O Guantanamo w Łodzi: "Chciałbym usłyszeć przepraszam"
2011-02-03
, aktualizacja: 03.02.2011 17:04
- Trzy lata bez wyroku spędziłem w amerykańskim więzieniu na Kubie - opowiadał w Łodzi Moazzam Begg, bohater filmu "Poza prawem: Echa Guantanamo", którego pokaz zorganizowano w Kinematografie
W środę echa Guantanamo nasłuchiwała przepełniona sala studyjnego kina przy placu Zwycięstwa. Widzów przyszło tak wielu, że część z nich musiała oglądać film poza główną salą. Obrazu nie można zobaczyć w komercyjnym kinie. Wyświetlany jest podczas specjalnych pokazów - tak jak w Kinematografie - często w obecności jego twórcy Andy'ego Worthingtona, reżysera z Wielkiej Brytanii, i jednego z głównych bohaterów - Moazzama Begga, również Brytyjczyka. Ten drugi był więźniem w Bagram i Guantanamo. Urodził się w Birmingham, ale jego rodzina pochodzi z Pakistanu. Według Pentagonu zbierał pieniądze na organizowanie obozów szkoleniowych dla Al-Kaidy. Teraz, jako bezprawnie osadzony i przetrzymywany w więzieniach, wspólnie z Worthingtonem podróżuje, opowiadając historię swoją i tych, którzy nadal są więzieni na Kubie nawet bez postawionych zarzutów. - Byliśmy już w Warszawie, a przed nami jeszcze m.in. Kraków - zapowiada Worthington.
Pokaz w Kinematografie zorganizował Klub Krytyki Politycznej w Łodzi wspierany przez Polkę z Kabulu Annę Minkiewicz.
"Poza prawem: Echa Guantanamo" ("Outside the Law: Stories from Guantanamo") to dokument opowiadający o losach ludzi osadzonych w amerykańskich więzieniach w Maroku, Afganistanie i Kubie. Historia zaczyna się 11 września 2001 roku, kiedy opanowane przez porywaczy samoloty uderzyły w wieże World Trade Center. Worthington podkreśla, że Stany Zjednoczone, uznając zamach terrorystyczny za akt wojny, nie postępowały konsekwentnie, bo podejrzanych o udział w jego organizacji nie traktowały i nie traktują jak więźniów wojennych. Według reżysera zapomniały o Konwencji Genewskiej. Worthington pokazuje w filmie dokument amerykańskiej administracji, który na nowo definiuje, czym są tortury. Zgodnie z nim do tortur nie można zaliczać każdego działania wywołującego ból fizyczny czy psychiczny. Zdaniem wypowiadającego się w filmie Toma Wilnera, prawnika osadzonych w Guantanamo, otworzyło to furtkę do traktowania więźniów tak, jakby nie mieli żadnych praw, jakby nie byli ludźmi.
W obrazie najbardziej poruszające są oświadczenia byłych więźniów Guantanamo, opowiadających o tym, jak znęcano się nad nimi fizycznie i psychicznie. O biciu i upokarzaniu czy obrażaniu uczuć religijnych. Film jest jednak jednostronny. Jego autorzy nie wspominają, że w Guantanamo są również terroryści, nie są w nim dopuszczeni do głosu przedstawiciele amerykańskiej armii ani administracji.
Moazzam Begg opowiadał: - O tym, że współpracuję z Al-Kaidą, donieśli Amerykanom moi sąsiedzi. Za tę informację dostali 5 tys. dolarów. Taki był mechanizm. Zostałem porwany z domu w Pakistanie. Założono mi na głowę worek. Związano ręce i nogi. Słyszałem krzyki. Powiedziano mi, że to moja żona woła o pomoc. Pokazywano mi zdjęcia rodziny i mówiono, że już nigdy jej nie zobaczę. W Guantanamo zamknięto mnie w małej celi bez naturalnego światła i kontaktu z ludźmi. Tam tortury miały przede wszystkim charakter psychologiczny. Najgorszym doświadczeniem był widok człowieka, którego żołnierze pobili na śmierć.
Na projekcję przyszedł też Wojciech Makowski z Amnesty International w Łodzi. - W Guantanamo nadal przebywa około 173 więźniów - opowiada Makowski. - Łącznie osadzonych było tam już około 800 osób. Większość nie ma nawet zarzutów, nie mówiąc o wyrokach. A Polska jest jednym z miejsc, gdzie także mogło być tajne więzienie CIA.
Dlatego Amnesty International przed pokazami filmu rozdaje widzom list do premiera Donalda Tuska z pytaniami: jakie są ustalenia śledztwa w sprawie ewentualnego tajnego więzienia CIA w Polsce i stosowania w nim tortur; czy postawiono już komuś zarzuty. List przygotowany jest w formie biletu lotniczego linii "Air Torture" na samolot lecący donikąd (to dlatego, że więźniom w Guantanamo nie mówiono, gdzie są, by podsycać ich lęk). Podpisany list-bilet można wysłać do premiera.
Andy Worthington jest przekonany, że w Polsce było tajne więzienie amerykańskich służb wywiadowczych. - Istniało co najmniej od grudnia 2002 roku do września 2003 - mówi. - Dowody to rejestry lotów. Są w nich nawet szczegóły, ilu ludzi było na pokładzie. Ci, którzy oczekują lepszego potwierdzenia, mogą go nie dostać, bo wątpię, żeby istniał dokument, w którym napisanoby: ja George W. Bush zezwalam na utworzenie tajnego więzienia w Polsce czy Rumunii.
Begg: - Nie liczę na rekompensatę pieniężną. Chciałbym jedynie usłyszeć "przepraszam" od amerykańskiej administracji i żeby pozostali więźniowie Guantanamo zostali uwolnieni.
Pokaz w Kinematografie zorganizował Klub Krytyki Politycznej w Łodzi wspierany przez Polkę z Kabulu Annę Minkiewicz.
"Poza prawem: Echa Guantanamo" ("Outside the Law: Stories from Guantanamo") to dokument opowiadający o losach ludzi osadzonych w amerykańskich więzieniach w Maroku, Afganistanie i Kubie. Historia zaczyna się 11 września 2001 roku, kiedy opanowane przez porywaczy samoloty uderzyły w wieże World Trade Center. Worthington podkreśla, że Stany Zjednoczone, uznając zamach terrorystyczny za akt wojny, nie postępowały konsekwentnie, bo podejrzanych o udział w jego organizacji nie traktowały i nie traktują jak więźniów wojennych. Według reżysera zapomniały o Konwencji Genewskiej. Worthington pokazuje w filmie dokument amerykańskiej administracji, który na nowo definiuje, czym są tortury. Zgodnie z nim do tortur nie można zaliczać każdego działania wywołującego ból fizyczny czy psychiczny. Zdaniem wypowiadającego się w filmie Toma Wilnera, prawnika osadzonych w Guantanamo, otworzyło to furtkę do traktowania więźniów tak, jakby nie mieli żadnych praw, jakby nie byli ludźmi.
W obrazie najbardziej poruszające są oświadczenia byłych więźniów Guantanamo, opowiadających o tym, jak znęcano się nad nimi fizycznie i psychicznie. O biciu i upokarzaniu czy obrażaniu uczuć religijnych. Film jest jednak jednostronny. Jego autorzy nie wspominają, że w Guantanamo są również terroryści, nie są w nim dopuszczeni do głosu przedstawiciele amerykańskiej armii ani administracji.
Moazzam Begg opowiadał: - O tym, że współpracuję z Al-Kaidą, donieśli Amerykanom moi sąsiedzi. Za tę informację dostali 5 tys. dolarów. Taki był mechanizm. Zostałem porwany z domu w Pakistanie. Założono mi na głowę worek. Związano ręce i nogi. Słyszałem krzyki. Powiedziano mi, że to moja żona woła o pomoc. Pokazywano mi zdjęcia rodziny i mówiono, że już nigdy jej nie zobaczę. W Guantanamo zamknięto mnie w małej celi bez naturalnego światła i kontaktu z ludźmi. Tam tortury miały przede wszystkim charakter psychologiczny. Najgorszym doświadczeniem był widok człowieka, którego żołnierze pobili na śmierć.
Na projekcję przyszedł też Wojciech Makowski z Amnesty International w Łodzi. - W Guantanamo nadal przebywa około 173 więźniów - opowiada Makowski. - Łącznie osadzonych było tam już około 800 osób. Większość nie ma nawet zarzutów, nie mówiąc o wyrokach. A Polska jest jednym z miejsc, gdzie także mogło być tajne więzienie CIA.
Dlatego Amnesty International przed pokazami filmu rozdaje widzom list do premiera Donalda Tuska z pytaniami: jakie są ustalenia śledztwa w sprawie ewentualnego tajnego więzienia CIA w Polsce i stosowania w nim tortur; czy postawiono już komuś zarzuty. List przygotowany jest w formie biletu lotniczego linii "Air Torture" na samolot lecący donikąd (to dlatego, że więźniom w Guantanamo nie mówiono, gdzie są, by podsycać ich lęk). Podpisany list-bilet można wysłać do premiera.
Andy Worthington jest przekonany, że w Polsce było tajne więzienie amerykańskich służb wywiadowczych. - Istniało co najmniej od grudnia 2002 roku do września 2003 - mówi. - Dowody to rejestry lotów. Są w nich nawet szczegóły, ilu ludzi było na pokładzie. Ci, którzy oczekują lepszego potwierdzenia, mogą go nie dostać, bo wątpię, żeby istniał dokument, w którym napisanoby: ja George W. Bush zezwalam na utworzenie tajnego więzienia w Polsce czy Rumunii.
Begg: - Nie liczę na rekompensatę pieniężną. Chciałbym jedynie usłyszeć "przepraszam" od amerykańskiej administracji i żeby pozostali więźniowie Guantanamo zostali uwolnieni.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów






więcej zdjęć