Urodzona na podwórku dziewczynka jest w ciężkim stanie
2010-11-25
, aktualizacja: 24.11.2010 17:34
Dokładnie między domem a stodołą. Noworodek w ciężkim stanie wylądował na intensywnej terapii.
ZOBACZ TAKŻE
- Szpital wyleczy prywatnie i spłaci wszystkie kredyty (14-12-10, 08:00)
- Nowy dyrektor szpitala zwolni co szóstego pracownika (02-12-10, 08:00)
- Gdzie znaleźć młodych, zdolnych lekarzy? W Łodzi (25-11-10, 16:54)
- Nowy śmigłowiec Eurocopter startuje do chorych. Zdjęcia (26-07-10, 21:59)
- 130 kilometrów na OIOM? W Łodzi nie ma wolnych miejsc (02-11-10, 10:00)
- Na pewno takie sytuacje nie zdarzają często - mówi Paweł Głowacki, szef neonatologii w Kutnie. - Jeszcze dziwniejsze było to, że pogotowie wezwano półtorej godziny po porodzie. Dlaczego się dziwię? Przecież jeśli dziecko rodzi się w domu, to chyba normalny odruch żeby jak najszybciej wezwać pomoc. Dziecko przyszło na świat około 35 tygodnia ciąży. Trafiło do nas w ciężkim stanie, bardzo wyziębione. Gdyby jeszcze bardziej zmarzło, mogłoby umrzeć. Chyba rzeczywiście urodziło się w obejściu, bo było brudne. Ale nie tak jak noworodek po porodzie. Główkę miało umazaną substancją wyglądają jak błoto.
Ponieważ stan malucha był ciężki, neonatolodzy z Kutna wysłali pacjenta do specjalistycznego ośrodka - na OIOM w szpitalu przy ul. Spornej w Łodzi.
33-letnia mama też trafiła do szpitala, ale po dwóch dniach wypisała się na własne żądanie. - W domu ma jeszcze szóstkę dzieci, chciała do nich wrócić - mówi prof. Witold Malinowski, szef ginekologii z Kutnie.
Jak mówią lekarze to była ósma ciąża matki, w jej trakcie ani razu nie była u lekarza.
- I teraz walczymy o życie dziecka, które ma ciężką wadę serca i zespół Downa - mówi prof. Andrzej Piotrowski, ordynator OIOM-u ze Spornej. - Rokowania nie są zbyt pomyślne.
Mimo, że dziewczynka spod Kutna leży w Łodzi już od tygodnia, rodzice jeszcze jej nie odwiedzili.
- Nie wiem, czy pan, zdaje sobie sprawę, że są ludzie, których nie stać na bilet autobusowy - usprawiedliwia ich prof. Piotrowski. - Kobieta dzwoni do nas i pyta o córeczkę.
Ponieważ stan malucha był ciężki, neonatolodzy z Kutna wysłali pacjenta do specjalistycznego ośrodka - na OIOM w szpitalu przy ul. Spornej w Łodzi.
33-letnia mama też trafiła do szpitala, ale po dwóch dniach wypisała się na własne żądanie. - W domu ma jeszcze szóstkę dzieci, chciała do nich wrócić - mówi prof. Witold Malinowski, szef ginekologii z Kutnie.
Jak mówią lekarze to była ósma ciąża matki, w jej trakcie ani razu nie była u lekarza.
- I teraz walczymy o życie dziecka, które ma ciężką wadę serca i zespół Downa - mówi prof. Andrzej Piotrowski, ordynator OIOM-u ze Spornej. - Rokowania nie są zbyt pomyślne.
Mimo, że dziewczynka spod Kutna leży w Łodzi już od tygodnia, rodzice jeszcze jej nie odwiedzili.
- Nie wiem, czy pan, zdaje sobie sprawę, że są ludzie, których nie stać na bilet autobusowy - usprawiedliwia ich prof. Piotrowski. - Kobieta dzwoni do nas i pyta o córeczkę.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Urodzona na podwórku dziewczynka jest w ciężkim...
una_rice
25.11.10, 11:13
i w takich sytuacjach, kobiety powinny miec legalny dostep do zabiegow usuwania ciazy, wiekszy dostep do lekarzy. takich ludzi trzeba edukowac, ze sa srodki by zapobiegac niechcianym ciazom »
-
Urodzona na podwórku dziewczynka jest w ciężkim...
agni-esz
25.11.10, 12:09
Przykre. Jak można przez całą ciążę nie zgłosić się do lekarza? Ciemnogród. Jestem za przymusową sterylizacją. W pewnych kręgach się nie myśli tylko płodzi bez ograniczeń. Nie twierdzę, że »
-
w trzeciej, może czwartej dekadzie XXI wieku...
kryptopatolog
25.11.10, 14:57
... ludzkość dorośnie poziomem rozwoju i humanizmu do tego, by opracować skuteczną formułę wydawania pozwoleń na dzieci. oczywiście nie może to zależeć od "widzimisię" jakiegoś urzędasa, a »




