przez całą pierwszą rundę czułem się bardzo dobrze, choć mogłem zagrać jeszcze lepiej. Najbardziej cieszy mnie, że potrafię już przez długi czas grać na równym poziomie.
Proszę wytypować wynik spotkania z Noliko.
- Chciałbym, żeby było 3:0, ale będę się cieszył z każdego zwycięstwa.
Mariusz Wlazły: Nie, bo najważniejszy będzie o mistrzostwo Polski. Ale ten też jest ważny.
Trener Ireneusz Mazur twierdzi, że prosty styl gry Noliko odpowiada BOT Skrze?
- Każdemu gra się lepiej, gdy przeciwnik nie gra kombinacyjnie, ale prosto, do skrzydeł, nam też. Ale nie zapominajmy, że szkoleniowcy Noliko też przygotowali taktykę przeciwko nam. Naszym zadaniem będzie sobie z tym poradzić.
W sobotę pewnie wygraliście z Mostostalem. Czy to znaczy, że kryzys macie już za sobą?
- Zobaczymy, jak będzie w środę. Na pewno mieliśmy załamanie formy. Dopadło nas zmęczenia, a do tego doszły choroby Michała Winiarskiego i Andrzeja Stelmacha. Wszystko się nawarstwiło i zaczęliśmy grać słabiej. Poza tym mieliśmy pecha, bo nasz kryzys przyszedł w momencie, kiedy zmierzyliśmy się z silnymi przeciwnikami. Z innymi można było pozwolić sobie na chwile słabości, ale Częstochowa i Jastrzębie to wykorzystały.
Po Panu nie widać było spadku formy...
- Ale przez poprzednie dwa tygodnie też nie czułem się najlepiej. Starałem się jednak walczyć z chorobą i udało mi się. Teraz jest już dużo lepiej.
Co Pan wie o Noliko?
- Szczegółów dowiem się dopiero na odprawie przedmeczowej. Wiem jednak, że w ostatnich pięciu latach Polacy nie mogli sobie z nimi poradzić, poza Mostostalem. Na pewno Noliko bardzo dobrze spisuje się na wyjazdach, a gwiazdami są Holendrzy Horstink i van Dijk. Obu pamiętam z meczów reprezentacji Polski w ubiegłorocznym memoriale Huberta Wagnera.
Jest Pan młodym zawodnikiem, a mimo to rywale ustawiają taktykę przeciwko Panu. Bardzo to utrudnia grę?
- To miłe, że nawet przeciwnicy mnie doceniają, ale muszę sobie jakoś radzić. Zwykle na początku meczu nie czuję, że taktyka ustawiona jest przeciwko mnie. Dopiero później widać, że w bloku skacze dwóch lub trzech rywali. Ale ja jestem od tego w drużynie, żeby kończyć najtrudniejsze piłki.
W rankingach Ligi Mistrzów jest Pan bardzo wysoko. Zwraca Pan na to uwagę?
- Szczerze mówiąc, to nie. Najważniejsze dla mnie jest moje odczucie, to, czy sam jestem z siebie zadowolony. Nie analizuję, czy w pierwszym secie miałem 70 proc. skuteczności, a w trzecim dziesięć. To nie leży w moim charakterze.
Po którym meczu był Pan z siebie najbardziej zadowolony?
- Przez całą pierwszą rundę czułem się bardzo dobrze, choć mogłem zagrać jeszcze lepiej. Najbardziej cieszy mnie, że potrafię już przez długi czas grać na równym poziomie.
Proszę wytypować wynik spotkania z Noliko.
- Chciałbym, żeby było 3:0, ale będę się cieszył z każdego zwycięstwa.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


