Podłożył bombę z zemsty, bo nie dostał pieniędzy z Unii
2010-10-04
, aktualizacja: 04.10.2010 20:20
W budynku urzędu marszałkowskiego przy al. Piłsudskiego ćwiczyli strażacy, policjanci i ratownicy pogotowia
ZOBACZ TAKŻE
- Karambol na A2 - ćwiczenia służb ratunkowych. Relacja (07-08-10, 09:00)
- Łódzcy strażacy na czwartym miejscu na zawodach w Rosji (30-09-10, 19:57)
- SMS o bombie. Ewakuacja wszystkich sklepów IKEA w kraju (23-02-11, 17:40)
- Gdynia: 20 kilogramowa bomba wyniesiona na śmietnik (11-10-10, 11:33)
- Zawody strażackie: wyścigi na linach na trzecie piętro (15-09-10, 17:31)
- Policja nowoczesna za unijne pieniądze (13-09-10, 17:24)
- Letni mundur policjanta. Koszulki będą... jesienią (29-06-10, 20:32)
Godz. 9.20. Do urzędu dzwoni nieznana osoba, która informuje ochroniarza, że w budynku jest podłożona bomba. Gdy ten próbuje kontynuować rozmowę i dowiedzieć się szczegółów, słyszy jedynie, że jest to zemsta za odrzucenie wniosku o dofinansowanie z Unii Europejskiej.
Pracownicy zostają poproszeni o przeszukanie biur i sprawdzenie, czy nie znajdują się w nich podejrzane przedmioty, urządzenia bądź paczki. Ładunek zostaje znaleziony na klatce schodowej między 13. a 14. piętrem. Teren zostaje odgrodzony, aby nikt się nie zbliżał.
Godz. 10.15. Urząd marszałkowski powiadamia policję i straż pożarną o znalezieniu ładunku. Rozpoczyna się ewakuacja najbardziej zagrożonych pięter. Przyjeżdża policja, która przejmuje dowodzenie akcją.
W trakcie ewakuacji słychać wybuch ładunku. Natychmiast ewakuowani są pozostali pracownicy. Na 14. piętrze zostały jednak dwie osoby, którym wybuch odciął drogę ucieczki. Z okna widać dym. Z pomocą przychodzą strażacy, którzy za pomocą 68-metrowego podnośnika ściągają ich na ziemię.
Na 13. piętrze jest osoba, która nie może zejść o własnych siłach. Tam również wysyłani są strażacy. W trakcie zwożenia poszkodowanego podnośnikiem urządzenie się zacina. Ranna osoba spuszczana jest na linach alpinistycznych.
To nie koniec kłopotów. O godz. 11 ratownicy na dachu zauważają dwie osoby. Strażacy wzywają na pomoc śmigłowiec z pododdziału antyterrorystycznego policji w Łodzi. Antyterroryści za pomocą lin zabierają dwóch pracowników maszynowni. Transportują ich na lądowisko szpitala im. Kopernika.
Na tym zadaniu scenariusz ćwiczeń się kończy. - To jedne z większych ćwiczeń w ostatnim czasie. Świetna okazja, aby sprawdzić, jak działa współpraca z innymi służbami - mówi Mariusz Konieczny, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Próbna akcja spowodowała spore utrudnienia dla kierowców i pieszych w okolicy urzędu marszałkowskiego. Na odcinku między ul. Sienkiewicza i ul. Piotrkowską wczoraj od rana do południa zamknięty był parking samochodowy, a piesi musieli obchodzić teren drugą stroną ulicy.
Dlaczego nie zdecydowano się na przeprowadzenie ćwiczeń w realnych warunkach, gdy pod urzędem stoi kilkaset aut? - Moglibyśmy takie działania przeprowadzić, ale wówczas musielibyśmy zamknąć część al. Piłsudskiego. Niewykluczone, że podczas prawdziwej akcji musielibyśmy przepchnąć kilka samochodów, a nawet je uszkodzić - mówi Mariusz Konieczny. - Nie chcieliśmy paraliżować ruchu. Jeśli zajdzie potrzeba, my sobie poradzimy. Najbardziej zależało nam na skoordynowaniu działań z innymi służbami oraz sprawdzeniu, jak przebiegnie ewakuacja pracowników z budynku.
Pracownicy zostają poproszeni o przeszukanie biur i sprawdzenie, czy nie znajdują się w nich podejrzane przedmioty, urządzenia bądź paczki. Ładunek zostaje znaleziony na klatce schodowej między 13. a 14. piętrem. Teren zostaje odgrodzony, aby nikt się nie zbliżał.
Godz. 10.15. Urząd marszałkowski powiadamia policję i straż pożarną o znalezieniu ładunku. Rozpoczyna się ewakuacja najbardziej zagrożonych pięter. Przyjeżdża policja, która przejmuje dowodzenie akcją.
W trakcie ewakuacji słychać wybuch ładunku. Natychmiast ewakuowani są pozostali pracownicy. Na 14. piętrze zostały jednak dwie osoby, którym wybuch odciął drogę ucieczki. Z okna widać dym. Z pomocą przychodzą strażacy, którzy za pomocą 68-metrowego podnośnika ściągają ich na ziemię.
Na 13. piętrze jest osoba, która nie może zejść o własnych siłach. Tam również wysyłani są strażacy. W trakcie zwożenia poszkodowanego podnośnikiem urządzenie się zacina. Ranna osoba spuszczana jest na linach alpinistycznych.
To nie koniec kłopotów. O godz. 11 ratownicy na dachu zauważają dwie osoby. Strażacy wzywają na pomoc śmigłowiec z pododdziału antyterrorystycznego policji w Łodzi. Antyterroryści za pomocą lin zabierają dwóch pracowników maszynowni. Transportują ich na lądowisko szpitala im. Kopernika.
Na tym zadaniu scenariusz ćwiczeń się kończy. - To jedne z większych ćwiczeń w ostatnim czasie. Świetna okazja, aby sprawdzić, jak działa współpraca z innymi służbami - mówi Mariusz Konieczny, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Próbna akcja spowodowała spore utrudnienia dla kierowców i pieszych w okolicy urzędu marszałkowskiego. Na odcinku między ul. Sienkiewicza i ul. Piotrkowską wczoraj od rana do południa zamknięty był parking samochodowy, a piesi musieli obchodzić teren drugą stroną ulicy.
Dlaczego nie zdecydowano się na przeprowadzenie ćwiczeń w realnych warunkach, gdy pod urzędem stoi kilkaset aut? - Moglibyśmy takie działania przeprowadzić, ale wówczas musielibyśmy zamknąć część al. Piłsudskiego. Niewykluczone, że podczas prawdziwej akcji musielibyśmy przepchnąć kilka samochodów, a nawet je uszkodzić - mówi Mariusz Konieczny. - Nie chcieliśmy paraliżować ruchu. Jeśli zajdzie potrzeba, my sobie poradzimy. Najbardziej zależało nam na skoordynowaniu działań z innymi służbami oraz sprawdzeniu, jak przebiegnie ewakuacja pracowników z budynku.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów






więcej zdjęć