Podłożył bombę z zemsty, bo nie dostał pieniędzy z Unii

Piotr Wasiak
2010-10-04 , aktualizacja: 04.10.2010 20:20
A A A Drukuj
Wspólne ćwiczenia strażaków, policjantów, ratowników pogotowia i antyterrorystów Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta Wspólne ćwiczenia strażaków, policjantów, ratowników pogotowia i antyterrorystów
W budynku urzędu marszałkowskiego przy al. Piłsudskiego ćwiczyli strażacy, policjanci i ratownicy pogotowia
Wspólne ćwiczenia strażaków, policjantów, ratowników pogotowia i antyterrorystów
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Wspólne ćwiczenia strażaków, policjantów, ratowników pogotowia i antyterrorystów
Wspólne ćwiczenia strażaków, policjantów, ratowników pogotowia i antyterrorystów
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Wspólne ćwiczenia strażaków, policjantów, ratowników pogotowia i antyterrorystów
Godz. 9.20. Do urzędu dzwoni nieznana osoba, która informuje ochroniarza, że w budynku jest podłożona bomba. Gdy ten próbuje kontynuować rozmowę i dowiedzieć się szczegółów, słyszy jedynie, że jest to zemsta za odrzucenie wniosku o dofinansowanie z Unii Europejskiej.

Pracownicy zostają poproszeni o przeszukanie biur i sprawdzenie, czy nie znajdują się w nich podejrzane przedmioty, urządzenia bądź paczki. Ładunek zostaje znaleziony na klatce schodowej między 13. a 14. piętrem. Teren zostaje odgrodzony, aby nikt się nie zbliżał.

Godz. 10.15. Urząd marszałkowski powiadamia policję i straż pożarną o znalezieniu ładunku. Rozpoczyna się ewakuacja najbardziej zagrożonych pięter. Przyjeżdża policja, która przejmuje dowodzenie akcją.

W trakcie ewakuacji słychać wybuch ładunku. Natychmiast ewakuowani są pozostali pracownicy. Na 14. piętrze zostały jednak dwie osoby, którym wybuch odciął drogę ucieczki. Z okna widać dym. Z pomocą przychodzą strażacy, którzy za pomocą 68-metrowego podnośnika ściągają ich na ziemię.

Na 13. piętrze jest osoba, która nie może zejść o własnych siłach. Tam również wysyłani są strażacy. W trakcie zwożenia poszkodowanego podnośnikiem urządzenie się zacina. Ranna osoba spuszczana jest na linach alpinistycznych.

To nie koniec kłopotów. O godz. 11 ratownicy na dachu zauważają dwie osoby. Strażacy wzywają na pomoc śmigłowiec z pododdziału antyterrorystycznego policji w Łodzi. Antyterroryści za pomocą lin zabierają dwóch pracowników maszynowni. Transportują ich na lądowisko szpitala im. Kopernika.

Na tym zadaniu scenariusz ćwiczeń się kończy. - To jedne z większych ćwiczeń w ostatnim czasie. Świetna okazja, aby sprawdzić, jak działa współpraca z innymi służbami - mówi Mariusz Konieczny, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.

Próbna akcja spowodowała spore utrudnienia dla kierowców i pieszych w okolicy urzędu marszałkowskiego. Na odcinku między ul. Sienkiewicza i ul. Piotrkowską wczoraj od rana do południa zamknięty był parking samochodowy, a piesi musieli obchodzić teren drugą stroną ulicy.

Dlaczego nie zdecydowano się na przeprowadzenie ćwiczeń w realnych warunkach, gdy pod urzędem stoi kilkaset aut? - Moglibyśmy takie działania przeprowadzić, ale wówczas musielibyśmy zamknąć część al. Piłsudskiego. Niewykluczone, że podczas prawdziwej akcji musielibyśmy przepchnąć kilka samochodów, a nawet je uszkodzić - mówi Mariusz Konieczny. - Nie chcieliśmy paraliżować ruchu. Jeśli zajdzie potrzeba, my sobie poradzimy. Najbardziej zależało nam na skoordynowaniu działań z innymi służbami oraz sprawdzeniu, jak przebiegnie ewakuacja pracowników z budynku.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład