Skazani tworzą w Atlasie Sztuki. Wernisaż na przepustce
2010-11-18
, aktualizacja: 18.11.2010 18:06
Dwaj skazani dostali czarną ścianę w Atlasie Sztuki i dwa dni, aby zapełnić ją, czym tylko chcieli. W piątek wernisaż prac ich i kilkudziesięciu innych artystów
ZOBACZ TAKŻE
- Celnicy uratowali życie koledze. Robili masaż serca (19-01-11, 09:00)
- Robakowski: chcę rozsadzić nadęte polskie malarstwo (18-11-10, 17:29)
Pan Maciej zrobił kolaż: na dole białe zarysy sylwetek, wśród których jedna jest czerwona, wyżej na wieszaku wisi biała koszula, jeszcze wyżej - duże sylwetki ptaków. Pan Maciej tłumaczy: - Czerwona postać to ktoś o mocnej osobowości, kto myśli inaczej niż reszta. Otacza ją tłum. Ten tłum myśli, że w więzieniach siedzą tylko źli ludzie, zbrodniarze. A tak nie jest. Ptaki to media, które krążą, szukają sensacji, a potem piszą tak, jak chce ten tłum.
Pan Maciej skończył kierunek rzeźba na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Pierwszy raz trafił za kartki w 1969 r. - za handel walutą. Teraz odsiaduje wyrok za oszustwa. Koniec kary w 2016 r. - Mimo że siedzę w więzieniu, to w środku czuję się wolny - mówi. - Ale nie ucieknę od środowiska, w którym jestem...
Obok swój obraz maluje pan Wojciech, któremu kara kończy się już w lipcu. Na czarnym tle zarysy postaci mężczyzny, kobiety i dziecka. Spoglądają przez otwór, za którym widać sielski, rozświetlony krajobraz. - Te dwa światy będzie jeszcze oddzielała czerwona pajęczyna - mówi. - Kolorowa przestrzeń będzie niedostępna dla tkwiących w czerni postaci.
Pan Wojciech tworzy od 30 lat, pierwsze olejne obrazy namalował jeszcze w czwartej klasie podstawówki. Jego prace powędrowały nawet za granicę.
Obu skazanych do współpracy zachęcił artysta Grzegorz Drozd: - Mnie zaprosił tu Józef Robakowski, a ja tych chłopaków - mówi.
To nie pierwsza jego współpraca z osobami pozbawionymi wolności. W czerwcu była akcja "Listy do brata".
- Zaprosiłem osadzonych, aby napisali listy do tłumu za murami - mówi Drozd. - To były bardzo prywatne listy anonimowych osób do anonimowego tłumu.
Napisało je prawie 500 osób z zakładów w całej Polsce, potem zostały powielone i z dwupłatowego samolotu rozrzucone nad Krakowem.
Dlaczego Drozd zaprasza do współpracy więźniów? - Bo sytuacja braku jest bardziej twórcza niż sytuacja dostatku - tłumaczy. - Przez to zamknięcie w więziennych murach wszystko wydaje się bardziej spotęgowane, bardziej wyraźne. Ale z drugiej strony ich podmiotowość i wartość stają się niczym, bo wszyscy postrzegają ich przez pryzmat skazania. W tym zatraca się ich prywatność. A społeczność więzienna jest równoległym przełożeniem tej poza murami. Tam także są artyści. Chciałem, żeby mieli okazję wyrażenia własnej ekspresji w takim miejscu jak galeria sztuki.
Drozd stworzył profil osoby, z którą chciałby współpracować w Atlasie Sztuki, i wysłał zaproszenie do Służby Więziennej.
- Wybraliśmy do tej akcji osoby, o których wiedzieliśmy, że mają uzdolnienia artystyczne i takie zainteresowania - tłumaczy por. Bartłomiej Turbiarz, oficer prasowy dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Łodzi. - Jeżeli mamy taką możliwość, zazwyczaj staramy się stworzyć osadzonym warunki do rozwijania ich pasji i zainteresowań.
Obaj osadzeni chętnie zgodzili się na udział w artystycznej akcji. - Można coś pokazać i wyrwać się z zakładu - mówi pan Maciej. Wojciech dodaje: - Obawiam się trochę oceny mojej pracy, ale cieszę się, że miałem taką możliwość.
Pan Wojtek już wie, że będzie na wernisażu z rodziną, bo dostał przepustkę. Pan Maciej dzisiejszy wieczór spędzi w swojej celi w Garbalinie. Ale jego współpraca z Grzegorzem Drozdem prawdopodobnie się nie skończy: - Dobrze się dogadujemy i uzupełniamy się myślowo. Być może stworzymy razem rzeźbę.
Pan Maciej skończył kierunek rzeźba na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Pierwszy raz trafił za kartki w 1969 r. - za handel walutą. Teraz odsiaduje wyrok za oszustwa. Koniec kary w 2016 r. - Mimo że siedzę w więzieniu, to w środku czuję się wolny - mówi. - Ale nie ucieknę od środowiska, w którym jestem...
Obok swój obraz maluje pan Wojciech, któremu kara kończy się już w lipcu. Na czarnym tle zarysy postaci mężczyzny, kobiety i dziecka. Spoglądają przez otwór, za którym widać sielski, rozświetlony krajobraz. - Te dwa światy będzie jeszcze oddzielała czerwona pajęczyna - mówi. - Kolorowa przestrzeń będzie niedostępna dla tkwiących w czerni postaci.
Pan Wojciech tworzy od 30 lat, pierwsze olejne obrazy namalował jeszcze w czwartej klasie podstawówki. Jego prace powędrowały nawet za granicę.
Obu skazanych do współpracy zachęcił artysta Grzegorz Drozd: - Mnie zaprosił tu Józef Robakowski, a ja tych chłopaków - mówi.
To nie pierwsza jego współpraca z osobami pozbawionymi wolności. W czerwcu była akcja "Listy do brata".
- Zaprosiłem osadzonych, aby napisali listy do tłumu za murami - mówi Drozd. - To były bardzo prywatne listy anonimowych osób do anonimowego tłumu.
Napisało je prawie 500 osób z zakładów w całej Polsce, potem zostały powielone i z dwupłatowego samolotu rozrzucone nad Krakowem.
Dlaczego Drozd zaprasza do współpracy więźniów? - Bo sytuacja braku jest bardziej twórcza niż sytuacja dostatku - tłumaczy. - Przez to zamknięcie w więziennych murach wszystko wydaje się bardziej spotęgowane, bardziej wyraźne. Ale z drugiej strony ich podmiotowość i wartość stają się niczym, bo wszyscy postrzegają ich przez pryzmat skazania. W tym zatraca się ich prywatność. A społeczność więzienna jest równoległym przełożeniem tej poza murami. Tam także są artyści. Chciałem, żeby mieli okazję wyrażenia własnej ekspresji w takim miejscu jak galeria sztuki.
Drozd stworzył profil osoby, z którą chciałby współpracować w Atlasie Sztuki, i wysłał zaproszenie do Służby Więziennej.
- Wybraliśmy do tej akcji osoby, o których wiedzieliśmy, że mają uzdolnienia artystyczne i takie zainteresowania - tłumaczy por. Bartłomiej Turbiarz, oficer prasowy dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Łodzi. - Jeżeli mamy taką możliwość, zazwyczaj staramy się stworzyć osadzonym warunki do rozwijania ich pasji i zainteresowań.
Obaj osadzeni chętnie zgodzili się na udział w artystycznej akcji. - Można coś pokazać i wyrwać się z zakładu - mówi pan Maciej. Wojciech dodaje: - Obawiam się trochę oceny mojej pracy, ale cieszę się, że miałem taką możliwość.
Pan Wojtek już wie, że będzie na wernisażu z rodziną, bo dostał przepustkę. Pan Maciej dzisiejszy wieczór spędzi w swojej celi w Garbalinie. Ale jego współpraca z Grzegorzem Drozdem prawdopodobnie się nie skończy: - Dobrze się dogadujemy i uzupełniamy się myślowo. Być może stworzymy razem rzeźbę.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów




więcej zdjęć